Zagłębie stawia na Dębka. Nowy trener stawia na grę, w której jego zespół dyktuje warunki

2020-05-05
Człowiek z Przasnysza wchodzi do szatni Zagłębia Sosnowiec, mając za sobą lata pracy w Legii Warszawa. Spod jego skrzydeł wyszły największe talenty warszawskiego klubu. Krzysztof Dąbek do tej pory piłkarzy bardziej uczył piłki, teraz uczyć się będzie Fortuna 1 Ligi.

Opisując siebie, nowy trener sosnowiczan, sporo mówi o pasji. - Moim celem zawsze była praca trenera. Skoro robię to, co chciałem, można chyba powiedzieć, że jestem szczęściarzem? Pasja to jedno, życie z niej to druga sprawa. A kiedy pasja jest pracą to szczęście kompletne... Są rzeczy ważne i ważniejsze. Mam wspaniałą rodzinę - żonę i dwójka dzieci. Syn, córka, żona bardzo mnie wspierają i dopingują. W przypadku osoby w moim wieku, z dużym doświadczeniem, decyzja o wyjeździe musiała zostać podjęta wspólnie. Cieszę się, że dostałem pełne poparcie żony - podkreśla Dąbek, który pracę w Zagłębiu zaczął w specyficznym momencie, w dobie pandemii. Ze swoim pracodawcą podpisywał umowę zdalnie, za pośrednictwem Skype'a. To pierwszy taki przypadek w historii polskiej piłki.

 

- Formę zawarcia umowy między mną, a Zagłębiem z pewnością można potraktować w formie ciekawostki. Na pewno będę pamiętał ten kontrakt do końca życia. Zawsze będzie wiązała się z tym kontraktem nietypowa okoliczność. Jednak tę umowę chcę zapamiętać jako początek czegoś nowego, co w kolejnych latach pomoże mi się dalej realizować pod kątem trenera. Abstrahując zatem od samych okoliczności, czuję się z tym faktem dobrze. Bo skoro podpisałem umowę, to znaczy, że zostałem obdarzony zaufaniem. Mogę więc otworzyć nowy rozdział swojej kariery - tłumaczy szkoleniowiec prowadzący wcześniej Victorię Sulejówek, w której spędził dwa lata. Wcześniejszy etap jego pracy zawodowej to Legia - akademia oraz zespół rezerw.

 

- Zagłębie to dla mnie największe wyzwanie z dotychczasowych. Mówimy o klubie ze ścisłej czołówki w Polsce, uwzględniając szczebel centralny, czyli 52 zespoły. To niedawny ekstraklasowicz, zespół z ambicjami. Drużyna budząca duże zainteresowanie. Wydarzenia, które dzieją się w klubie nie przejdą bez echa w regionie. Przygotowywałem się do zawodu trenera mnóstwo czasu. I nie chodzi tutaj o licencje i uprawnienia, a staż - blisko 20 lat pracy z seniorami i młodzieżą. 15 lat spędziłem w Legii, to okres największej nauki dla mnie. Tworzyłem siebie jako trenera. Legia stworzyła mnie jako trenera. Bardzo dużo jej zawdzięczam - mówi nowy opiekun Zagłębia.

 

- Miałem tą przyjemność, że byłem od początku powstawania akademii. Pracowałem z rocznikami od 1991 Konrada Jałochy, czy Daniela Łukasiak, po rocznik 2000-2001 z Michałem Karbownikiem na czele. W każdym roczniku mieliśmy wybitnych zawodników, co widać na przykładzie obecnych i wszystkich transferów Legii. Pomagałem im się rozwijać. Dziś dzwonią do mnie, bo doceniają, że mieli kogoś, kto nie tylko ich uczył, bo to był mój obowiązek, ale stworzył z nimi więź. Byliśmy uczciwi wobec siebie - kontynuuje. 

 

- Victoria? Spotkałem tam mnóstwo świetnych ludzi. Przeżywaliśmy razem chwile dobre i złe. Złe - nauczki, z nich można wyciągać bardzo dobre wnioski. Jeżeli ktoś nie doświadczy kłopotów, rozterek, ten nie wie jak w przyszłości robić pewne rzeczy - dodaje. 

 

W Zagłębiu na dzień dobry spotkał swoich byłych podopiecznych - Tomasza Nawotkę, Filipa Karbowego oraz Michała Górala. - Jestem już po pierwszych zajęciach z zespołem, pierwszych rozmowach. Kilka osób mnie przywitało, w tym Jakub Sinior, który swego czasu zagrał u mnie jeden mecz w 3 lidze. Jest też Mateusz Szwed, którego także trenowałem. Nawotka była częścią naszego ciekawego zespołu Legii II, rezerw wspieranych przez Stojana Vranjesa, Michała Kopczyńskiego, czy Mateusza Wieteskę. Graliśmy w Młodzieżowej Lidze Mistrzów - podkreśla Dębek.

 

W poniedziałek 41-letni trener zdołał pobieżnie poznać drużynę. - To jeszcze nie są wymierne spostrzeżenia, bo przecież piłkarze dopiero co wrócili do zajęć po dłuższej przerwie. Zobaczymy jak będą funkcjonować, gdy dostaną pierwsze taktyczne zadania i będą musieli się z nich wywiązać. Preferuję futbol, w którym mój zespół decyduje o sobie na boisku. Nie chcę pozostawiać pola przeciwnikowi, to przeciwnik ma mieć problem z nami i do nas ma należeć ostatnie słowo - wyjaśnia. - Chciałbym, aby moja drużyna długo posiadała piłkę i swoją grą cieszyła kibica. Tyle że moje preferencje i chęci to jedno, życie nauczyło mnie bowiem, że wizję i plany trzeba dostosować do jakości wykonawców. Pamiętajmy, że współpraca na boisku to ciągły proces. Ludzie uczą się współpracy ze sobą, dlatego stawiam na zbudowanie dobrych relacji, silną szatnie i silne więzi między piłkarzami. To jest ważne, wtedy czuję, że pracuję z odpowiednimi ludźmi. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku