Zagłębie liczy na jakość Michała Masłowskiego. "Pewnych rzeczy się nie zapomina"

2021-02-27
Czego spodziewać się po piłkarzu, który ma w swoim CV trzy Puchary Polski, mistrzostwo kraju oraz występy w reprezentacji Polski? Wiele. Jeśli jednak ów przychodzi do klubu, przede wszystkim się odbudować, to dawkowanie oczekiwań musi być racjonalne. Transfer Michała Masłowskiego do Zagłębia Sosnowiec to szansa dla 31-latka na powrót do poważnego grania.

Masłowski ostatni mecz ligowy rozegrał 10 lipca 2020 roku. Będąc jeszcze zawodnikiem HNK Gorica, zaliczył 18 minut przeciwko NK Varaždin. To było jego 22 spotkanie w ówczesnym sezonie, w którym strzelił dwa gole i zanotował trzy asysty. W Goricy spędził trzy lata. Barwy HNK reprezentował w chorwackiej ekstraklasie oraz 1 lidze. Łącznie uzbierał, także z tamtejszym pucharem, 58 występów, 5 goli i 3 kluczowe podania.

 

 

Jego wartość, dziś według transfermarkt wynosząca 100 tysięcy euro w najlepszym momencie kariery piłkarza osiągnęła poziom 800 tysięcy euro. Tyle mniej więcej w 2015 roku zapłaciła Legia Warszawa Zawiszy Bydgoszcz za tego pomocnika. W bydgoskim zespole był wiodącą postacią, zawodnikiem nietuzinkowym. Z Zawiszą wywalczył Puchar Polski, w sezonie po awansie bydgoszczan do ekstraklasy (2013/14) zdobył osiem bramek, miał cztery asysty.

 

 

W Legii nie rozwinął skrzydeł, choć dołożył do swojej osobistej gabloty kolejne trofea: dwa puchary i mistrzostwo. Lepiej wiodło mu się na wypożyczeniu w Piaście Gliwice, gdzie wylądował w rozgrywkach 2016/17 (30 meczów, 1 gol, 1 asysta). Zapewne w Gliwicach nie zapomnieli o jego wyczynie z 3 grudnia 2013 roku - właśnie Piastowi strzelił cztery gole w meczu ekstraklasy! Z tamtego sezonu w Piaście dał się zapamiętać choćby piękną bramkę zdobytą z rzutu wolnego z... Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. W następnych rozgrywkach nie pojawił się ani razu na boiskach ekstraklasy. Wystąpił kilka razy w meczach trzecioligowych rezerw warszawian. We wrześniu 2017 trafił do Goricy.

 

Szlaki w drodze do piłkarskiej elity w Polsce przecierał w trzecioligowej Lechii Dzierżoniów. Zaczynał natomiast w Strzeliniance Strzelin. Po Legii był Zawisza, czyli najlepszy wpis w jego dotychczasowym piłkarskim życiorysie. - W Zawiszy umiejętnościami przerastał drużynę - mówi trener Zagłębia Sosnowiec Kazimierz Moskal. Nic dziwnego, że wpadł w oko selekcjonerowi reprezentacji Polski Adamowi Nawałce. Nawałka sprawdził Masłowskiego w trzech grach towarzyskich - z Norwegią (3:0), Mołdawią (1:0) oraz Szkocją (0:1). Z Norwegami zaliczył asystę przy golu Tomasza Brzyskiego.

 

 

Miał swój czas, swoje pięć minut. I mógł z satysfakcją wspominać jak doszedł do takiego momentu, pamiętając o wcześniejszych przykrościach. Jak choćby takiej, kiedy dowiedział, że Śląsk Wrocław, w którym marzył grać, nie chciał go. - Musiałem się utrzymać. Każdy grosz się liczył i trzeba było łapać się czegokolwiek. Hotel, w którym pracowałem, był blisko mojego domu. Potem, gdy grałem już w Dzierżoniowie w III lidze, pracowałem tam w weekendy. Gdy trzeba było, grabiłem liście, sprzątałem, a czasem w nocy byłem dozorcą. A, i jeszcze była praca na budowie - opowiadał.

 

 

Mówią, że w Legii mu nie wyszło. Ale w Warszawie na początku swojej gry tam doznał kontuzji, stracił przez nią pół roku. Jeździł wtedy od lekarza do lekarza. Jedyny ruch jaki wchodził w grę to spacer. Pięć lat temu przyznał się, że chorował na depresję. Później, już w czasie gry w Chorwacji, mówił, że problemy ma już za sobą. Ze zdrowiem jest dużo lepiej. Przed transferem do Zagłębia pozostawał bez klubu.

 

 

- Liczymy na piłkarską jakość Michała, tylko musimy pamiętać w jakim jest momencie swojej kariery. Jest po przejściach, w związku z czym potrzebuje czasu, aby dojść do pełnej dyspozycji. Nie chcę powiedzieć, że zaryzykowaliśmy, mam nadzieję, że będzie to obopólna korzyść. Jeśli dojdzie do formy to może być dla bardzo wartościowym zawodnikiem. Michał zdawał sobie sprawę, że musi szukać klubu, gdzie się odbuduje, stąd decyzja o grze w Zagłębiu - zaznacza Moskal.

 

- Może dać nam wiele. Nie ukrywam, że pomogą nam jego uderzenia zza pola karnego. Kiedyś był młodym, obiecującym zawodnikiem, teraz ma doświadczenie. Pewnych rzeczy się nie zapomina, pytanie tylko o kwestie zdrowotne. To jest klucz do tego, aby pokazał to, co ma w sobie najlepsze. Myślę, że mentalnie sprosta oczekiwaniom, zakładając, że będzie zdrowy - dodaje szkoleniowiec sosnowiczan.

 

 

Autor: 1liga.org, Fot. Zagłębie Sosnowiec

Zobacz również



1 liga na Facebooku