[WYWIAD ŁNP] Tomasz Tułacz: Utarliśmy nosa potentatom i mamy ochotę na więcej

2023-01-18
Puszcza po rundzie jesiennej jest wiceliderem Fortuna 1. Ligi, co oznacza, że ma spore szanse na wejście do ekstraklasy. – Zdajemy sobie sprawę, że według wielu fachowców, czy mediów nie uchodzimy za faworyta do awansu, ale mamy swoje plany i ambicje. Patrząc na zawodników, to każdy z nich chciałby sprawić taką sensację – zapewnia Tomasz Tułacz, trener zespołu z Niepołomic.

W październiku 2021 roku byłem na meczu Puszczy, która przegrała z Widzewem 0:1. Kibice drużyny z Niepołomic w niewybredny sposób krytykowali pana i grę zespołu. Teraz po rundzie jesiennej niespodziewanie jesteście wiceliderami, więc chyba już nie mają powodów do narzekań?

 

Ósmy rok prowadzę tę drużynę i tak naprawdę rzadko zdarzały się podobne sytuacje, by kibice nam wygrażali. W poprzednim sezonie długo jednak byliśmy w trudnej sytuacji, bo broniliśmy się przed spadkiem. Kibice mają prawo do krytykowania, ale to powinna być konstruktywna opinia. Dzisiaj możemy podziękować, że wspierają zespół podczas meczów. Mało tego, zaczęli pojawiać się też na sparingach, co do tej pory nie było oczywiste.

 

W poprzednim sezonie zajęliście w lidze 14. miejsce z zaledwie dwoma punktami przewagi nad strefą spadkową. Teraz tracicie trzy, ale do lidera pierwszej ligi. Skąd ta przemiana w zespole?

 

Na to złożyło się wiele czynników, ale przede wszystkim doświadczenie z poprzedniego sezonu, kiedy broniliśmy się przed spadkiem. O dziwo, te rzeczy, który pomogły nam się utrzymać, spowodowały, że teraz zespół uwierzył w siebie. Przekonał się, że można częściej wygrywać. Jesienią odnieśliśmy 10 zwycięstw, a czasem zespoły mają tyle wygranych przez cały sezon. Nam się też to zdarzało.

 

Może teraz lekceważono Puszczę, która z trudem uniknęła spadku?

 

Trudno mi powiedzieć, ale utarliśmy nosa potentatom w tej lidze. Pokonaliśmy na przykład Wisłę Kraków, Górnika Łęczna czy Podbeskidzie. Z meczu na mecz chyba przestawano nas lekceważyć. Rzeczywiście trochę nas zaszufladkowano, bo panowała opinia, że Puszcza to tylko stały fragment i kontra. Mieliśmy też inne argumenty. Wiedzieliśmy, co zrobić z piłką, kiedy ją odbieraliśmy. Naszą cechą było zdecydowanie i agresja, choć stałe fragmenty to też nasza groźna broń.

 

Z którego spotkania jesienią był pan najbardziej zadowolony, a po którym był zły?

 

Nie będę oryginalny – zwycięstwo na Wiśle Kraków przy tylu kibicach [17 tysięcy – przyp. red,.] smakuje znakomicie. To było dla nas ogromne wydarzenie. Ważny był też ostatni mecz jesienią z Górnikiem Łęczna, a to dlatego, że drużyna na wyjeździe pokazała hart ducha. Przegrywaliśmy 0:2, a w samej końcówce doprowadziliśmy do remisu. Z drugiej strony mam nadzieję, że już nam się nie przytrafi takie spotkanie jak z Resovią [1:2]. Wszystko przed, w trakcie i po meczu było złe.

 

Mam wrażenie, że Puszcza to zespół, do której trafiają piłkarze niechciani w innych klubach i się tu nieźle odnajdują. Np. latem 2021 roku był to Rafał Boguski z Wisły, a teraz Thiago z Cracovii.

 

Zdecydowanie tak jest, że taki klub jak Puszcza w pewnym stopniu polega na takich niechcianych zawodnikach. Zwykle nie jesteśmy w stanie pozyskać piłkarzy, których chcą też inne kluby. Naszym zadaniem jest wkomponowani takiego zawodnika w nasz system gry, wykorzystać jego jakość i doświadczenie, a czasem też odbudować mentalnie. Takich piłkarzy było sporo jak choćby Piotr Mroziński, Łukasz Sołowiej, Piotr Stawarczyk, Krzysztof Drzazga, Oleksyj Dytiatjew i wielu innych. Thiago to kolejny przykład i liczymy, że ten transfer też wypali.

 

Boguski to piłkarz, który wiele lat spędził w Wiśle, klubie o wielkich tradycjach. Jak odnalazł się w Puszczy?

 

Nie jest łatwo zejść z ekstraklasy do pierwszej ligi. Z wielkiego klubu do małego. Rafał potrzebował czasu, by zrozumieć jak tu funkcjonować, a my chcieliśmy wykorzystać jego doświadczenie i jakość piłkarską. W tym sezonie od meczu z Wisłą zaczął grać w podstawowym składzie. I kiedy był na boisku właściwie nie przegrywaliśmy.

 

Puszcza jest gotowa, by wejść do ekstraklasy?

 

Zdajemy sobie sprawę, że według wielu fachowców, czy mediów nie uchodzimy za faworyta do awansu, ale mamy swoje plany i ambicje. Patrząc na zawodników, to każdy z nich chciałby sprawić taką sensację. Z rozmów z działaczami wynika, że jak awansujemy, to zrobią wszystko od strony organizacyjnej, byśmy w niej zagrali. Chcielibyśmy mieć taki ból głowy: „Na jakim stadionie Puszcza zagra w ekstraklasie”. Obiekt Wisły to jedno z rozwiązań.

 

W przerwie zimowej przeprowadziliście tylko dwa transfery. To świadomy ruch?

 

Jesień pokazała, że nie musimy radykalnie zmieniać obliczu zespołu. Są rzeczy, nad którymi musimy popracować. Wiemy, w których elementach mamy deficyt, ale też, w których jesteśmy mocni. Dołączyli Brazylijczyk Thiago i Roman Jakuba, młodzieżowy reprezentant Ukrainy, który niedawno zdobył mistrzostwo Łotwy z Valmiera FC. Do tego po kontuzjach wracają Rok Kidrić i Konrad Stępień, a to byli podstawowi zawodnicy w poprzednim sezonie. To jakbyśmy przeprowadzili cztery transfery.

 

Przepisy wymagają, by w zespole grał młodzieżowiec. Pan zwykle stawia na młodego bramkarza. To ryzyko?

 

Nie jest to oczywisty wybór, że trenerzy stawiają na młodych bramkarzy. Większość właściwie woli mieć doświadczonego zawodnika między słupkami. Zdecydowaliśmy się jednak na taki model prowadzenia zespołu i nie żałujemy. Myślę, że zawodnicy też, bo pod okiem trenera Dydy się rozwinęli. Przez nasz zespół przewinęło się sporo młodych bramkarzy i potem zagrali w ekstraklasie. To między innymi Marcin Staniszewski, Karol Niemczycki, Miłosz Mleczko czy Gabriel Kobylak. Teraz w kadrze meczowej są zwykle Kewin Komar i Krzysztof Wróblewski. Jestem przekonany, że też dostaną szansę wyżej.

 

Pracuje pan w Puszczy od sierpnia 2015 roku. Nie chciałby pan sprawdzić się w ekstraklasie?

 

Oczywiście, że mi się to marzy. A właściwie całemu sztabowi szkoleniowemu. Wszyscy pracujemy tu długo. Ja i mój asystent Mariusz Luc prawie od ośmiu lat. A kolejny asystent Jakub Kula i trener bramkarzy Bartłomiej Dydo od 2017 roku. Praca w ekstraklasie byłaby spełnieniem zawodowym. Przez ten czas była jedna konkretna oferta z Podbeskidzia Bielsko–Biała, ale ze względów osobistych musiałem odmówić. Może uda się samemu awansować z Puszczą. To pewnie smakowałoby najlepiej.

 



Autor: Andrzej Klemba / PZPN, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku