[WYWIAD ŁNP] Kazimierz Moskal: Chcemy do końca liczyć się w walce o awans

2023-01-11
– Skoro zajmujemy pierwsze miejsce z trzema punktami przewagi nad drugim zespołem i pięcioma na trzecim, to trudno komukolwiek wciskać, że nie będziemy próbowali awansować. Zdajemy sobie też sprawę, że będzie na nas ciążyła duża presja i każdy będzie się mocniej nastawiał na grę z liderem – uważa Kazimierz Moskal, trener ŁKS.

W jakiej formie wrócili piłkarze po przerwie świąteczno–noworocznej? Trzymali się rozpiski?

Nie mogę narzekać, bo zrobiliśmy zawodnikom testy i wypadły obiecująco. Teraz jednak rozpoczęliśmy przygotowania całą drużyną i będzie ważne to, jaką pracę wykonamy do pierwszego meczu w rundzie wiosennej. Zawodnicy od wznowienia treningów podchodzą do nich z optymizmem. Musimy dobrze pracować i na wszystko się przygotować. Do wyjazdu na obóz w Turcji 21 stycznia będziemy trenować w Łodzi. W poniedziałki, środy i piątki raz dziennie, a we wtorki i czwartki dwa razy. A do tego dojdą dwa sparingi.

 

Kadra ŁKS zmieni się na rundę wiosenną?

O transfery to najlepiej pytać dyrektora sportowego. Na razie z rezerw wzięliśmy dwóch młodych zawodników, a do drugiej drużyny trafił Maciek Radaszkiewicz. Planujemy, że na zgrupowanie poleci 26, a może 27 zawodników, w tym trzech bramkarzy. Jeśli będzie 24 graczy z pola, to też łatwiej ich dzielić do różnych ćwiczeń na treningu. Cieszę się, że właściwie wszyscy poza Mieszkiem Lorencem wyleczyli drobne urazy i są zdrowi. Jeśli chodzi o nowych piłkarzy, to najbardziej szukamy lewego obrońcy i środkowego pomocnika. To są dla nas priorytety. Oczywiście chcielibyśmy nowych zawodników mieć jak najszybciej, by jak najdłużej mogli trenować z zespołem przed pierwszym meczem i się zrozumieć.

 

ŁKS przed świętami Bożego Narodzenia ogłosił, że do klubu dołączy nowy inwestor. Zespół to już jakoś odczuł?

Jeszcze nie poznaliśmy nowego inwestora, ale ma dojść do spotkania. Ten okres przedświąteczny jest zwykle gorący i zabiegany. Podchodzimy do tego spokojnie, choć zdajemy sobie sprawę, że w pewien sposób to nas dotyczy, bo wiąże się z finansami i jest ważne. Na szczęście jesienią zawodnicy potrafili się skupić na tym, co jest ważne, czyli na boisku.

 

Po rundzie jesiennej jesteście liderem pierwszej ligi, a więc oczekiwania wobec was będą dość jasne.

 

Skoro zajmujemy pierwsze miejsce z trzema punktami przewagi nad drugim zespołem i pięcioma na trzecim, to trudno komukolwiek wciskać, że nie będziemy próbowali awansować. Na początku sezonu nie było z naszej strony żadnej asekuracji. Od początku mówiłem, że podchodzimy z takim nastawieniem, że gramy o jak najlepsze miejsce. I na razie zajmujemy najwyższe. Trudno oczekiwać czegoś lepszego, choć pewnie więcej punktów można było zdobyć. Wydaje mi się, że nie mamy na co narzekać. Zdajemy sobie sprawę, że będzie na nas ciążyła duża presja i rywale będą się mocniej nastawiali na grę z liderem. Nie będziemy myśleć o tym, że musimy bronić tej pozycji, tylko każdy mecz traktować jak najważniejszy.

 

Mówił pan niedawno, że od jakiegoś czasu ŁKS chce awansować. Kiedy nastąpił taki moment?

Bardziej chodziło mi o to, że od spadku z ekstraklasy, przez dwa poprzednie sezony w klubie wciąż się mówiło o powrocie.

 

Czyli do trzech sezonów sztuka?

Na pewno byśmy sobie tego życzyli, ale nikt nie jest cudotwórcą i nie będzie obiecywał, że tak się na pewno stanie. Zrobimy wszystko, by do końca liczyć się w walce o awans. Fajnie by było…

 

Rynek transferowy w pierwszej lidze na razie się nie rozkręcił.

Rzeczywiście na razie nie ma głośnych nazwisk. Może to się zmienić jak rozgrywki rozpocznie ekstraklasa i wtedy będą jakieś przetasowania. Nic na razie mnie nie zaskoczyło. Chyba najgłośniejszy transfer to przejście Gojnego do Arki Gdynia i może Igora Sapały do Wisły.

 

Jesteśmy świeżo po mistrzostwach świata. Coś pana zaskoczyło, coś uda się na polski grunt przenieść?

 

Nie miałem wystarczająco dużo czasu, by obejrzeć dużo meczów. Jakoś nie czułem tego mundialu. Cieszę się, że wygrała Argentyna, ale nie dlatego, że im kibicowałem, ale ze względu na Leo Messiego. Przez ostatnie lata bardzo mi imponował i życzyłem mu, żeby zdobył to, czego mu jeszcze brakowało. Spodobało mi się to, co powiedział Lothar Matheus i to przekazałem zawodnikom. Czasami rywal będzie poza waszym zasięgiem, czasami, ktoś będzie wyraźnie lepszy, ale nie może wam zabraknąć odwagi. Po to się wychodzi na boisko, by nawet z tymi silniejszymi walczyć.



Autor: Andrzej Klemba / PZPN, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku