Wyjątkowy hat-trick Marcjanika. Zapisał się w historii Arki

2021-12-09
Niecodziennego wyczynu dokonał Michał Marcjanik. Środkowy obrońca Arki zdobył trzy bramki przeciwko Stomilowi Olsztyn. Wyjątkowe to było spotkanie dla kapitana żółto-niebieskich, jak i całej drużyny znad morza – ekipa Ryszarda Tarasiewicza rozbiła bowiem w swoim ostatnim pojedynku rundy jesiennej „Dumę Warmii” 6:0.

Niedzielne popołudnie należało w Gdyni do Michała Marcjanika. Mimo wysokiego zwycięstwa arkowców to on zebrał najwięcej braw. W pełni zasłużonych. W końcu nie często zdarza się, aby zawodnik występujący w środku obrony trzy razy trafił do siatki w jednym meczu. Marcjanik show rozpoczął się w 36. minucie. Drugiego gola strzelił w 72. minucie, hat-tricka skompletował w 89. minucie. – Wcześniej nie zdarzyło mi się trafić trzy razy w jednym meczu, jest to więc mój pierwszy raz z hat-trickiem. Te bramki były dla mnie podsumowaniem całego roku – powiedział Marcjanik. – Na pewno ten mecz zostanie w mojej pamięci na długo – mówił reporterce Polsatu Sport. 

 

Opaska zobowiązuje

 

Jak przystało na kapitana, swój osobisty sukces popularny „Marcjan” zepchnął na drugi plan. Oddał co należy drużynie, która w efektownym stylu pożegnała się z własnymi kibicami. – Po ostatnich niepowodzeniach w lidze zależało nam na tym, aby w końcówce roku dać trochę radości kibicom. I myślę, że nam się to udało – przyznał. 

 

 

26-letni defensor zaliczył w rundzie jesiennej Fortuna 1. Ligi cztery trafienia. Gola wbił także GKS-owi Katowice. To on przez całą rundę nosił na ramieniu opaskę kapitańską gdyńskiego zespołu. Choć pierwsza część sezonu była średnio udana dla walczącej o awans Arki, to dzięki dobremu finiszowi żółto-niebieskich – awans do ćwierćfinału Pucharu Polski i efektowna wygrana ze Stomilem – Marcjanik mógł poczuć małą satysfakcję z bycia kapitanem. W końcu miał okazję zagrać w starciu z Zagłębiem Lubin w 1/8 FPP. Kilka dni później napisał swój kawałek historii w Arce. Został pierwszym, środkowym obrońcą z hat-trickiem w barwach Arki. I drugim w ogóle obrońcą po Adamie Merchucie (trzy gole z Bałtykiem Gdynia 24 marca 2001 roku). 

 

„Marcjan” rozgrywa drugi sezon w żółto-niebieskim trykocie od momentu powrotu na „stare śmieci”. Tutaj zaczynał przygodę z piłką. W Arce stawiał pierwsze kroki w seniorskiej piłce, awansował z nią do ekstraklasy – sam był w niej pewnym punktem gdynian. 

 

Z sezonu na sezonu robił postęp i przed rozgrywkami 2018/19 przeniósł się do Empoli FC. Włoch nie podbił. W Empoli nawet nie zadebiutował, na wypożyczeniu w Carpi FC 1909 też mu nie poszło. Wrócił do Polski, w sezonie 2019/20 związał się umową z Wisłą Płock. Rok później przechwyciła do Arka.


Symbole

 

W starym-nowym klubie Marcjanik szybko się odnalazł. W rozgrywkach 2020/21 zaliczył trzy trafienia w lidze oraz jedno w Fortuna Pucharze Polski. Jego gol w końcówce spotkania pozwolił Arce ograć 2:1 Górnik Łęczna na etapie 1/8. Później jako kapitan poprowadził Arkę do finału. A teraz wskoczył na 3. miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników Arki w obecnym sezonie ligowym. 

 

Można doszukiwać się jakiejś symboliki w występach Marcjanika na poziomie I ligi. Dotyczy ona cyfry jeden. W Fortuna 1. Lidze rozegrał 100 meczów, strzelił 11 goli, zanotował 1 asystę. Ma więc na koncie już tyle goli, ile wynosi suma z cyfr na jego koszulce (29). W samej Arce zdobył 17 bramek. 

 

Obrońca Arki to były młodzieżowy reprezentant Polski. Biegał z orzełkiem na piersi w czasach kadencji w U-21 Marcina Dorny. Zanotował dwa występy. W końcówce spotkania z Czarnogórą zmienił na murawie Jana Bednarka. Z Czechami zaś grał przez ponad 20 minut u boku Bednarka. Mecz z Czarnogórą był dla Marcjanika o tyle pamiętny, że spotkanie rozgrywano w Gdyni. 

 

 
Autor: LaczyNasPilka / Piotr Wiśniewski, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku