Wszędzie dobrze, w domu najlepiej... Skra i trener Dziółka coraz bliżej Częstochowy

2022-10-01
Pełna wyrzeczeń jest wędrówka Skry Częstochowa na pierwszoligowym poziomie. Klub, który jeszcze kilka lat temu rywalizował głównie na poziomie lokalnym, w ostatnich latach mocno zapracował na miano największej rewelacji polskiej piłki klubowej. Należą się tym większe słowa uznania, gdy spojrzymy na fakt, że ostatni domowy mecz Skra zagrała... blisko półtora roku temu! Teraz pojawia się szansa, że ten stan rzeczy się zmieni

Meczem z Błękitnymi Stargard pod koniec maja 2021 roku Skra żegnała się z własnymi kibicami na stadionie przy ulicy Loretańskiej. Wtedy chyba jeszcze mało kto przypuszczał, że rozłąka będzie tak długa, bo Skra na trzy kolejki przed końcem sezonu w drugiej lidze plasowała się w środku stawki. Piorunujący finisz i skuteczna gra w barażach sprawiła jednak, że awans małego klubu z Częstochowy do Fortuna 1 Ligi stał się faktem, a kibice Skry zaczęli się zastanawiać, gdzie ich drużyna będzie grać domowe spotkania na zapleczu ekstraklasy.

Nie było bowiem żadną tajemnicą, że kameralny obiekt nie spełnia wymogów pierwszoligowych. Od momentu awansu stało się jasne, że ekipa spod Jasnej Góry nie będzie mogła rozgrywać spotkań na swoim boisku ze sztuczną nawierzchnią, które do tej pory było ich ogromnym atutem. – To na pewno dla nas wielka strata, bo jednak w drugiej lidze czy niższych klasach rozgrywkowych własne boisko mocno nam pomagało. Teraz musimy sobie jednak radzić z tym, że będziemy w gorszej sytuacji aniżeli wszyscy rywale. Z drugiej strony lepiej mieć taki problem... – mówił już po awansie prezes Skry Częstochowa, Artur Szymczyk.

Początkowo nie było wiadomo, gdzie beniaminek będzie rozgrywał domowe spotkania. Jesienią ubiegłego roku Skra Częstochowa przypominała „trupę objazdową”, która co tydzień gościła w innym mieście, a domowe mecze przekładała na późniejszy termin. W dziewiątej kolejce w Gdyni Skra z Arką zagrała w roli gospodarza, podobnie było kilka tygodni później w Katowicach, czy też w Kielcach.

Wiosną początkowo w roli gospodarza częstochowianie grali w Sosnowcu, a od początku kwietnia rywali podejmowali w Bełchatowie, gdzie czuli się bardzo dobrze. Trzy pierwsze mecze zremisowali, potem przyszło również zwycięstwo nad GKS Tychy. W Bełchatowie Skra w poprzednim sezonie przegrała tylko jedno spotkanie, z Puszczą Niepołomice na finiszu rozgrywek, gdy była już pewna ligowego bytu. – Nigdy nie będziemy się tutaj czuć jak u siebie w domu, ale z każdym meczem czujemy się tutaj lepiej, poznajemy dokładniej ten obiekt, jak również same boisko. To również ma duże znaczenie. Staramy się odnaleźć w tych nowych dla nas realiach, dobre wyniki również pomagają nam zyskać pewność siebie – mówił wiosną trener Jakub Dziółka.

W tym sezonie jest podobnie, jeżeli chodzi o skuteczność gry w Bełchatowie. Zespół trenera Jakuba Dziółki, który obecnie plasuje się w środku pierwszoligowej stawki, w tym sezonie „u siebie” przegrał z Arką Gdynia i ze spadkowiczem z Niecieczy, ale w trzech innych spotkaniach: z Zagłębiem Sosnowiec, Chojniczanką Chojnice i Sandecją Nowy Sącz zdobył siedem punktów, nie tracąc nawet bramki. – Czujemy się coraz lepiej w Bełchatowie – przyznają sami piłkarze. Nie tak dawno podobny manewr w Bełchatowie przerabiał również Raków Częstochowa, który także notował na tym boisku bardzo dobre wyniki.

 
Teraz jest jednak szansa, że Skra wróci faktycznie do siebie, bo w Częstochowie właściwie się rozpoczynają pierwsze prace na obiekcie przy ulicy Loretańskiej. – Wszystkie formalności zostały zakończone i oficjalnie umowa na zaprojektowanie i wykonanie robót budowlanych dotyczących zadania pod nazwą „Modernizacja infrastruktury sportowej na stadionie przy ulicy Loretańskiej” została podpisana przez Urząd Miasta Częstochowy jako inwestora oraz spółkę Interhall jako wykonawcę. Jesteśmy zadowoleni i liczymy na to, że terminy zostaną dotrzymane – mówi prezes częstochowskiego pierwszoligowca, Artur Szymczyk.
 
Prace te mają się zakończyć docelowo do 30 stycznia przyszłego roku. Wtedy kameralny obiekt Skry zyska nową jakość. – Wierzymy przede wszystkim, że w tym terminie będziemy już mieli nową podgrzewaną płytę boiska oraz oświetlenie – mówi sternik Skry. Nowa nawierzchnia będzie sztuczna i zapewni najwyższy poziom gry zgodny z FIFA Quality Pro. Do tego wykonawca będzie musiał nieznacznie przesunąć pole gry w kierunku pobliskich torów kolejowych. Inwestycja obejmuje również wykonanie nowej podbudowy i systemu podgrzewania. Przegląd i ewentualną naprawę przejdzie też system odprowadzania wody z murawy.
 
To jednak nie wszystkie prace planowane na obiekcie Skry. W ramach budżetu obywatelskiego wybrano do realizacji zadanie polegające na rozbudowie budynku klubowego. Prace, które pochłoną 1,1 miliona zł, już trwają i mają się planowo zakończyć przed końcem listopada. Dzięki modernizacji budynek zostanie powiększony. Prace pozwolą na umieszczenie tam pomieszczeń dla mediów, pokoju VAR oraz sal spotkań i biur. Nie zapomniano też o szatniach, pokojach szkoleniowych i gabinetach dla fizjoterapeutów.
 
Nowe boisko przy Loretańskiej będzie o wymiarach 117 na 75,5 metra. W ramach prac powstanie także nowa trybuna dla gości, która pomieści przynajmniej 50 osób. Nowe oświetlenie będzie miało 1,4 tys. luksów. To jednak nie wszystko, bo do wypełnienia wymogów pierwszoligowych jeszcze będzie Skrze trochę brakować. Przede wszystkim chodzi o dostosowanie trybun do podręcznika licencyjnego, jak również o zamontowanie na wejściach systemu identyfikacji kibiców. Te prace mają być prowadzone wiosną.
 
Jeżeli jednak w terminie uda się zrealizować pierwszy etap prac, to Skra ma szansę grać na swoim obiekcie już wiosną, tyle że jeszcze bez wsparcia kibiców. – To jest wersja optymistyczna – przyznaje prezes. Wszyscy jednak liczą, że uda się terminów dotrzymać i w połowie przyszłego roku w Częstochowie dwa kluby będą mogły występować przed własną publiką na domowych obiektach. – To wszystko oczywiście pod warunkiem, jeżeli nic nieprzewidywalnego się nie wydarzy – dodaje najważniejsza osoba w klubie z ulicy Loretańskiej.


Autor: Tadeusz Danisz / PZPN, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku