Wiosna Arki, równy sezon Chrobrego, a w barażach?

2022-05-26
Piłkarze Chrobrego Głogów awansując do baraży, których stawką jest awans na poziom ekstraklasy, już dokonali wielkiej rzeczy w historii klubu. Na tym jednak nie zamierzają poprzestać. Sęk w tym, że ich rywalem będzie rozpędzona wiosną – z chwilowym przestojem – Arka Gdynia.

Chwilowy przestój żółto-niebiescy zanotowali w 31. i 32. kolejce, kiedy przegrali kolejno z Resovią oraz Miedzią Legnica. Ich potknięcie wykorzystał Widzew Łódź, który pozycji wicelidera nie oddał. Ta chwilowa zadyszka w konsekwencji kosztowała Arkę utratę szansy na bezpośredni awans. A na to, biorąc pod uwagę, wiosenną formę podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza, zanosiło się i to mimo dużej straty po jesieni. Same zaś baraże i najwyższe rozstawienie w nich to zasługa postawy gdynian w rundzie rewanżowej.

 

Fakty, a historia

 

Wiosną bowiem Arka była drugim najlepiej punktującym zespołem w Fortuna 1. Lidze (punkt mniej od Miedzi Legnica). Kolejne w tym zestawieniu drużyny – Widzew Łódź i GKS Katowice – ekipa znad morza wyprzedziła o dziewięć „oczek”. Jakaż to odmiana w porównaniu z jesienią. W ostatnich kolejkach tej części sezonu Arkę prowadził już Ryszard Tarasiewicz, z nim u sterów arkowcy trzy mecze wygrali, cztery przegrali. Po 20. kolejce zajmowali 9. miejsce w tabeli, do strefy barażowej tracili dwa punkty. Widzew wyprzedzał ich o dziesięć punktów. Na początek rundy rewanżowej Arka wygrała trzy mecze z rzędu, potem zremisowała z GKS-em Katowice 2:2, wygrała kolejnych sześć pojedynków i została wiceliderem. Do czasu.

 

Kapitał punktowy z wiosny pozwolił arkowcom grać o najwyższe miejsca. Nie udało się awansować z 2. lokaty, udało się za to uzyskać handicap dwóch meczów u siebie. Ale czy to rzeczywista przewaga? Baraże rok temu pokazały, że nie, bo zarówno rozstawiona wyżej Arka przegrała u siebie z ŁKS-em Łódź 0:1, jak i GKS Tychy uległ Górnikowi Łęczna. Do ekstraklasy awansowali ci ostatni, i to z 6. miejsca. Ostatnie miejsce premiowane barażami zajął w obecnym sezonie Chrobry.

 

– Nie uważam, że obecność Chrobrego w barażach jest niespodzianką. Punktowali regularnie, nie bez powodu zajęli takie miejsce. Jeśli chodzi o przewidywalne zmiany w moim zespole, to w porównaniu z poprzednim meczem mamy dwie absencje. Roszady na pewno będą, nie tylko personalne, ale też w sposobie gry. Z Chrobrym będziemy grali inaczej niż ostatnio z Sandecją – zapewnia trener Arki Ryszard Tarasiewicz.

 

Zahartowani

 

Zapowiadane zmiany to zapewne także pochodna sezonu regularnego. W nim Arka dwukrotnie przegrała z Chrobrym – 0:2 u siebie oraz 0:1 w Głogowie. Tyle że wiosną kibice widzieli inne oblicze  Arki. Drużynę wygrywającą, której nastawienie przed barażami jest jedno – z myślą o finale. – Zwycięstwo z Sandecją na pewno doda nam jeszcze więcej wiary, zyskamy pewność siebie. W ostatnich 14 meczach zdobyliśmy 32 punkty. Ktoś może powiedzieć, że nie ma to znaczenia, dla mnie ma. Piłkarze mają bowiem dzięki temu świadomość, że są w dobrej dyspozycji. Ale stawka meczu jest na tyle ważna, że nie będzie liczyć się nasza wcześniejsza dyspozycja tylko końcowy wynik. On z kolei jest efektem dobrej gry drużyny, co Arka przez większość rundy wiosennej prezentowała – podkreśla Tarasiewicz. 

 

„Nie uważam, że obecność Chrobrego w barażach jest niespodzianką. Punktowali regularnie, nie bez powodu zajęli takie miejsce”. Ryszard Tarasiewicz

 

Wydaje się, że dla Tarasiewicza baraże to żadne wyzwanie. Wiele w piłce przeżył jako zawodnik, dużo doświadczył jako trener. Wygląda na zahartowanego na sytuacje, kiedy gra idzie o konkretną stawkę. Co innego Ivan Djurdjević. 45-letni szkoleniowiec Chrobrego to na tle 60-latka prowadzącego Arkę niemal jak student. Zdolny student. Djurdejviciovi, który wcześniej pracował w Lechu Poznań, trzeba oddać to, że zrobił z głogowian drużynę groźną dla każdego. Najpierw podnieśli się razem z kryzysu początku sezonu 2019/20 (pięć porażek na starcie) i zajęli miejsce tuż pod kreską, ustępując o punkt Termalice. Następnie zakończyli rozgrywki na 11. miejscu. Teraz dopięli swego i zrobili krok do przodu, wchodząc do strefy barażowej. Te baraże to pieczęć na pracy Djurdjevicia w Głogowie. On po sezonie odchodzi z Chrobrego. 

 

Razem rośli w siłę

 

– Będąc uczniem potrzebujesz czasu na naukę. Przychodzi jednak taki moment, że twój profesor może odsunąć się w cień. Dla moich piłkarzy te trzy lata wspólnej współpracy były lekcją, przyszedł czas na egzamin i oni go zdali na „szóstkę”. Z Zagłębiem Sosnowiec w ostatniej kolejce pokazaliśmy swoją siłę. Ci piłkarze świetnie się wpasowali w Chrobrego. Razem chcieliśmy napisać historię klubu. Chcieliśmy, aby ten sezon był podsumowaniem tych trzech lat. Lat, którego pokazały, że Chrobry to klub stabilny, nie było tu nigdy nerwowych ruchów, dzięki temu znaleźliśmy się w takim miejscu – przyznaje Djurdjević, który udowodnił w Głogowie, że jest człowiekiem z żelaza. 



Autor: Piotr Wiśniewski / PZPN, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku