Wiktor Biedrzycki - "setka" z golem i punktem

2020-12-07
Wiktor Biedrzycki, syn śp. Andrzej Biedrzyckiego, człowieka-legendy, instytucji Stomilu Olsztyn, w weekend rozegrał setny mecz w barwach "Dumy Warmii". Nagrodą dla 23-latka był punkt zdobyty w meczu z Miedzią Legnica oraz gol strzelony z rzutu karnego.

Wiktor Biedrzycki właśnie uświadomił sobie jak dynamiczne jest życie piłkarza i jak szybko ono się toczy. Wystarczy, że grasz regularnie, gromadzisz kolejne występy i możesz świętować małe jubileusze na boisku. Kiedy 23-letni zawodnik wychodził na boisko obiektu Miedzi Legnica, nie miał pojęcia, że to dla niego data szczególna, bo mecz numer sto w drużynie z Olsztyna, w której grał jako junior, a później w sezonie 2016/17 stawiał pierwsze krok w seniorach na poziomie 1 ligi.

 

- Moim marzeniem była gra w Stomilu, na którym się wychowałem. Jako dziecko, byłem uczony, że Stomil to nasz klub - mówi Wiktor.

 

W dniu jubileuszu zawodnika, Stomil zremisował 2:2 z Miedzią Legnica. Biedrzycki w 43. minucie skutecznie wykonał rzut karny. - Zdobyliśmy cenny punkcik, strzeliłem gola, ale też sprokurowałem rzut karny. Cieszy natomiast fakt, że w takim wieku zdołałem już uzbierać sto meczów dla mojego klubu. Tata patrzy z góry i na pewno jest z tego powodu dumny. Chciałbym to setne spotkanie zadedykować właśnie tacie. A także całej rodzinie. W cięższych chwilach można na nich liczyć - podkreśla 23-letni piłkarz "Dumy Warmii".

 

Na grze w olsztyńskim zespole jego ojca wychowało się wielu kibiców Stomilu. Pan Andrzej zmarł nagle 21 kwietnia 2017 roku na zawał serca. W trakcie kariery blisko 400 razy zakładał biało-niebieską koszulkę. W latach 2016-17 pracował w Stomilu - był kierownikiem i asystentem trenera. - Tata był tutaj legendą. My z Igorem od małego reprezentujemy te barwy. Super sprawa, że chociaż jeden z nas, zdołał dobić do liczby stu występów w tym zespole - stwierdza Wiktor Biedrzycki.

 

Igor Biedrzycki (lat 27) występuje obecnie w Bałtyku Gdynia. W seniorach Stomilu zaliczył 15 gier (strzelił też jednego gola). - Od razu po meczu dostałem SMS-a z gratulacjami od Igora i mamy. Dziewczyna też zachowała czujność. Przyznam się, że nie wiedziałem, że był to mój jubileuszowy mecz. Dowiedziałem się o tym, sięgając po telefon. Ktoś dokładnie wyliczył, że właśnie rozgrywam takie spotkanie i wspomniał o tym w mediach społecznościowych. Dla mojej rodziny to duże szczęście, że mogą oglądać mnie w akcji, że reprezentuję Stomil. A bramka to tylko dodatek, bo liczy się drużyna. Ważne, że wywieźliśmy jakąś zdobycz z Legnicy - stwierdza Biedrzycki, który w tym sezonie jest piłkarzem podstawowego składu. Taki sam status miał w poprzednich rozgrywkach.

 

- Nie ukrywam, że czuję się pewnie w zespole. Sztab trenerski mocno na mnie liczy, dali tego wyraz, za co jestem wdzięczny. Jeśli piłkarz dostaje od trenera sygnały, że ten mu ufa i cały sezon stawia na ciebie, to jest to duży handicap. Czasami dostajesz jedną, drugą szansę, jeśli jej nie wykorzystasz to resztę sezonu możesz przesiedzieć na ławce. A tu mam świadomość, że nawet gdy zagram słabiej to i tak mogę liczyć na grę. Jestem dumny, że kiedy Janek Bucholc był kontuzjowany to mi powierzono rolę kapitana. Przecież w zespole jest kilku zawodników bardziej ode mnie doświadczonych, tymczasem taki zaszczyt przypadł mojej osobie - tłumaczy 23-latek.

 

W trzyosobowym bloku obronnym Stomilu, Biedrzycki gra w samym środku. - To trener Zajączkowski przestawił mnie z pomocy do obrony. Czy to odpowiedzialna pozycja? Nie powiedziałbym, że bardziej niż inne, każdy z naszej trójki jest równie ważny, nie dość, że odpowiadamy za obronę, to jeszcze rozpoczynamy ataki drużyny. Musimy budować akcje, która później jest kontuowana przez zawodników ofensywnych - zaznacza jubilat "Dumy Warmii".

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku