Wigry biorą Szweda. Johan Oremo udowodnił, że strzelać potrafi

2020-01-16
- Napastnikiem byłem, odkąd zacząłem grać w piłkę. Od samego początku miałem łatwość zamieniania okazji na bramki. Tę umiejętność posiadłem już jako mały chłopiec - mówi Johan Oremo. 33-letni Szwed, który w swoim CV ma występy w drużynie narodowej, został nowym zawodnikiem Wigier Suwałki.

Wigrom w rundzie jesiennej brakowało piłkarza, który byłby w stanie regularnie zdobywać bramki. Czy okaże się nim szwedzki napastnik? Oremo w 224 meczach w szwedzkiej ekstraklasie zanotował 59 trafień, sztuka strzelania goli nie jest mu zatem obca.

 

W swoim debiutanckim sezonie (2007) w Allsvenskan zdobył jedenaście bramek. - Dostałem wówczas nagrodę dla najlepszego debiutanta sezonu - opowiada. Tak dobre wejście do ligi sprawiło, że zainteresował się nim trener reprezentacji Szwecji Lars Lagerback. - Nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Rok wcześniej grałem w 3 Dywizji, a tu nagle dzwoni selekcjoner - wspomina. 

 

W drużynie narodowej rozegrał dwa mecze - przeciwko Kostaryce oraz USA. Wcześniej grał w młodzieżowych reprezentacjach. I zapamiętał jeden szczególny pojedynek. - Z Niemcami, bo walczyłem przeciwko Oezilowi i Khedirze - podkreśla.

 

Rozwój kariery zawdzięcza Gefle IF. To w tym klubie stawiał pierwsze kroki w profesjonalnym futbolu, debiutował w ekstraklasie, rozegrał najwięcej spotkań (195). Ten klub to dla niego coś więcej niż drużyna piłkarska. - To oni dali mi szansę zaistnienia w piłce seniorskiej, za co jestem bardzo wdzięczny. W moim rodzinnym mieście [Soderhamn] nie ma tradycji piłkarskich. Gefle to klub najbliżej mojego domu no i był też najbliższym profesjonalnym. Postawili na mnie, dzięki nim zaistniałem w piłce seniorskiej, przez to zawsze będą mieli ważne miejsce w moim sercu. Mówimy o jednym z najstarszych klubów w Szwecji. Zawsze byli w cieniu najlepszych. Ale przez dwanaście lat z rzędu udało nam się grać w najwyższej lidze. Aż do 2016 roku, kiedy spadliśmy. Po tym mieliśmy trudny moment walki o powrót na ten sam poziom rozgrywkowy - tłumaczy Oremo.

 

W Gefle pracował z trenerem, który stał się jego nauczycielem. - Trener Pelle Olsson - uważam go za najlepszego szkoleniowca, jakiego spotkałem na swojej drodze, był dla mnie inspiracją. W przeszłości sam był napastnikiem, wiele mnie na ten temat nauczył. Pomógł mi na początku kariery. Niektóre ćwiczenia robił specjalnie pod napastników. Zabierał nas na bok, uczył jak ma myśleć napastnik, jak powinien się zachowywać w polu karnym, jak się ustawiać i na czym powinien koncentrować się w końcowej fazie akcji, kiedy trzeba zakończyć ją golem - wyjaśnia szwedzki napastnik, który z Gefle, a wcześniej z Djurgardens IF grał w europejskich pucharach. Doskonale pamięta dwumecz z Anorthosisem Famagusta. 

 

- W pierwszym meczu przegraliśmy 0:3, u siebie jednak odrobiliśmy straty, wygraliśmy 4:0 i awansowaliśmy do kolejnej rundy - mówi. 

 

Oremo reprezentował też barwy wspomnianego Djurgardens (64 spotkania, 8 goli) oraz Halmstads BK (35 meczów, 9 trafień). Oprócz 224 gier w ekstraklasie, wystąpił w 40 pojedynkach Superettan (odpowiednik naszej Fortuna 1 Ligi). Halmstads to ostatni klub Szweda przed Wigrami. Sezon 2019 (w Szwecji gra się systemem wiosna-jesień) stracił z powodu zerwanych wiązadeł krzyżowych. Pod koniec rundy jesiennej wrócił na boisko. 

 

- Przyszedłem tutaj grać w piłkę, czuję, że to dobra okazja dla mnie. Zawsze chciałem grać za granicą. Bo uważam, że to bardzo inspirujące i pożyteczne wyzwanie - przekonuje 33-letni snajper. 

 

Do Polski trafił akurat w roku EURO 2020. A tak się składa, że grupowym rywalem Polski będzie m.in. Szwecja. - To będzie trudny mecz przeciwko silnej polskiej drużynie. Szanse oceniam pół na pół, o wygranej zadecyduje dyspozycja dnia. Z kimkolwiek nie zagrasz na EURO, będziesz miał problemy. Polska i Hiszpania to mocne zespoły. Mam tylko nadzieję, że szwedzka drużyna zagra tak dobrze jak na poprzednim mundialu [odpadli w ćwierćfinale z Anglią] - kończy Oremo. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku