Tymoteusz Puchacz i skok jakościowy w Fortuna 1 Lidze

2021-05-31
Wypożyczenie do Zagłębia Sosnowiec, a później do GKS-u Katowice, okazało się momentem zwrotnym w karierze Tymoteusza Puchacza. Grając w Fortuna 1 Lidze mógł zrobić krok do przodu. Najpierw jeden - regularna gra w Lechu Poznań, potem drugi - stanie się liderem "Kolejorza", trzeci - gra w młodzieżowej reprezentacji i czwarty - powołanie do pierwszej reprezentacji. Od lipca 22-latka czeka kolejny krok - występy w Bundeslidze.

To nie był typowy dzień z życia piłkarza. 17 maja Puchacz znalazł się w szerokiej kadrze biało-czerwonych przygotowujących się na EURO 2020. 18 maja Lech poinformował o transferze zawodnika do Unionu Berlin. Ledwo co zakończył sezon ekstraklasy, w której w 27 meczach strzelił jednego gola i miał dwie asysty (jednak dużo lepiej spisał się w Lidze Europy: jedna bramka, cztery skutecznie ostatnie podania) i nagle otworzyły się przed nim nowe perspektywy.

 

W pierwszej reprezentacji Polski nie miał jeszcze okazji zadebiutować, tymczasem w Unionie może się zameldować jako uczestnik EURO 2020. A przecież w pogoń za marzeniami ruszył tak naprawdę w Fortuna 1 Lidze. To tutaj, reprezentując barwy Zagłębia Sosnowiec, spędził pół sezonu 2017/18. Z Zagłębiem zrobił awans, wystąpił w dwóch spotkaniach ekstraklasy i trafił na kolejne wypożyczenie - tym razem do GKS-u Katowice. I tu i tu pracował z trenerem Dariuszem Dudkiem.

  

- Tymka traktuję trochę jak swojego wychowanka - mówi Dudek. - Jestem szczęśliwy, że wychowałem przyszłego reprezentanta Polski, piłkarza, który wyszedł spod moich skrzydeł. Uczestniczyłem w jego pierwszych krokach w seniorskiej piłce. Pierwsza historia wiąże się ze spotkaniem z rodzicami Tymka. Pamiętam jak pojechaliśmy do nich z prezesem Marcinem Jaroszewskim, żeby przekonać ich, aby syn wybrał Sosnowiec, chociaż miał wtedy propozycję z Chrobrego Głogów - dodaje.

 

W Zagłębiu Puchacz pełnił rolę młodzieżowca. Już wtedy dał się poznać jako skoncentrowany na karierze zawodnik w pozytywnym tego znaczeniu. Uwielbiał siłownię, z której lubi też korzystać Dudek. Trener nie musiał się martwić o muzykę, bo tę rozrywkę Tymoteusz zapewniał. - Młody człowiek, mocno ukierunkowany na rozwój. Wszystko co do tej pory osiągnął, zawdzięcza ciężkiej pracy. Przykłady takiego postępowania można by mnożyć i mnożyć. Podam pierwszy z brzegu. Godzina 20:00, w klubie nikogo nie ma, w szatni pali się światło. W pierwszej chwili pomślałem, że to zapewne pani sprzątaczka. Nie, to Tymek wrócił z reprezentacji, by pójść na odnowę. Takim zachowaniem dał sygnał, że może osiągnąć wiele - podkreśla były trener Puchacza z Zagłębia i GKS-u.

 

W Katowicach nowy kadrowicz dzielił szatnię z piłkarzami, których znamy z występów w obecnym sezonie Fortuna 1 Liga. Mariusz Pawełek, Bartosz Śpiączka, Daniel Rumin, Kacper Tabiś. - Mówi, że jest tytanem pracy i ja taki obrazem Tymoteusza mam przed oczyma. Bardzo profesjonalnie podchodził do piłki. Ostatni wychodził z szatni po treningu, był pierwszy w szatni przed treningiem. Miał jasno określony cel i ambitnie ku niemu dążył. Mogły imponować jego ambicja, etyka pracy - najwyższy poziom. Sportowo prezentował się bardzo dobrze. Szybki, silny, miał pozytywny wpływ na drużynę na, jak i poza boiskiem. Nie strzeliłem żadnego gola po jego zagraniu, bo kiedy do nas dołączył to ja grałem już coraz mniej - wspomina Rumin.

 

- Przyszedł w trakcie sezonu, a po tygodniu czuł się jakby był u siebie w domu. Szybko złapał kontakt z chłopakami. Mimo że to młody piłkarz to wzorowałem się na nim. Widziałem jak ciężko pracuje i wiem, że przynosi to efekty. Próbuje działać według tych samych metod. Nawet moja ostatnia bramka w meczu z Bruk-Bet Termaliką jest efektem tego, że zacząłem bardziej nad sobą pracować. Można powiedzieć, że swój udział w tym ma Tymek - stwierdza Tabiś.

 

Byli koledzy Puchacza z GKS-u są zgodni także w innej kwestii: Tymoteusz to mega pozytywny człowiek. - Nieważne ile masz lat, podejdzie, zagada. Nie krępowała go obecność w szatni Kuby Wawrzyniaka. Młodym zawodnikom nie jest łatwo przełamywać bariery w rozmowie z bardziej doświadczonymi kolegami. Tymek to potrafił. To duży plus na jego korzyść. Przez to osiąga takie sukcesy. Jego osoba jest dobrym wzorcem do naśladowania. To postać, od którego wielu może się uczyć - zaznacza grający dziś w Odrze Opole zawodnik.

 

Rumin: - Mocną stroną Tymka od zawsze była pewność siebie. Był przekonany, że zrealizuje wszystkie cele.

  

Tabiś: - Strasznie dynamiczny, szybki, dobrze zbudowany. Jak przychodziłem do Odry to chłopaki wspominali bramkę, którą zdobył w Opolu po kilkudziesięciometrowym rajdzie z piłką. Wzięło się to stąd, że nikt nie potrafił go dogonić.

 

W Fortuna 1 Lidze Puchacz dojrzewał życiowo i piłkarsko. Uczył się nowych pozycji. W Sosnowcu grał na pozycji lewego obrońcy. - Pamiętam dobrze, że początki miał trudne. Przez to, że jest bardzo rozbiegany, bardzo ciągnęło go do przodu, więc czasami miał problemy z obroną. W Katowicach przesunąłem go wyżej i na tym zyskał. Teraz może grać z powodzeniem na trzech pozycjach - na lewej obronie w czwórce z tyłu, jako lewy wahadłowy i lewoskrzydłowy, gdzie występował w Lechu, w którym był kapitanem, co świadczy o tym jak mocną miał pozycję w klubie z Poznania. To zawodnik, który mocno się rozwinął i liczę, że jeszcze bardziej się rozwinie - zaznacza Dudek.

 

Rozwój, ciężka praca i wstęp do seniorskiej piłki - te trzy rzeczy były wiernym towarzyszem Puchacza na pierwszoligowym szlaku. Szlaku, z którego nie zboczył. Idąc obraną przez siebie drogą doszedł na górę piłkarskiej piramidy w Polsce. 

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku