Tomasz Mikołajczak strzela (głównie) w końcówkach sezonu

2019-04-24
Długoletnie przywiązanie do barw oraz regularność pod bramką rywala były znakiem firmowym Tomasza Mikołajczaka. Wierność napastnika do Chojniczanki Chojnice pozostała, zmieniła się za to częstotliwość strzelanych przez niego goli. Teraz podtrzymuje on tendencję trafiania do siatki na finiszu rozgrywek.

Mikołajczak nie miał w trwającym sezonie zbyt wielu okazji, aby świętować bramki. Do 28. kolejki i pojedynku z Garbarnią Kraków raptem dwa razy można było go znaleźć na liście strzelców. Miało to miejsce w meczach przeciwko GKS-owi Katowice i Wigrom Suwałki w domu. Ale już Garbarni oraz Stali Mielec strzelił trzy gole. Średnią z poprzednich sezonów więc utrzymał.

 

Sezony 2016/17, 2017/18 31-latek zakończył z pięcioma trafieniami. Taki wynik był możliwy dzięki bramkom zdobytym pod sam koniec rozgrywek. W pierwszym z tych okresów zaliczył jedno trafienie w kolejce numer 34, w drugim ustrzelił dublet. Teraz sytuacja się powtarza, tyle że kolejek do końca sezonu pozostało jeszcze pięć. Jest więc szansa,że snajper Chojniczanki poprawi swój wynik z poprzednich lat.

 

Na tym jednak podobieństwa się kończą. W każdym z omawianych sezonów Mikołajczak miał bowiem inny status w drużynie. W sezonie 2016/17 był podstawowym zawodnikiem (24 mecze w pierwszej jedenastce na 25 możliwych). W następnym grał rzadziej (19 razy od początku, 12 wejść z ławki rezerwowych). W obecnym też często przypada mu rola zmiennika (osiem meczów w roli rezerwowego w porównaniu z piętnastoma, w których pojawiał się w wyjściowym składzie). Dlatego bramki z bieżącego sezonu mają dla niego większą wymowę i są cenniejsze od poprzednich.

 

Nieregularność Mikołajczaka wpisuje się w ogólny wizerunek Chojniczanki, która prezentuje mało stabilną formę. Wiosną ekipa Macieja Bartoszka potrafiła wygrać 2:0 w Niepołomicach z Puszczą, by następnie przegrać 0:3 z Odrą Opole na wyjeździe. Następnie zremisowała trzy mecze z rzędu, wysoko ograła Garbarnię (5:1) i dostała cztery ciosy od Stali Mielec, sama zadając dwa.

 

Mikołajczak w siedmiu pojedynkach rundy wiosennej dostawał szansę występu w pierwszym składzie i tygodniami czekał na premierowe trafienie tej rundy. Jego cierpliwość została wynagrodzona 13 kwietnia. Każda bramka w równym stopniu cieszy go, co kibiców chojniczan. 31-latek jest dziś ulubieńcem trybun w Chojnicach, choć kiedyś było inaczej. - Latem 2012 roku dochodziłem do siebie, wtedy zadzwonił dyrektor Maciej Chrzanowski. Zapytał, czy nie chce przyjść do Chojniczanki. Powiedziałem: „Ok, możemy spróbować”. Rozpocząłem z nimi treningi, ale nie byłem zdrowy w 100 procentach. Stąd też takie trudne początki w nowym środowisku. Zadebiutowałem w meczu z Energetykiem ROW Rybnik, potem grałem 26 minut w Wejherowie z Gryfem. Kibice niezbyt miło mnie przywitali. Nie zdążyłem wyzdrowieć przez co nie najlepiej się zaprezentowałem. Poleciało parę nieprzyjemnych okrzyków z trybun. Potem z meczu na mecz było jednak coraz lepiej - opowiadał piłkarz w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

 

Obecny sezon jest ósmym Mikołajczaka w tej samej drużynie. - W Chojnicach czuję się bardzo dobrze. Jestem zadowolony, gdy widzę jak klub się rozwija. Myślę, że w drugą stronę też to działa, dlatego nasza współpraca trwa już kolejny rok - mówił Mikołajczak. Jeśli utrzyma średnią kilku bramek na sezon to przygoda z Chojnicami potrwa kolejne lata.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku