Tomasz Loska - szybki (ale nie wściekły) i skuteczny

2020-09-09
Co najlepiej świadczy o klasie bramkarza? Skuteczne interwencje? Tak. Efektowne parady? Poniekąd. Czyste konta? Bingo! Tomasz Loska w dwunastu ligowych meczach w barwach Bruk-Bet Termaliki Nieciecza siedem razy zagrał na zero z tyłu!

Jak tak dalej pójdzie, to w Niecieczy o Tomaszu Losce będzie się mówiło specjalista od czystych kont. Loska od stycznia tego roku, czyli od początku swojej przygody ze "Słonikami" ustawił w bramce Termaliki mur trudny do sforsowania. W dziewięciu spotkaniach poprzedniego sezonu plus barażach wpuścił osiem goli, co więcej: w pięciu pojedynkach ani razu nie dał się pokonać. Ten sezon zaczął od trzech czystych kont, licząc pucharowe starcie z Bytovią Bytów. 

 

- Z własnego doświadczenia wiem, że nie ma co cieszyć się z takiej serii, bo może ona być tylko chwilowa. Cały czas trzeba być pokornym i ciężko pracować, aby spróbować podtrzymać dobrą passę jak najdłużej. Teraz strzelamy w lidze po jednym golu w meczu (1:0 z Zagłębiem Sosnowiec i 1:0 z Sandecją Nowy Sącz). Póki co to wystarcza. Prawda jest bowiem taka, że czy strzelasz pięć, czy jednego gola, a tracisz mniej bramek od przeciwnika, to wygrana znaczy tyle samo. Dlatego najważniejsze, że zwyciężamy. I pomaga nam w tym skuteczna gra w defensywie całego zespołu. W ofensywie z kolei stwarzamy dużo sytuacji, na razie mało którą wykorzystujemy... Właśnie ten element, czyli skuteczność pod bramką przeciwnika na pewno musimy poprawić - mówi Loska, który w rundzie rewanżowej poprzednich rozgrywek grał w Niecieczy na zasadzie wypożyczenia z Górnika Zabrze. W sierpniu Termalika nabyła już pełnych praw do niego.

 

- Takich liczb, jak obecnie, to jeszcze nigdy nie miałem. Znalazłem swoje miejsce? Na początku trudno było mi się odnaleźć w Termalice. Wiadomo przeskok między ligami jest odczuwalny. W 1 lidze gra się inaczej, co nie znaczy, że są tu gorsze zespoły. Trzeba się przestawić na inne granie. To liga dużo bardziej nieprzewidywalna niż ekstraklasa. Nie jest łatwo. Ale już się dostosowałem - twierdzi bramkarz, pochodzący ze Śląska. I to jedynie w śląskich klubach do tej pory występował. Zaczynał w Tempie Paniówki, potem byli juniorzy Piasta Gliwice, Gwarek Ornontowice, GKS Tychy, znów Gwarek, Górnik Zabrze, Nadwiślan Góra, Górnik, Raków Częstochowa, ponownie zabrski zespół, z którym w sezonie 2016/17 awansował do ekstraklasy.

 

W następnych rozgrywkach był podstawowym golkiperem. Później przypadła mu rola zmiennika Martina Chudego. To przesądziło o tym, że rozstał się z Górnikiem. Ma 24 lata i wciąż wiele do ugrania.

 

- Młody i utalentowany to byłem pięć lat temu. Swoje pięć minut też już miałem, nie wykorzystałem ich jak powinienem, w czym sporo mojej winy, jeśli nie w całości, bo to moje złe decyzje i zachowania. Mogę jedynie powiedzieć, że w Termalice czuję się o wiele lepszym bramkarzem niż byłem w ekstraklasie. Mam cenne doświadczenia życiowe, myślę, że tylko może wyjść mi to na dobre. Znam siebie, stawiam sobie określone zadania, które chcę zrealizować. Cel drużynowy? Nie będę oryginalny: wygrać kolejny mecz... Jesteśmy ambitnym zespołem, na pewno w naszym zasięgu są miejsca od pierwszego do drugiego, generalnie wysoka pozycja w tabeli - podkreśla golkiper "Słoników".

 

I jeszcze o Górniku: - Trzymam za nich kciuki, z ciekawością obserwuję ich mecze. Kibicuję Górnikowi. Kibice, ten klub, zasługują na wysokie miejsce w ekstraklasie.

 

W najwyższej klasie rozgrywkowej jego szefem był Marcin Brosz, teraz współpracuje z byłym reprezentantem Polski Mariuszem Lewandowskim. - Jeszcze pamiętam go z boiska. Przyznam się, że to fajne uczucie stać twarzą w twarz z kimś takim. Z miejsca ma się respekt ze względu na jego zasługi. Przy okazji szacunek. Widać, że cieszy się dużym autorytetem wśród piłkarzy. Jak przekażę jakąś uwagę, to jest na tyle cenna, że warto ją wziąć do siebie. Wiele widział, wie jak mentalnie przygotować nas do meczu - opisuje Loska.

 

Sam Loska zna się nie tylko na bramkarskim fachu. - Motoryzacja jest moją pasją z dzieciństwa. Gdy byłem dzieckiem chodziłem po warsztatach znajomych, podglądając co i jak. Dzięki temu mogę spełniać drugą swoją "zajawkę" po piłce. Kręcą mnie auta z lat 70-tych, 80-tych, czy 90-tych. W wolnym czasie dłubię przy samochodach w garażu albo wybieram się na przejażdżkę tymi swoimi cudeńkami. Jestem w posiadaniu czterech starszych aut. To Golf 1, Golf 2, BMW 7, stare Audi z 1985 roku. Skąd taka pasja? Po części to efekt programów telewizyjnych. Bardziej jednak uznałbym, że przejąłem tę zajawkę po szwagrze, którzy jeździ na motorze. On zaszczepił we mnie miłość do motorów - podkreśla były zawodnik Górnika Zabrze.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku