To był sezon... czyli Fortuna 1 Liga okiem ekspertów

2020-08-05
Za nami bardzo ciekawy sezon Fortuna 1 Ligi. Sezon niespodzianek, ale też spodziewanych rozstrzygnięć, jeśli chodzi o układ sił w górze tabeli. W minionych rozgrywkach wypromowało się wielu zawodników, jedni przypomnieli o sobie, inni debiutowali i pokazali, że warto szukać nowych twarzy. No dobra, a czego się konkretnie dowiedzieliśmy po zakończonym właśnie sezonie?

Odpowiedzi na to pytanie szukali eksperci - komentujący mecze Fortuna 1 Ligi w Polsacie Sport Janusz Kudyba oraz dziennikarz tejże stacji, gospodarz magazynu ligowego Szymon Rojek. Obaj są zgodni w ocenie zespołów, które dostały się do PKO Ekstraklasy, chociaż mimo wszystko Rojek uważa, że postawa Warty była niespodzianką.

 

- Zależy co będzie punktem wyjścia - mówi. - Jeśli zima to nie ma tutaj żadnej niespodzianki, jeśli z kolei pod uwagę weźmiemy przewidywania sprzed sezonu to mało kto, żeby nie powiedzieć nikt, widział Wartę w pierwszej trójce. Odszedł Petr Nemec, który w trudnych warunkach raczej spokojnie utrzymał "Zielonych". Zatrudniono Piotra Tworka, który miał sprawić, że Warta będzie drużyną grającą ładny futbol. Wiadomo, że takie eksperymenty różnie się w Polsce kończą, tutaj natomiast wyszło świetnie. W kategorii niespodzianki należy także rozpatrywać wyższe miejsce Radomiaka niż Miedzi Legnica, czy Bruk-Bet Termaliki - podkreśla dziennikarz.

 

Kudyba na wstępie chwali pracę szkoleniowca Podbeskidzia Krzysztofa Brede. - Ta drużyna miała team spirit. Grali efektownie i efektywnie. Kilku zawodników wykreowało się w Podbeskidziu - Danielak, Roginić. Doświadczeni piłkarze Nowak, Polacek, Sierpina, Figiel wnieśli dużo wartości sportowej. Stal? Opłaciło się zimowe przewietrzenie szatni. Oni musieli awansować, w przeciwnym razie doszłoby w klubie do trzęsienia ziemi. Piłkarze Stali mieli tego świadomość. Warta była takim powiewem świeżości. Jesienią byli bardzo mobilną drużyną. Jej mecze oglądało się z zaciekawieniem. Potem, zapewne z powodu intensywności meczów, dynamika ich w grze spadła. Zżyta szatnia, więź emocjonalna między piłkarzami, a klubem, przywiązanie do barw, plus transfery Trałki i Kupczaka, wydobyły z tego zespołu maksimum możliwości. Warta dostała nagrodę za ciężką pracę wszystkich osób w klubie - tłumaczy Kudyba.

 

4. miejsce zajął Radomiak Radom, który przegrał finałową batalię o awans. Tuż za plecami radomian znaleźli się Miedź, Bruk-Bet. - Radomiakowi niewiele brakowało, by awansować. Prognozowałem, że mogą być w czubie tabeli. Brawa dla trenera Dariusza Banasika. Wypromował kilku zawodników, wcześniej niedocenianych. Mam tu na myśli Rafała Makowskiego, który odszedł do Śląska Wrocław, Patryka Mikitę, Damiana Nowaka, Mateusza Michalskiego, Damiana Jakubika, Dawida Abramowicza - wylicza ekspert.

 

Swoje "pięć minut" miały Puszcza Niepołomice, w rundzie jesiennej GKS Tychy, a latem Chrobry Głogów oraz Odra Opole, czyli drużyny najmocniej zagrożone spadkiem przed drugą fazą rozgrywek.

 

 

- Przypadki Odry i Chrobrego są niesamowite, ale też zobrazowały to, za co kochamy pierwszą ligę. W Głogowie już legendą obrosła cierpliwość do trenerów. Ireneusz Mamrot, Grzegorz Niciński, teraz Ivan Djurdjević. W Opolu sprawdził się pomysł z zatrudnieniem Dietmara Brehmera. Młody trener, na dorobku, związany z regionem. Jeśli była jakaś zaskakująca historia to GKS Bełchatów. Skala problemów w klubie, odejście trenera Artura Derbina tuż przed końcem sezonu, rozwiązanie umowy przez kapitana, który poszedł do Olimpii i ostatecznie spadł z ligi... W tych okolicznościach utrzymanie się jest sprawą dużego kalibru - zaznacza Rojek.

 

 

- Nieraz apelowałem, aby dać popracować Tomaszowi Tułaczowi w klubie o większych możliwościach niż Puszcza. On co rundę traci zawodników, a i tak potrafi zbudować nieźle grającą ekipę. Ivan Djurdjević pokazał, ile znaczy zaufanie do pracy trenera. Po ciężkiej jesieni nie przemeblował składu. Stworzył zespół, który wiedział, czego chce. Myślę, że gdyby utrzymali tempo, to za chwilę wskoczyliby do pierwszej szóstki. Odra była świetnie zorganizowana. W rolę lidera wcielił się Arkadiusz Piech. Nie tylko pod względem skuteczności, ile mentalnie. Im należą się słowa uznania, bo podnieśli się z bardzo trudnego położenia - stwierdza Kudyba.

 

 

W opinii Kudyby i Rojka, na indywidualne wyróżnienie zasłużyli m. in. młodzieżowcy. - Grupę pozytywnych zaskoczeń podzieliłbym na dwie kategorie: młodzi zawodnicy jak Maks Sitek, Połap, Bieroński, Sieracki oraz zawodnicy, którzy wydawało się, że zostali negatywnie zweryfikowani przez ekstraklasę, podczas gdy w pierwszej lidze stanowili o sile Podbeskidzia, czy Warty. To na przykład Sierpina, Danielak, Kupczak, Nowak, Figiel. Mieli już prochu nie wymyśleć, tymczasem radzili sobie wyśmienicie, no i wrócili do ekstraklasy - zaznacza dziennikarz Polsatu Sport.

 

- Bardzo podobał mi się Sitek. To chłopak, który ma papiery na granie. Bieroński. 17-latek, a grał jak zawodnik dojrzały. W Podbeskidziu nieźle pokazał się Mateusz Sopoćko. Myślę, że to wskazówka dla trenerów, aby stawiali na młodzież. Trzeba dać im chwilę czasu na okrzepnięcie i można zbierać tego korzyści. Za chwilę pierwsza liga zaludni się juniorami i młodzieżowcami prezentującymi dobry poziom - przewiduje Kudyba.

 

Królem strzelców Fortuna 1 Ligi został Fabian Piasecki. - Fabian ewidentnie zaciął się w końcówce. Gdyby nie to, być może wreszcie mielibyśmy w pierwszej lidze króla strzelców z dorobkiem ok. 20 goli. W lepszych zespołach typu Podbeskidzie czy Stal, gole rozkładały się na większą liczbę zawodników. To strzelił Mak, Nowak, Żyro, to znowu ktoś inny. Przed sezonem faworytem w wyścigu po koronę wydawał się Valerijs Sabala, król strzelców sezonu 2018/19. Zdawało się, że w grającej ofensywnie Miedzi będzie mu jeszcze łatwiej. Stało się inaczej - zauważa Rojek.

 

Z pierwszoligowymi rozgrywkami pożegnały się Olimpia Grudziądz, Chojniczanka Chojnice i Wigry Suwałki. - Mam wrażenie, że o ile los w poprzednim sezonie uśmiechnął się do Wigier, bo przecież zostali w lidze dzięki bramce zdobytej głową przez bramkarza Bytovii Andrzeja Witana, o tyle z tego szczęścia nie chcieli teraz skorzystać. Casus Chojniczanki i Olimpii jest podobny: zła polityka personalna i wynikający z tego chaos odbił się na wynikach drużyny. W Chojnicach zainwestowano spore nakłady w infrastrukturę, robiono to pod kątem kryteriów ekstraklasowych, przypuszczalnie zakładano więc miejsce w szóstce, skończyło się spadkiem. Biorąc pod uwagę ile lat chojniczanie grali nieprzerwanie w lidze i jakie mieli warunki, to ich degradacja jest zaskoczeniem - analizuje Szymon Rojek, który przewiduje emocje także w kolejnym sezonie.

 

- Zaryzykuję stwierdzenie, że przed nami najmocniejsze zestawienie pierwszej ligi od lat. Korona, nawet oparta na piłkarzy z regionu, tak łatwo się nie podda. Nie uwierzę, że projekt Arki panów Kołakowskiego i Mamrota nie zakłada walki o awans. ŁKS? Stabilny klub, który też zapewne będzie chciał jak najszybciej wrócić do elity. Górnik Łęczna - stabilizacja. I rzecz jasna - Widzew. Już sam fakt, że będziemy mieli derby Łodzi zwiastuje coś dużego. Zostały mocne Miedź, Termalika, Radomiak, swoje ambicje z trenerem Derbinem będą miały Tychy. To będzie bardzo, bardzo mocna pierwsza liga - mówi dziennikarz.

 

Kudyba, kończąc swoje ocenę, odnosi się jeszcze do pomysłu baraży. - Dla mnie to była pełnia szczęścia. Pomysł z barażami okazał się rewelacyjny. Dzięki temu do końca wszyscy byli zamieszani w grę o coś. Nie ma nic lepszego dla atrakcyjności ligi. Warto kontynuować ten model w lidze, bo sprawdził się - wyjaśnia.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku