Szymon Sobczak – napastnik odrodzony w Sosnowcu

2021-12-20
Szymon Sobczak wiele by dał, by zapomnieć poprzedni sezon, w którym na szczeblu centralnym strzelił tylko jednego gola. Rundę jesienną bieżących rozgrywek Fortuna 1. Ligi skończył już jednak na drugim miejscu klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników, więc problemy minionego sezonu odeszły w niepamięć.

Ale czy udana jesień w Zagłębiu Sosnowiec pozwoliła napastnikowi nie myśleć o tym, co było jego udziałem rok temu jesienią i tegorocznej wiosny? – Jeśli chodzi o formę mentalną to nigdy nie miałem z tym problemu. Dojrzałem jako zawodnik, wiem czego ode mnie się oczekuje. Skupiłem się na piłce, robię wszystko, żeby najlepszy czas w karierze w pełni wykorzystać. Są takie momenty w życiu piłkarza, że doświadczenie pomaga. Czuję, że na dobre zaaklimatyzowałem się w Sosnowcu, dzięki czemu mogę skupiać się na kolejnych golach i obieraniu kolejnych celów – mówi nam Sobczak.

 

Druga „dwucyfrówka”

 

Można jedynie przypuszczać jakie są kolejne cele 29-latka. Na pewno w myśl zasady, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, skupi się na podtrzymaniu formy strzeleckiej. W rundzie jesiennej zdobył jedenaście bramek. Więcej trafień uzbierał od niego tylko Kamil Biliński z Podbeskidzia Bielsko-Biała (14). 

 

– To była dla mnie dobra runda, chociaż jako zespół mieliśmy dużo problemów. Dobrze, że koniec końców pokazaliśmy, że stać nas na wiele. Musimy dążyć właśnie do takiej gry jak w końcówce roku. To oczywiste, że gole w przypadku napastnika stanowią ważny wyznacznik jego dyspozycji, ale łatwiej o nie kiedy drużyna dobrze funkcjonuje na boisku. A my w ostatnich meczach zaskoczyliśmy. Szkoda, że tak późno. Teraz koncentrujemy się na tym, aby zrobić postęp w grze i rozwijać się. Wracając do moich goli – jedynka z przodu sprawia satysfakcję tylko wtedy, jeśli oznacza dwubramkową zdobycz – stara się żartować snajper Zagłębia.

 

Nie jest to bynajmniej śmiech przez łzy, przecież on udowodnił, że Sobczak-napastnik to cały czas gwarancja goli. Kibicom z ulotną pamięcią przypominamy, że w sezonie 2019/20, gdy reprezentował barwy Stomilu Olsztyn, trafił 10 raz do bramki. Wcześniej w Stomilu piłka po jego strzałach czterokrotnie lądowała w sieci (w trzynastu meczach). 

 

Złość i żal

 

Drugi sezon w „Dumie Warmii” okazał się dla Sobczaka przełomowym, bo wybił się do ekstraklasy. Trafił do Jagiellonii Białystok, gdzie wystąpił zaledwie raz w ekstraklasie. Jesienią 2020 roku o formę dbał, grając w trzecioligowych rezerwach „Jagi”. Z Białegostoku zimą 2021 przeniósł się do Sosnowca. Co było dalej? 1 bramka w 14 ligowych występach. – W drużynie zaszło sporo zmiany, ja nie do końca się zaaklimatyzowałem. Nie pomagało to, że przez całą rundę grałem z kontuzją ręki. Ciężko było w stu procentach skupić się na kwestiach sportowych. Cieszę się, że to już za mną – przyznaje Sobczak.

 

I w zakończonej właśnie pierwszej części sezonu w Fortuna 1. Lidze popularny „Sopel” odrodził się. Takiego wyniku bramkowego w jednej rundzie jeszcze nigdy nie miał. Zaczął od trzech bramek w trzech pierwszych spotkaniach. Następnie trafiał między 8., a 11. kolejką, potem w 14. W kolejkach   kończących granie jesienią strzelił cztery gole, zanotował dwie asysty. 

 

– Środek rundy był dla nas trudny ze względu na zmiany organizacyjne w klubie. Zmieniła się taktyka, zespół potrzebował czasu, żeby to zaskoczyło. Wygrana z Arką było o tyle istotna, że podskoczyliśmy w tabeli i uciekliśmy ze strefy zagrożenia. Dwa tygodnie wcześniej przegraliśmy w Olsztynie i ta porażka postawiła nas w trudnej sytuacji. Na ostatnie spotkania wyznaczyliśmy sobie jasny cel – komplet punktów. Żałować możemy starcia z Widzewem, kiedy uciekły nam punkty w spotkaniu, które mieliśmy pod kontrolą – zaznacza Sobczak, który był trzecim najczęściej uderzającym na bramkę piłkarzem ligi (58 strzałów, 27 celnych).

 

Był także najczęściej łapanym na pozycji spalonej graczem (22 razy). Napastnik Zagłębia zajmuje ponadto 1. miejsce w klasyfikacji najczęściej faulowanych piłkarzy (56 nieprzepisowych przewinień na nim). Trzykrotnie po faulu na Sobczaku sędzia odgwizdał rzut karny (najwięcej w F1L). 

 

– Dzięki bramkom i dwóm asystom zima będzie dla mnie spokojniejsza – stwierdza napastnik Zagłębia. – Bardzo ważny był gol strzelony Arce. Ta wygrana pchnęła zespół do przodu. Zaczęliśmy wygrywać. Osiągaliśmy dobre wyniki i to napawa optymizmem.

 

Skuteczny finisz sosnowiczan i samego Szymona Sobczaka pozwala optymistycznie patrzeć na drugi etap rozgrywek trenerowi Arturowi Skowronkowi. 39-letni szkoleniowiec przejął Zagłębie w trakcie rundy i pierwszym zadaniem, jakie było przed nim to wyprowadzenie drużyny z dolnych rejonów tabeli. Zespół z Sosnowca wyszedł z opresji w ostatnim momencie jesieni, trener może przez to z innym nastawieniem podopiecznych przystąpić do noworocznych planów

Autor: Piotr Wiśniewski / Łączy Nas Piłka, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku