Szymon Kobusiński i plusy gry z Łukaszem Gargułą

2021-03-10
Trzy dublety w trzech ostatnich meczach Lechii Zielona Góra i dublet w drugim ligowym spotkaniu po przeprowadzce do Puszczy Niepołomice. Szymon Kobusiński ma świetną serię pod bramką. I pomyśleć, że jeszcze niedawno nie był odpowiedzialny za bramki, a za stwarzanie okazji... napastnikom.

Gdy Kobusiński pierwszy raz zetknął się z Fortuna 1 Ligą reprezentował barwy Garbarni Kraków (sezon 2018/19). Trzy lata później widzimy go na pierwszoligowych boiskach jako napastnika. W takiej roli wystąpił przeciwko Arce Gdynia (4:0) i strzelił dwa gole. To był jego drugi występ w Puszczy w lidze, a czwarty, licząc jeszcze rozgrywki Pucharu Polski. 22-latek został bohaterem starcia z gdynianami.

 

- Fajne uczucie wygrać i zrewanżować się Arce za blamaż w Pucharze Polski [2:5]. Dobrze zareagowaliśmy na tamtą porażkę. Cieszy, że zrewanżowaliśmy się w tak efektownym stylu. Myślę, że nikt się tego po nas nie spodziewał. Nie wiem co się z nami stało w pucharze, w lidze zaprezentowaliśmy zupełnie inne oblicze. Pokazaliśmy, że ten pucharowy występ to był przypadek , tym większą radość czuję po takiej świetnej reakcji - opisuje swoje emocje Kobusiński.

 

Trener Tomasz Tułacz wiedział co robi, wystawiając na środku ataku pozyskanego zimą z Lechii Zielona Góra 22-letniego piłkarza. Ten w zespole z województwa lubuskiego zaliczył 17 trafień w 17 spotkaniach rundy jesiennej. Z Wartą Gorzów zanotował hat-tricka, ale większe wrażenie robią dokonania zawodnika z końcówki jesieni. Z Foto-Higieną Gać trafił dwukrotnie. W tym meczu dostał też czwartą żółtą kartkę, przez co pauzował w następnym spotkaniu. Po krótkiej przerwie znów strzelał. Dwa gole z Polonią Nysa, dwa gole z ROW-em Rybnik. Z ROW-em mógł skompletować hat-tricka, tyle że przestrzelił "jedenastkę". Strzelanie kontynuuje teraz w Niepołomicach, dokąd przeniósł się między rundami. Razem z nim w tym samym kierunku z Lechii ruszył też Sebastian Górski.

 

W pierwszym pojedynku rundy wiosennej Fortuna 1 Liga Kobusiński grał od pierwszych minut. Z Arką też dostał szansę od początku. I dwukrotnie pokonał bramkarza żółto-niebieskich. Spisał się więc bardzo dobrze. Dał sygnał trenerowi Tułaczowi, że może być pierwszym napastnikiem Puszczy. Może i pierwszym strzelcem drużyny wiosną, tak jak jesienią w Lechii?

 

W Zielonej Górze jego strzeleckie umiejętności wyszły z czasem. W sezonie 2019/20 przychodził do tego lubuskiego zespołu nastawiony na to, że będzie skrzydłowym, bo tak grał poprzednio i niemal zawsze, czy to w CLJ-tce Polonii Słubice, tudzież w Falubazie Zielona Góra, później w Stali Rzeszów (sezon 2018/19, kiedy grał w dwóch klubach - Stali właśnie i wspomnianej Garbarni). W pewnym momencie został jednak przekwalifikowany na snajpera.

 

- Pierwszy raz grając na środku ataku, zdobyłem dwie bramki w Pucharze Polski z czwartoligowcem. Ten wariant trener powtórzył w lidze, znów trafiłem dwa razy i już nie wróciłem na skrzydło. W Lechii w przodzie zacząłem grać z Wojtkiem Okińczycem. Wojtek w naszym duecie był postacią wiodącą, ja dzięki temu miałem łatwiej, bo uwaga obrońców była skierowana na niego, przez co mogłem strzelać gole - opowiada zawodnik urodzony w Słubicach, lecz stawiający pierwsze kroki w Zorzy Grzmiąca. 

 

- Dużo osób nie wierzyło, że mogę grać w piłce. Jak rywalizowałem w CLJ-tce mało kto sądził, że mogę kiedyś wejść na pierwszoligowy poziom. Ale są osoby, które mocno we mnie wierzą, ich głos jest dla mnie najważniejszy - podkreśla Kobusiński, którego klubowym kolegą w zielonogórskiej ekipie był 16-krotny reprezentant Polski, mistrz Polski z Wisłą Kraków, z ponad 230 występami w ekstraklasie Łukasz Garguła. To postać, która odcisnęła mocne piętno na piłkarskiej osobowości Szymona.

 

- Świetny człowiek z zadatkami na świetnego trenera. Bardzo mi pomógł pod względem mentalnym. Pomógł mi poukładać wszystko w głowie. Dużą rolę odegrał w tym jak to się wszystko potoczyło - zaznacza Kobusiński.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku