Szrek z Odry nie zaklina rzeczywistości: "Filmowego Shreka w popularności nie przebiję"

2021-04-12
Jego nazwisko wywołuje skojarzenia z bardzo popularną animowaną postacią o losach sympatycznego Ogra. Jakub Szrek strzelił debiutanckiego gola w Fortuna 1 Lidze. Zdobył taką bramkę, aby na długo zapaść w pamięci kibiców.

Do tej pory 23-letni Szrek z Odry Opole mógł zostać zapamiętany jako ten, który grał już w 1 lidze (w barwach Pogoni Siedlce), czy ten który z dobrej strony pokazał się w meczu Fortuna Pucharu Polski przeciwko Sandecji Nowy Sącz w barwach Błękitnych Stargard. W Stargardzie spędził półtora sezonu. - Zagrałem, ile się dało. Jak się gra to naturalne, że czujesz się dobrze. Im więcej grałem, tym łapałem większą pewność siebie. Na boisku wyglądałem bardzo dobrze, stąd transfer do wyższej ligi - mówi piłkarz.

 

Tak się składa, że w ostatniej kolejce sezonu 2019/20 strzelił jednego gola w rozgrywkach i jedynego wówczas na poziomie seniorskim. W sobotę w Gdyni dołożył drugiego. I to efektownego. Przeprowadził skuteczny rajd prawą stroną, po czym zdecydował się na techniczne uderzenie. Uderzona fałszem piłka nabrała rotacji, Daniel Kajzer nie zdążył z interwencją. - W tej sytuacji nie było innej możliwości niż strzał fałszem. To było jedyne słuszne rozwiązanie. Na początku nie wierzyłem, że się udało, co jeszcze bardziej spotęgowało moją radość. Cieszę się podwójnie, bo pierwszy raz zagrałem w podstawowym składzie Odry i od razu trafiłem w Fortuna 1 Lidze - dodaje prawy obrońca Odry.

 

Wcześniej Szrek wystąpił w 1. kolejce sezonu. Na kolejny występ czekał do 12. kolejki. W 24. serii spotkań pojawił się w wyjściowym ustawieniu, zdobywając bramkę wyjątkowej urody. Życie odpłaciło mu za cierpliwe czekanie na poważną szansę w Odrze. - Chciałem pokazać, że coś potrafię, udowodnić, ile potrafię - zaznacza były zawodnik Legii II Warszawa, który miał okazję wystąpić w trzech pojedynkach Młodzieżowej Ligi Mistrzów. Mało tego, z Legią w sezonie 2015/16 wywalczył mistrzostwo Polski Centralnej Ligi Juniorów. W rewanżowym spotkaniu finałowym z Pogonią Szczecin (5:2) zagrał na prawej obronie. Dostał żółtą kartkę. I obserwował jak popis dają Sebastian Szymański (dublet), Konrad Michalak (gol), Miłosz Szczepański i reszta złotego pokolenia Legii.

 

- Wtedy miałem swój czas. Jednak zanim się rozkręciłem, przez pół roku w ogóle nie występowałem, co jest u mnie normą. Aż przekonałem do siebie trenera Dębka. Fajny czas dla mnie, powolne wprowadzenie do piłki seniorskiej - przez rezerwy Legii do Pogoni później - zaznacza.

 

Między Legią II, a Pogonią z Siedlec był inny ważny moment w życiorysie Szreka - reprezentacja Polski. Skończyło się na trzech grach w U-19. Okres w Siedlcach uważa za średnio udany. W ostatnim dniu obowiązywania kontraktu złamał rękę. Przez pół roku pozostawał bez klubu. Wiosną 2019 biegał po drugoligowych boiskach jako zawodnik Błękitnych.

 

- Uważam, że w dotychczasowej przygodzie z piłką towarzyszyło mi dużo nieszczęścia. Mam nadzieję, że zła karta w końcu się i odwróci i że będzie lepiej. Mojej kariery harmonijnej nie można nazwać. Każdego dnia trenuję ciężko, by to poprawić. Pierwsza liga nie jest szczytem moich marzeń. Chciałby dostać się do ekstraklasy, a żeby tak się stało muszę dobrze prezentować się w 1 lidze - podkreśla. I podsumowuje: - Raczej z postacią Shreka z bajki nie wygram (śmiech), niemniej będę walczył, by także Szrek piłkarz stał się znany!

 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku