Starszy z braci Zielińskich robi różnicę w Fortuna 1 Lidze. Akcja w stylu Piotra z Napoli

2019-11-07
Gdyby wskazać piłkarza, który od początku tego sezonu prezentuje w Miedzi Legnica najrówniejszą formę, to w tej grupie niewątpliwie znalazłby się Paweł Zieliński. 29-letni obrońca odciska mocne piętno na drużynie Dominika Nowaka. Przeciwko Radomiakowi Radom popisał się akcją, jaką nie powstydziłby się jego młodszy i bardziej znany brat z Napoli - Piotr Zieliński.

9., 12., 16. - w tych kolejkach Zieliński z Legnicy strzelał gole w Fortuna 1 Lidze. Każde z trafień zmieniało obraz meczu na korzyść Miedzi. Z Olimpią Grudziądz trafił na 1:2, a legniczanie zremisowali 2:2. Z Puszczą Niepołomice w 16. minucie otworzył wynik, jak się później okazało była to jedyna bramka pojedynku. Wreszcie z Radomiakiem Radom wyprowadził Miedź na prowadzenie. Wpływ bocznego obrońcy na wyniki drużyny Dominika Nowaka trudno zatem podważyć. 

 

- Zdecydowanie Paweł zrobił w ostatnim czasie duży postęp. Gdy kilka lat temu przychodził do Miedzi ze Śląska brakowało mu stabilizacji i gry. Teraz ma i to i to. Dalej co prawda lepiej u niego z ofensywą niż defensywą, o czym świadczy akcja w ostatnim spotkaniu, kiedy zachował się jak rasowy napastnik. Jeśli więc chodzi o aspekty defensywne to pozostał na tym samym poziomie, za to z przodu coraz mocniej odciska swój stempel. Dojrzał piłkarsko i życiowo, co przekłada się na boisko - mówi były trener Miedzi, ekspert Polsatu Sport Janusz Kudyba.

 

Akcja, po której Paweł Zieliński wpisał się na listę strzelców z beniaminkiem Fortuna 1 Ligi, tylko potwierdza jak wartościowym zawodnikiem w ofensywie stał się 29-latek. - Ten sam mecz: dwa razy przeciął groźne dośrodkowania Dawida Abramowicza. Czyli potrafi zachować balans między defensywną, a ofensywą. Tak grający boczni obrońcy są w cenie. To taki Łukasz Piszczek, tyle że na mniejszą skalę.  Dzisiaj jest taka tendencja, że boczny obrońca musi spełniać rolę skrzydłowego. Był taki moment, że trener Nowak grał trójką w tyle, to Paweł pełnił funkcję wahadłowego. On ma dobry drybling, potrafi dobrze balansować ciałem na pełnej szybkości, dzięki temu dezorientuje przeciwnika - podkreśla Kudyba. 

 

Były szkoleniowiec Miedzi, który współkomentował spotkanie "Miedzianki" w sobotnie, wczesne popołudnie był pod takim wrażeniem sposobu wykończenia sytuacji przez 29-latka, że porównał go do Piotra Zielińskiego. - Nawet żartowałem na ten temat z Piotrem. Mówiłem mu, że trochę poniosło trenera Kudybę, bo przecież Piotrek nie ma żadnej bramki w tym sezonie (śmiech). Ja po prostu uderzyłem po swojemu. Dawid Kort w porę mnie dostrzegł, dostałem podanie, mogłem na szybkości minąć obrońcę i strzelić po długim rogu. Co do brata - myślę, że brakuje mu pierwszego gola, żeby to wszystko ruszyło do przodu. Jak przyjdzie pierwsza bramka, to będą następne - przyznaje Paweł.

 

Może jedynie żałować, że brat nie mógł widzieć gola, jakiego strzelił w całej okazałości, a tylko z odtworzenia. - Piotrek chwilę po nas grał w Rzymie przeciwko Romie. Za to mój tata miał intensywną sobotę. 12.40: Miedź - Radomiak, 15: Napoli Piotrka - zauważa obrońca Miedzi.

 

O swojej formie zaś mówi: - Na razie nie dotarliśmy na półmetek sezonu, ale w tym momencie rozgrywek jestem bardzo zadowolony z gry i statystyk. Chcę utrzymać taką formę do końca rundy jesiennej, a potem przepracować zimę z nastawieniem, że gorzej nie będzie. Może kilka asyst by się przydało, myślę, że i one przyjdą z czasem. W ostatnim czasie mogłem liczyć na zaufanie trenera, dał mi odczuć, że jestem ważnym piłkarzem dla niego. Wzrosła moja pewność siebie. Stałem się ważną postacią Miedzi. Ale pamiętajmy, że liczy się drużyna, jej dobro, nie kryjemy się z tym, że zamierzamy wrócić do ekstraklasy. Zatem dokonania indywidualne w moim przypadku nie mają aż takiego znaczenia. Raczej na transfer zagraniczny nie mam co liczyć. Dlatego gram pod zespół. Indywidualne liczby? Dla osobistej satysfakcji. Poza tym, zawsze było wiadomo, że lepszy jestem w grze do przodu niż bronieniu. Te braki w tyłach musiałem nadrabiać dodatkową pracą na treningach. Mam wrażenie, że pod tym względem poprawiłem się.

 

- Poprzedni sezon w ekstraklasie, do której awansowałem i spadłem oraz wcześniejszy sezon w 1 Lidze dużo mi dały piłkarsko. Mimo 29 lat cały czas się rozwijam. Z każdym kolejnym meczem czuję, że robię postęp. Z wiekiem da się zrobić krok w przód. Z kolei u nas w ofensywie jest dużo jakościowych zawodników, stworzonych do gry kreatywnej. Przez to jako drużyna także idziemy do przodu. Musimy się tylko bardziej dotrzeć. W najbliższych meczach chcemy pokazać się z jak najlepszej strony po to, żeby mieć spokojną zimą - podsumowuje Zieliński, który mentalnie jest gotowy, by wejść w buty jednego z liderów Miedzi.

 

- Nie jest to typ życiowego i boiskowego harpagana. To poukładany człowiek. Niemniej w momencie, gdy pojawia się na boisku, należy do czołowych zawodników swojej drużyny - zaznacza Kudyba. 

Zobacz również



1 liga na Facebooku