Społeczność legnicka "wierzy w swój klub". To wiara, która ma przetrwać próbę czasu

2019-08-02
Wiara - słowo klucz w działaniach marketingowych, budujących jeszcze głębsze relacje z kibicami, stało się najczęściej odmienianym wyrazem przez przypadki w Miedzi Legnica. Inicjatywa, z którą wyszedł klub, ma na celu przyciągnięcie na trybuny jak najwięcej kibiców. Udało się, o czym świadczy liczba sprzedanych karnetów oraz odbiór akcji "Wierzę w swój klub".

Akcja spotkała się z pozytywnym odzewem tych, do których była skierowana, co jeszcze bardziej umocniło więzi na linii klub - kibice. Wspólnym mianownikiem łączącym oba te podmioty jest wiara. Dla jednych w sens długofalowego planu, a dla drugich w poczucie świadomości bycia z Miedzią na dobre i na złe.

 

- Miedź budujemy już od dobrych paru lat, każda nasza inicjatywa, działanie są kontynuacją tego projektu, który zaczął się w momencie przejęcia klubu przez pana Andrzeja Dadełło. Główna idea, która nam przyświeca, to pokazanie, że klub to nie tylko pierwsza drużyna piłkarska. Nie chcemy, żeby kibic budował swoją relację z nami w oparciu o wynik sportowy. Chcemy budować tożsamość przynależności do rodziny Miedzi Legnica, bo przecież Miedź to też akademia szkoląca 400 dzieciaków, Szkoła Mistrzostwa Sportowego, bursa dla młodzieży, Strefa Miedzi czy Klub Biznesu, czyli miejsce, gdzie spotykają się lokalni przedsiębiorcy. Angażujemy się w wiele akcji społecznych. Podsumowując: nasza Miedź to coś więcej niż klub piłkarski. Pierwszy zespół to lokomotywa ciągnąca szereg nie mniej ważnych wagonów - mówi rzecznik prasowy i członek zarządu legniczan Tomasz Brusiło.

 

Wystarczyło stworzyć hasło, najlepiej krótkie, bazując na jednej z największej wartości, czyli wierze, aby mieć podstawy, że pomysł chwyci. W końcu opiera się to na optymizmie, nadziei. Propozycja, z którą Miedź wyszła do swoich sympatyków okazała się "strzałem w dziesiątkę". - Chcemy, żeby kibice nadal byli z nami. Żeby uwierzyli, że miłość do Miedzi nie kończy się na jednym meczu czy jednym sezonie. Hasło: "Wierzę w mój klub" spełniło swoje zadanie. Utrzymaliśmy frekwencję na dobrym poziomie. Dość powiedzieć, że w pierwszym meczu sezonu na naszych trybunach pojawiło się ponad cztery tysiące kibiców. Na derby z Chrobrym Głogów bilety sprzedają się bardzo dobrze. Zapowiada się jeszcze wyższa frekwencja niż na inauguracyjnym spotkaniu - podkreśla Brusiło.

 

Co ważne, spadek z ekstraklasy nie sprawił, że nagle nastąpił duży odpływ fanów. Kibice pozostali wierni głównym wartościom promowanym przez klub. - Aby trafić w gusta kibiców naszym hasłem postanowiliśmy zacząć od nakręcenia spotu, w którym uczestniczył właściciel Miedzi pan Dadełło. Jego osoba idealnie tutaj pasuje, bo to człowiek o niezłomnej wierze w to, co robi. Niepowodzenia sportowe nie powodują, że nagle się poddaje, ale wręcz mobilizują go do cięższej pracy. Chcielibyśmy tą pasją zarazić kolejnych kibiców, których wsparcie jest dla nas kluczowym czynnikiem, tym bardziej w obecnej sytuacji jeszcze bardziej nam na tym zależy, mając na uwadze, jaką przebudowę przeszedł zespół przed sezonem. W szerokiej kadrze znalazło się kilkunastu nowych zawodników. Potrzeba czasu, żeby wszystko się zgrało. I choć ta maszyna nie ruszyła na pełnych obrotach od samego początku, to widzę po naszej społeczności przeświadczenie, że się uda - przyznaje członek zarządu "Miedzianki".

 

- Zanotowaliśmy jeden z najlepszych wyników, jeśli chodzi o sprzedaż karnetów - zwraca uwagę Brusiło. - Co roku przybywa nam wiernych kibiców. To proces, który trwa od lat i to jest nasz największy sukces. Powiększenie stałej grupy wiernych fanów było naszym celem już w 2011 roku, a teraz gdy patrzymy na zapełniony stadion, osiągnięcie tego celu staje się bardzo realne. W sezonie, kiedy robiliśmy awans do ekstraklasy, kibice zakupili niespełna dwa tysiące karnetów. Już wtedy to było super wynikiem. Teraz sprzedaliśmy już prawie dwa i pół tysiąca karnetów. Nasi fani mogą na stadionie miło spędzić czas, przyjść z dziećmi, dobrze się bawić. Sektor rodzinny, który zajmuje w tej chwili połowę największej trybuny, to nasz ogromny handicap. W tym roku poszerzyliśmy go o kolejne miejsca, bo w zeszłym sezonie do klubu ciągle spływały zapytania o wolne miejsca na Sektorze Rodzinnym, który w stu procentach był wówczas wykupiony przez karnetowiczów. Prowadzimy na nim działania animatorskie dla dzieci i rodziców - tłumaczy rzecznik prasowy Miedzi.

 

Miedź teraz jest jeszcze bardziej prospołeczna, choć od dawien dawna uchodziła za klub zaspokajający główne potrzeby swojego fana. - Gdy byliśmy w ekstraklasie usłyszałem od jednego z dziennikarzy "Przeglądu Sportowego", że jesteśmy ewenementem w tej lidze pod tym względem, że dostęp do drużyny jest bardzo łatwy. Na nikogo się nie zamykamy. Nie odgradzamy się zasiekami w trakcie treningów. Co prawda, Legnica jest stutysięcznym miastem, ale w naszej społeczności wszyscy się znamy. Nie ma dystansu pomiędzy piłkarzami, a kibicami. My ten dystans skutecznie skracamy. Można po treningu podejść i porozmawiać z piłkarzami, zrobić sobie z nimi zdjęcia. Klub musi wyjść do kibica, a nasz klub jest dla legniczan. Pokazujemy, że piłkarze to też zwykli, normalni ludzie, którzy reprezentują Miedź - kończy Brusiło.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku