Sobota w F1L: Utrata punktów łodzian

2021-10-30
Zarówno Widzew, jak i ŁKS pogubili tego dnia punkty. W Jastrzębiu bez goli.

GKS Jastrzębie - GKS Katowice 0:0 (0:0)

 

W 8. minucie spore zamieszanie w polu karnym i niewiele brakowało, aby katowiczanie zdobyli gola, lecz piłka zostaje wybita niemal z linii bramkowej. W kolejnych minutach obydwie drużyny szukały swoich szans na przejęcie przewagi w meczu, jednak bramkarze nie mieli dużo pracy. W 42. minucie Patryk Szwedzik miał znakomitą okazję, by pokonać Reclafa, ale trafia w słupek, a dobitka Kozłowskiego zostaje zablokowana. Przed przerwą jeszcze Wojciechowski w równie dobrej sytuacji posyła piłkę tuż obok słupka. Przez większą część drugiej połowy dominowała walka w środku pola, a gra była szarpana i często przerywana gwizdkiem sędziego. W 81. minucie po strzale Rumina przypadkowo trafia w Janiszewskiego, który niemal strzelił bramkę samobójczą. Piłka mija jednak słupek o centymetry. W 86. minucie z ostrego kąta strzelał Szymczak, trafia jednak tylko w boczną siatkę. W końcówce spotkania katowiczanie stanęli przed świetną okazją po dużym błędzie gospodarzy, jednak strzał Adriana Błąda został sparowany na aut bramkowy. Do końca meczu nic już się nie wydarzyło i spotkanie derbowe kończy się bezbramkowym remisem.

 

Resovia Rzeszów - Widzew Łódź 1:0 (1:0)

Bramka: Aleksander Komor 31'

 

Resovia od początku spotkania nastawiła się na defensywny styl gry, a Widzew starał się te szyki rozbić. Niestety sporo niedokładności w grze obydwu drużyn i duża liczba fauli powodowały, że mecz w pierwszej połowie był szarpany i mało widowiskowy. Dopiero w 31. minucie po błędzie bramkarza Widzewa, który źle obliczył lot piłki przy próbie piąstkowania, gola zdobył Aleksander Komor i Wrąbel musiał wyciągać piłkę z siatki. Do przerwy nic już się nie wydarzyło, a przez większą część drugiej połowy obraz gry nie zmienił się znacząco. Poszczególne próby nie stwarzały większego zagrożenia dla żadnej z drużyn. W 77. nieprawdopodobną szansę na podwyższenie wyniku zmarnował Rostkowski, gdy po kontrze i podaniu Ostrowskiego był już tylko przed pustą bramką, po czym przeniósł piłkę nad poprzeczką. Gospodarze zakończyli mecz jednobramkowym zwycięstwem nad liderem tabeli Fortuna 1. Liga.

 

ŁKS Łódź - Górnik Polkowice 1:1 (1:0)

Bramki: Mikkel Rygaard Jensen 31' - Kamil Wacławczyk 75'

 

W 9. minucie duży błąd ŁKS-u w polu karnym przeciwnika, jednak będącemu przy piłce Erykowi Sobkowowi zabrakło zimnej krwi i posłał piłke obok bramki. Chwilę później po uderzeniu sprzed pola karnego Antonio Domingueza piłka ląduje w siatce, jednak po weryfikacji VAR okazuje się, że był spalony i gol zostaje anulowany. W 16. minucie błąd popełnił bramkarz łodzian, a bliski jego wykorzystania był Bancewicz. Gola nie zdobył, a Arnt przez dłuższą chwilę leżał na boisku po starciu z pomocnikiem Górników. W 25. minucie silny i celny strzał sprzed pola karnego oddał Rygaard, ale górą był bramkarz z Polkowic, Jakub Szymański. Był to fragment meczu, gdy z jednej i drugiej strony następowały próby strzałów na bramkę przeciwnika, co ostatecznie dokumentuje golem Rygaard w 31. minucie. Dużą szansę na podwyższenie wyniku ten sam zawodnik miał jeszcze w doliczonym czasie gry, jednak nieznacznie przestrzelił. W drugiej połowie obydwie drużyny starały się zagrozić bramce przeciwnika najczęściej z dystansu, co nie przynosiło spodziewanego efektu, a tempo gry mocno spadło. Od 70. minuty Górnik grać będzie w osłabieniu jednego zawodnika, gdy Bruno Żołądź otrzymuje drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną. Niespodziewanie w 75. minucie po akcji gości gola zdobywa kapitan polkowiczan Kamil Wacławczyk i jest remis. W 90. minucie gospodarze mieli jeszcze kilka szans na zdobycie gola, jednak za każdym razem zabrakło wykończenia, aby odnieść zwycięstwo.

 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku