Sobków zagrywa, Górnik wygrywa, Polkowice się cieszą podwójnie

2021-08-24
Jak się przełamać to na rywalu z najwyższej półki. Jak odnieść pierwsze zwycięstwo to najlepiej z markowym przeciwnikiem. Górnik premierową wygraną w tym sezonie zanotował, ogrywając Arkę Gdynia. W Polkowicach radość wyjątkowa, bo udało się zebrać także pieniądze na operację Jakuba Kopanieckiego.

W sezonie, który dał awans Górnikowi, polkowiczanie wygrali, razem z GKS-em Katowice najwięcej meczów w 2 lidze (22). Do piątej kolejki nowego sezonu w nowej lidze byli jedną z kilku drużyn bez kompletu punktów. W niedzielę to się zmieniło - beniaminek okazał się lepszy od Arki (2:1).

 

To było nie tylko pierwsze zwycięstwo polkowiczan od momentu awansu, wygraną numer 1 w samodzielnej pracy w roli trenera odniósł także trener Paweł Barylski, który wcześniej był asystentem w Śląsku Wrocław. Barylski w przeszłości prowadził w dwóch pojedynkach pierwszy zespół Śląska, jednak zakończyły się one remisem i porażką. W Śląsku 45-latek wychował się szkoleniowo, w Górnik wdraża to, czego się nauczył w poprzednich latach.

 

- Nie powiem, że była to wygrana za sześć punktów, niemniej kluczowa dla nas. Ciężko na nią pracowaliśmy już we wcześniejszych meczach, tyle że ta praca nie przełożyła się na pełną pulę. Moment, kiedy wchodzisz do ligi jako beniaminek, który wygrywał w poprzednim sezonie wiele spotkań, i nagle przestaje zwyciężać, jest trudny, zaczynasz się zastanawiać co jest nie tak. To normalna myśl, po prostu trzeba sobie uzmysłowić, że to inna liga, inne oczekiwania i inne wymagania. Musisz dalej pracować, tylko w ten sposób dostaniesz to do czego dążysz. I z takim założeniem przystępowaliśmy i przystępujemy dalej do rywalizacji w 1 lidze, niezależnie z kim gramy. Nie ma innej drogi - mówi Barylski.

 

Nauczony doświadczeniem pierwszych gier w Fortuna 1 Liga, wyciągający z nich wnioski, znający mocne strony Arki, zespół z Polkowic miał swój plan na żółto-niebieskich. Oddał inicjatywę faworytowi, co nie znaczy, że się tylko bronił. Górnik wyprowadzał bardzo groźne kontrataki. Celnie uderzał na bramką cztery razy, tyle samo co Arka.

 

- W spotkaniach poprzedzających starcie z Arką to my staraliśmy się utrzymywać przy piłce, konstruować akcje, szczególnie z Chrobrym. I takie mecze jak te przeciwko Chrobremu w historii się zdarzają, że grasz z liczebną przewagą i nic nie wpada. Mówią, że jeśli rywalizujesz w jedenastu na dziewięciu to musisz wygrać, bo inaczej jest po tobie. Chłopaki mieli tego świadomość, mimo to z Arką zagrali bardzo skoncentrowani. Pokazaliśmy futbol pragmatyczny, o naszym zwycięstwie zadecydowała skuteczność. W końcu jako pierwsi strzeliliśmy gola. Nie musieliśmy gonić, tylko bronić wyniku. Cierpliwość w obronie, kiedy nie byliśmy przy piłce, opłaciła się - dodaje trener Górnika.

 

Jednym z bohaterów pojedynku, choć zdaniem trenera bohaterem była cała drużyna, był Eryk Sobków. Jeden z liderów polkowiczan w rozgrywkach 2020/21 (13 goli, 3 asysty), zanotował dwie asysty. A Barylski dokonał małych przetasowań w taktyce: ustawił Sobkowa na skrzydle, przesunął także Macieja Pałaszewskiego i Kamila Wacławczyka.

 

- Chodziło o to, żeby pomóc Mateuszowi Piątkowskiemu w rozegraniu bardzo dobrego spotkania. Wcześniej bardzo się starał, nie wychodziło, w dwóch spotkaniach z rzędu wchodził z ławki. Z Arką Mateusz znakomicie zareagował. Zdobył pierwszą bramkę. Co do Eryka: chyba lepiej czuje się w bocznym sektorze boiska niż klasyczna "dziewiątka", ta jego wszechstronność pozwala mi nieco kombinować w składzie - podkreśla szkoleniowiec.

 

- To nie jest obca mi pozycja, cały poprzedni sezon rozegrałem jako skrzydłowy, przyzwyczaiłem się do boku pomocy - wyjaśnia wywołany do tablicy Sobków. - Jeśli pamiętam, to nie miałem jeszcze dwóch asyst w jednym meczów, najbardziej cieszy jednak fakt, że pomogłem swojej drużynie wygrać. To prawda, że po takiej wygranej jesteśmy zadowoleni, niemniej po ostatnich spotkaniach nie byliśmy z siebie niezadowoleni, wiedzieliśmy, że nie byliśmy gorsi, brakowało po prostu zwycięstwa. Fajnie, że się przełamaliśmy akurat na Arce.

 

Jak przystało na lidera (Górnika w osobie Sobkowa) piłkarz stanął na wysokości zadania, prowadząc drużynę po trzy punkty. - Potrzebowaliśmy zwycięstwa na przełamanie, czuliśmy, że ono przyjdzie. Wynik nam cały czas nie sprzyjał. To powodowało niepokój, w końcu się udało. Dostaliśmy zastrzyk optymizmu na kolejne mecze - podkreśla Sobków.

 

- Piłka daje przestrzeń do analizy, myślenia dlaczego nie wychodzi i moi piłkarze mieli prawo myśleć o tym, dlaczego nie wygrywają. Kolejki mijały, my bez zwycięstwa. Tutaj sfera mentalna dawała o sobie znać. Widziałem mankamenty w naszej grze, z drugiej strony nasza gra budowała. Kiedy stwarzasz okazje to bramki za jakiś czas przyjdą. Co innego, gdy w ogóle nie kreujesz. My sytuacje stwarzaliśmy, w niedzielę je wykorzystaliśmy - zaznacza Barylski.

 

Polkowice cieszą się również z innego powodu. Zwycięstwem zakończyła się zbiórka na operację i dalsze leczenie Jakuba Kopanieckiego, 22-letniego zawodnika Górnika, u którego zdiagnozowano nowotwór mózgu - glejaka wielopostaciowego. Dzięki zaangażowaniu wielu osób uzyskano kwotę, potrzebną do wykonania operacji w jednej z klinik w Szwajcarii.

 

- Wiemy jaką siłę mają Facebok i Twitter. W ostatnich dniach Twitter szalał, w ostatni piątek to medium rozgrzało się wręcz do czerwoności. Pan Michał Pol, weszlo.com, Polsat Sport, burmistrz Polkowic, mieszkańcy miasta - kto mógł rozkręcał zbiórkę. Do tego licytacje, na którą swoje buty przekazał Marcina Gortat. Wszyscy wszystkich nakręcali. Muszę w tym miejscu pochwalić całe środowisko piłkarskie, zaczynając od Fortuna 1 Ligi, która w ostatnich dniach super informowała o akcji w swoich mediach społecznościowych. Kluby ekstraklasy - trzy, czy cztery tygodnie każdy klub przekazał koszulkę do licytacji. Całość koordynowała moja koleżanka z Zagłębia Lubin - mówi dyrektor ds. marketingu w polkowickim klubie Tomasz Szulc.

 

Co dalej? W poniedziałek wszystkie przelewy muszą wyjść do Szwajcarii. Tamtejsza klinika zażyczyła sobie depozytu całej kwoty, czyli ponad 300 tys. złotych. Wyznaczą termin operacji, jest szansa, że będzie to nawet w tym tygodniu. - Kwota, którą uzbieraliśmy pokryje też część chemioterapii i radioterapii. Jesteśmy w kontakcie z mamą Kuby, będzie nas na bieżąco informować czy kolejne pieniądze są potrzebne. Cieszę się, że nasza zbiórka spotkała się z tak pozytywnym odzewem. Złotówka do złotówki i cel osiągnęliśmy - zaznacza Szulc.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku