Saganowski, Wieszczycki, Malarz, czyli łączy ich ŁKS i Legia

2021-02-09
Dla Arkadiusza Malarza pucharowe starcie z Legią Warszawa (wtorek, godz. 20:30) będzie czymś więcej niż meczem o awans do kolejnej rundy. W końcu grający obecnie w ŁKS-ie Łódź, doświadczony bramkarz nie kryje swojej kibicowskiej sympatii do klubu ze stolicy. Nie tylko on jeden łączy oba te kluby. W historii obu drużyn zapisali się tacy zawodnicy, jak Marek Saganowski, Tomasz Wieszczycki, Marcin Mięciel, czy Jakub Kosecki.

Malarz jest aktualnie ostatnim przypadkiem wymiany na linii Warszawa - Łódź. Do ŁKS-u 40-letni zawodnik trafił przed poprzednim sezonem, kiedy łodzianie rywalizowali z Legią w ekstraklasie. Z byłym klubem, z którym zdobył trzy mistrzostwa Polski oraz trzy Puchary Polski zagrał tylko na Łazienkowskiej. W Łodzi przeciwko warszawianom jeszcze nie wystąpił, we wtorek może się to zmienić.

  

W przeszłości grę w Legii i w ŁKS-ie łączyli także m.in. Tomasz Wieszczycki (pierwsze kroki stawiał w Łódzkim Klubie Sportowym, skąd trafił na Łazienkowską - w latach 1998/99 znów był w Łodzi, dokąd przyszedł z Le Havre AC), Marcin Mięciel (Legia 2009-10, ŁKS 2010-12), Grzegorz Wędzyński (Legia 1993, 1994-95, ŁKS 1995-96), Jakub Kosecki (Legia 2009-16, ŁKS 2010-11: wypożyczenie), Marcin Smoliński (Legia 2004-10, ŁKS 2010-12: wypożyczenie), Sebastian Szałachowski (Legia 2005-11, ŁKS 2011), no i rzecz jasna - Marek Saganowski. Tyle że Saganowski, podobnie jak Wieszczycki, najpierw pokonał trasę z Łodzi do Warszawy (ŁKS w latach 1995-2000, Legia w latach 2002-05), by potem powtórzyć ruch (ŁKS 2011-12, Legia 2012-16). W Legii były napastnik pełnił potem funkcję asystenta w Legii II, trenera zespołu U-19, był w sztabie pierwszej drużyny. Obecnie odpowiada za wyniki Motoru Lublin.

  

Jak więc widać, wymiany zawodników między ŁKS-em, a Legią to ważna część historii rywalizacji łodzian z warszawianami. We wtorek stawką będzie awans do ćwierćfinału. Tylko raz w pucharowej batalii przeciwko Legii piłkarzom ŁKS-u udało się pokonać tego rywala. Tak było w ćwierćfinale sezonu 90/91. "Rycerze Wiosny" wygrali 2:0 w rewanżu, ale przegrali rywalizację 5:6 w karnych. Raz też obie ekipy spotkały się w finale (18 czerwca 1994, wygrana Legii 2:0). 31 października 2007 roku Legia pokonała ŁKS 1:0 w 1/8 po golu Jakuba Wawrzyniaka. I to był - do wtorku - ostatni pojedynek obu klubów w Pucharze Polski.

 

ŁKS dopiero co wrócił ze zgrupowania w tureckim Side. Łodzianie rozegrali tam cztery sparingi. Przegrali 0:1 z serbskim FK Radnicki Nisz, pokonali 1:0 serbski FK Indija, zremisowali 0:0 z FK Ołeksandrija (ukraińska ekstraklasa), na koniec zaś ulegli 0:5 rosyjskiej Bałtice Kaliningrad.

 

- Całe zgrupowanie przebiegło bardzo sprawnie. Nasz ostatni sparing zamazuje obraz tego, co zrobiliśmy w Side. Wykonaliśmy bardzo dużo pracy, zarówno pod względem piłkarskim, bo ćwiczyliśmy strategię naszej gry, co było przeplatane grami kontrolnymi, jak i motorycznym - to ma skutkować w meczach o punkty. Plan zrealizowaliśmy w całości, z czego jestem bardzo zadowolony. Uważam, że jesteśmy do spotkań ligowych bardzo dobrze przygotowani. Teraz musi się to wszystko poukładać - w mięśniach, czy w głowie, abyśmy jako drużyna funkcjonowali zgodnie z założeniami. Jeden gol strzelony w sparingach w Turcji to nie jest absolutnie to, o co nam chodzi, natomiast jestem osobą szukającą pozytywów, a ten jest taki, że stwarzamy sytuacje - mówi trener ŁKS-u Wojciech Stawowy.

 

- Nie mam żadnych obaw przed meczem z Legią - dodaje szkoleniowiec. Dla wicelidera Fortuna 1 Ligi konfrontacja z mistrzem Polski będzie ostatnim akcentem, zanim przyjdzie mu toczyć boje w lidze. A trudno o bardziej klasowego rywala w Polsce niż urzędujący mistrz, prowadzony przez Czesława Michniewicza, zatem wtorkowe spotkanie może dać łodzianom wiele wskazówek na ligę.

 

- Jesteśmy klubem, który nie może schodzić poniżej pewnego poziomu. ŁKS to marka, klub znany, zrobimy wszystko, żeby zaprezentować się z Legią z jak najlepszej strony. W pewnym sensie to zgrupowanie tak było zaplanowane, by zbudować taką formę drużyny, byśmy byli w stanie godnie rywalizować z Legią. Po powrocie czekała nas jeszcze chwila adaptacji do warunków panujących w Polsce. Pracowaliśmy w innych temperaturach, dużo wyższych niż te obecne w Polsce. Gdybyśmy zostali w kraju mielibyśmy utrudnione zadanie w kwestii realizacji założeń, co wynika ze stanu muraw - zaznacza Stawowy.

 

ŁKS w rundzie jesiennej prezentował widowiskowy futbol. Właśnie taki styl gry robi wrażenie także na trenerze mistrzów Polski. - To zespół, który dobrze funkcjonuje, posiada piłkę przez większość czasu, dobrze ją rozgrywa i ma w tym dużą swobodę. W składzie znajdziemy kilku doświadczonych piłkarzy takich jak Arek Malarz, Maciej Dąbrowski, Pirulo czy Janek Sobociński, który grał u mnie w reprezentacji młodzieżowej. Drużyna prezentuje się naprawdę ciekawie i ma dużą szansę na to, by za pół roku znów być w ekstraklasie. Analizując jej spotkania śmiało mogę stwierdzić, że kulturę gry ma na wysokim poziomie - zaznaczył Michniewicz.

 

Zespół Michniewicza ma o tyle lepiej, że rozegrał już dwa pojedynki w ekstraklasie. ŁKS dopiero rozpoczyna prawdziwe granie, choć i tak jest w sytuacji nieco innej niż większość pierwszoligowców. Fortuna 1 Liga zaczyna rundę wiosenną pod koniec lutego, a do tego czasu podopieczni Wojciecha Stawowego zagrają w Pucharze Polski, zmierzą się z GKS-em Tychy 20 lutego w zaległym spotkaniu z jesieni. Na taki rozkład gier łodzianie wydają się być przygotowani. Tak rozpisali harmonogram, by uwzględnić w nim wcześniejszy powrót na boiska w meczach o konkretną stawkę.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku