S jak seria zwycięstw Sandecji

2021-09-20
Trudno o Sandecji Nowy Sącz mówić inaczej niż seryjna drużyna. Odkąd zespół prowadzi Dariusz Dudek, czyli od listopada sezonu 2020/21, "Sączersi" regularnie mają passę kilku zwycięstw z rzędu. Ta obecna wywindowała ich do strefy barażowej.

Pierwszą serię wygranych Dudek i spółka zanotowali między 28 listopada, a 9 grudnia 2020 roku. Wtedy wygrali trzy mecze. Kolejna seria miała miejsce w kolejkach od 22. do 26. Wyszło pięć kolejnych zwycięstw. Przez moment wydawało się, że może Sandecja załapie się do baraży, co po pierwszych kolejkach tamtych rozgrywek brzmiało jak ponury żart.

 

Zespół z Nowego Sącza skończył na 10. miejscu. Przed nowym sezonem sporo się zmieniło w kadrze, więc dwa zwycięstwa, remis i dwie porażki na starcie nie były złym wynikiem. Potem przyszły trzy mecze z kompletem punktów i Sandecja znalazła się na górze tabeli.

 

- Pierwszy mecz z Widzewem, który przegraliśmy 0:3, był dla nas dużą niewiadomą. Nie wiedzieliśmy jak Widzew gra - nastąpiło tam dużo zmian, na czele z nowym trenerem, nie mogliśmy się więc odpowiednio przygotować pod to spotkanie, nie wiedzieliśmy też na co nas stać. Czasami na sam początek przydaje się kubeł zimnej wody. Zachowałem spokój, gdyż liczyłem się z tym, że możemy mieć problemy ze względu na spore zmiany w obronie, w ogóle w całym zespole. Nowy zespół nie od razu będzie monolitem. Potrzeba było czasu na zgranie nowej obrony - mówi trener Dariusz Dudek.

 

- Widzę już pierwsze zarysy drużyny, na jakiej nam zależało. Nasze cele się nie zmieniają, choć pojawiają się głosy, żeby powalczyć o ekstraklasę. Na ekstraklasę to trzeba mieć warunki. My robimy swoje, pamiętając jak zaczęła Sandecja w poprzednim sezonie - kontynuuje szkoleniowiec Sandecji.

 

Nowosądeccy "Bianconeri" zrobili obecny wynik, grając wszystkie mecze poza domem. Zbudowali serię trzema meczami w tydzień. W dodatku w ostatniej kolejce zatrzymali lidera - Koronę Kielce, która przegrała pierwszy raz w bieżących rozgrywkach. O wygranej Sandecji w Kielcach przesądziła bramka Tomasza Boczka.

 

- Miałem schodzić na krótki słupek, akurat piłka poszła na nogę, lekko ją trąciłem i zaskoczyło to bramkarza. Cieszę się bardzo, bo śmialiśmy się z żoną, że szybciej urodzi, niż ja strzelę gola. Nastroje są bardzo dobre. Niezależnie czy to Korona czy inny przeciwnik, trzy punkty zawsze są cenne. Korona jest bardzo dobrym zespołem, jest liderem w tej lidze i szczególnie to zwycięstwo cieszy - powiedział Boczek, który dzięki temu trafieniu awansował na listę strzelców goli dla "Sączersów" w tym sezonie.

 

Takich piłkarzy jest siedmiu. Najwięcej bramek (3) zdobył Dawid Błanik, którego nie ma już w Nowym Sączu (przejście do Korony). Po dwa gole strzelili Michał Walski oraz Błażej Szczepanek. Na lidera zespołu wyrasta Damir Sovsić. 31-letni Chorwat ma pięć punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, co jest efektem czterech asyst i jednego gola. On i Walski to akurat piłkarze odgrywający główne role już w poprzednich rozgrywkach w Sandecji. Ale nie Szczepanek, ściągnięty ze Stali Rzeszów.

 

- Pozyskaliśmy zawodników, których potrzebowaliśmy do naszej koncepcji zespołu. Takich, w których wierzymy. Uważam, że trafiliśmy z letnimi transferami. Taki Sebastian Rudol w Widzewie praktycznie nie grał, w Sandecji natomiast stanowi o obliczu obrony. Z kolei Robert Janicki i Maisa Fall to zawodnicy, którzy potrzebują chwili na aklimatyzację, za chwilę stanowić będą o wartości naszej drużyny - przekonuje Dudek.

 

- Przed tym sezonem uznałem, że nasz młodzieżowiec będzie grał w środku pomocy. Błażej przychodził do rywalizacji z Jakubem Zychem. Ta rywalizacja wychodzi im obu na dobre. Chwaląc Walskiego, muszę pochwalić wszystkich. Michał jest w formie, ale cały zespół ma dobrą formę. Każdy z tych piłkarzy się rozwija, ma swoje cele. Pokazał to transfer Dawida Błanika, który był piłkarzem nieco niezapomnianym. Dobrze przygotowaliśmy go fizycznie, został zauważony przez większe i bogatsze kluby. I odszedł - dopowiada trener czołowej ekipy Fortuna 1 Ligi.

 

Przed piłkarzami Sandecji poważne zadanie: stawić czoła wysokiemu miejscu w tabeli. Z tym akurat nie powinno być problemu.

 

- Nie pozwolę, aby zespół rozluźnił się. Wierzę w ten klub, chłopaków i w ludzi, naprawdę bardzo dobrze mi się tu pracuje. Mamy fantastycznych kibiców, którzy mocno nas wspierają. Oni w trudnych momentach pomagają. Znamienne, że po porażce 0:3 z Widzewem dziękowali nam za postawę. Widzieli, że się staramy, chcieliśmy powalczyć o punkty, ich komentarze nas zbudowały. To duża wartość dla nas. Dlatego robimy 120 procent tego, co powinniśmy. Na wyjazdach da się grać. Zdarzyło mi się prowadzić zespół, który u siebie miał problem z wygranymi, na wyjeździe za to wygrywał wszystko. Tyle że nie muszę chyba dodawać jak bardzo chcemy wrócić na Kilińskiego. W tym tygodniu będzie kładziona trawa, mam nadzieję, że zdążymy z pracami na mecz z Miedzią i że w końcu zagramy u siebie, bo to ważne. Te podróże potrafią zabić - przyznaje Dudek.

 

Przynajmniej punktowo "Sączersi" robią wszystko, by na wyjazdach nie bić bitym przez rywali. Wręcz przeciwnie: to oni w większości przypadków biją przeciwnika.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku