"Rossi" nie powiedział jeszcze w Arce ostatniego słowa

2021-09-06
Na informację o powrocie do Gdyni Macieja Rosołka, kibice Arki czekali przez całe letnie okienko transferowe. Młody snajper przez rundę gry w żółto-niebieskiej koszulce zdołał zrobić tyle dobrego, że stał się synonimem goli. A to już wystarczający argument świadczący o Rosołku jako napastniku.

Rosołek rozegrał w Arce 17 meczów ligowych, w których zdobył 10 bramek. Plus jedno trafienie w czterech występach w Pucharze Polski. To wynik z rundy wiosennej, w zasadzie z czterech miesięcy. Trudno jego dokonania rozkładać na miesiące, by stwierdzić, który był najlepszy. Fakty są takie, że trafiał w lutym – i to w swoim pierwszym ligowym występie w żółto-niebieskim trykocie – w marcu (tylko w pucharowej rywalizacji – gol z Puszczą Niepołomice), w kwietniu (trzy razy), w maju (pięć razy) oraz w czerwcu w ostatniej kolejce. Ligową bramkę numer dziesięć uzyskał z Chrobrym Głogów. W barażach gola nie strzelił, więc to była jego ostatnia bramka jak dotąd bramka dla Arki.

 

 

Ostatnia w tamtym czasie, czyli okresie pierwszego wypożyczenia. 1 września Arka ponownie sfinalizowała z Legią umowę wypożyczenia młodego napastnika. Istnieje zatem duża szansa, że na jedenastu bramkach w gdyńskiej ekipie Rosołek nie poprzestanie, tym bardziej, że drugie wypożyczenia obowiązywać będzie cały sezon. To oznacza jeszcze więcej szans dla Rosołka na zdobywanie bramek w Fortuna 1 Lidze.

 

- Wiem, że kibice Arki chcieli mojego powrotu, ja czułem rozczarowanie, że nie daliśmy im awansu. Kiedy więc wszystko zmierzało w stronę kolejnego wypożyczenia do Gdyni, pomyślałem, że wypadałoby naprawić to, co się nie udało. Pod względem rozegranych goli i minut był to mój najlepszy sezon w karierze. Za mną pierwsze pół roku regularnej gry w seniorach. Dostałem duży kredyt zaufania, myślę, że go spłaciłem - mówi Rosołek.

 

Spłacił z nawiązką. W jaki sposób? Proszę spojrzeć na klasyfikację strzelecką poprzedniego sezonu. Z nim w składzie trener Dariusz Marzec miał komfort ofensywny. I nadal mieć będzie. - Poważne wzmocnienie Arki. Maciek poczuł smak ekstraklasowej szatni Legii, ma podrażnioną ambicję. Poza tym, potrafi znaleźć się w polu karnym, w dodatku jest młodzieżowcem. Dobrze się wprowadził do Arki. To zawodnik dużo biegający, z intuicją pod bramką. Jeśli zdrowie dopisze to może wyrównać wynik z poprzedniej rundy. A z nim Arka powalczy o ekstraklasę. On czuje ten zespół. Zna grunt w Gdyni. Wpasowanie napastnika, który już był w drużynie, zna schematy gry trenera, filozofię klubu, nie wymaga czasu. Dobry strzał Arki - ocenia ekspert Polsatu Sport Janusz Kudyba.

 

Rosołek, młody napastnik, ma niezaspokojony apetyt na następne bramki. Skoro było ich jedenaście we wszystkich rozgrywkach, to czemu nie celować w więcej? - Nie chciałem przed rundą wiosenną mówić głośno o swoich celach. Teraz jednak przyznam, że cel minimalny zrealizowałem, ten pośredni też. Założyłem, że w najgorszym wypadku strzelę pięć goli, za fajny wynik uznałbym dziesięć bramek i więcej. Miałem jedenaście z pucharami, kiedy więc wracałem z Gdyni do Warszawy czułem wewnętrzną satysfakcję. Nie byłoby tego, gdyby nie zaufanie trenera Marca. W trakcie zimowego okresu przygotowawczego odbyliśmy wiele rozmów, wiedziałem, że na mnie liczy. Łatwiej w takiej sytuacji przetrwać gorszą serię. W Arce zacząłem z golem, później jednak miałem passę bez bramek. Mimo to dalej grałem, mogłem liczyć na wsparcie trenera. Przeszliśmy razem przez trudny moment i potem miałem z górki - stwierdza 20-letni napastnik.

 

Jak już się w Arce rozkręcił to zanotował nawet hat-trick z Sandecją Nowy Sącz. - Trafiłem idealnie w czasie z tym hat-trickiem. Bodajże tydzień przed meczem z Sandecją powiedziałem dziewczynie, że chciałbym to wypożyczenie spuentować trzema gola w jednym meczu. Udało się! - podkreśla Rosołek, nazywany przez trenera Legii Czesława Michniewicza "Rossim".

 

- Po strzelonym przeze mnie golu na treningu lubił podkręcić temat, wołając: "O, jest i nasz Paolo Rossi" - śmieje się zawodnik Arki. - Jakby tak spojrzeć, warunki fizyczne podobne, instynkt pod bramką... Tylko że Maciej nie jest typowym lisem pola karnego, często zbiega w boczne rejony boiska w poszukiwaniu piłki - dopowiada Kudyba.

 

Pytanie, czy sprawność pod bramką Rosołek nie wyrobił sobie dzięki... tenisowi, który kiedyś był jego pasją. - Będąc jeszcze w Legii przez dwa lata trenowałem ten sport. Chodziłem regularnie na treningi. Do niedawno lubiłem w wolnej chwili zagrać partyjkę z dziewczyną. Ostatnio piłka mocno mnie pochłonęła. Do tego stopnia, że dziewczyna ma już chyba dość meczów, bo jak wracam to staram się oglądać wszystkie możliwe spotkania. Akurat to mi się przydaje w grze - podsumowuje napastnik z trzema występami w reprezentacji Polski U-21 za kadencji... Czesława Michniewicza.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku