Roman Gergel, czyli jak Słowak przywiązał się do Polski

2020-05-22
Kiedy w 2014 roku przyjechał do Zabrza, rozpoczął drugi - i jak się później okazało - długi etap swojej kariery związany z występami poza granicami własnego kraju. Właśnie trwa druga część dekady jak Roman Gergel biega po polskich boiskach. W zasadzie to regularnie strzela, asystuje i jest ważną częścią swoich drużyn - wcześniej Górnika, teraz Bruk-Bet Termaliki.

Nad Wisłę Gergel trafił w dobrym piłkarskim wieku. Miał 26 lat, a za sobą regularną grę w ekstraklasie słowackiej. Do Górnika przeniósł się bezpośrednio z Dunajskiej Stredy. Wcześniej z powodzeniem grał w MKS Żilinie, z którą w sezonie 2011/12 zdobył mistrzostwo i puchar Słowacji. Żilina sprowadziła go z Trencina. 

 

- W obecnym czasie te dwa kluby nie różnią się zbytnio od siebie, w obu stawiają na młodych zawodników, z tym że Żilina sięga głębiej do swoich struktur, bazując na piłkarzach z akademii oraz części młodych z zagranicy. Trencin z kolei ściąga takich graczy głównie spoza kraju. Jeśli chodzi o znanych zawodników, to w Trencinie trenowałem z Stanislavem Lobotką, grającym obecnie w Napoli oraz reprezentacji Słowacji. Martin Dubravka, którego możecie kojarzyć z Newcastle, gdzie jest numerem jeden w bramce, grał ze mną w Żilinie. Tak samo jak podstawowy obrońca kadry słowackiej i piłkarz Interu Mediolan Milan Skriniar - mówi Gergel, który w zasadzie urodził się z myślą o tym, aby zostać piłkarzem.

 

- Zaczynałem grać jak każdy młody chłopak, kopiąc w piłkę na osiedlu. W wieku 11-12 lat zmieniłem szkołę podstawową, ponieważ w innej ze szkół utworzono klasę sportową. Chodzenie do tej klasy pozwoliło mi się rozwijać piłkarsko. Po skończeniu szkoły rozpocząłem naukę w gimnazjum sportowym w Trencinie, mogąc kontynuować swoją pasję i doskonalić umiejętności piłkarskie. Potem zostałem już zawodnikiem pierwszej drużyny AS Trencin. W szkole często jeździłem na zawody lekkoatletyczne, ale to piłka nożna była u mnie numerem jeden - podkreśla.

 

I tak piłka dała mu okazję do przeżywania chwil chwały. Ta największa wiąże się z tytułem najlepszej drużyny w kraju oraz powołaniem do kadry już po przejściu z Górnika do Niecieczy. - O mistrzostwo ścigaliśmy się wtedy ze Spartakiem Trnava, w kadrze którego był mój obecny kolega z drużyny Martin Miković. Decydującym momentem była nasza wygrana u siebie z Trnavą 1:0. Wskoczyliśmy na pozycję lidera i utrzymaliśmy 1. miejsce do końca sezonu. Zagrałem w drużynie narodowej dwa mecze, niestety nie zapamiętałem ich dobrze [porażka 1:3 z Ugandą oraz 0:6 ze Szwecją]. Wszyscy zawodnicy w tamtym czasie byli powoływani z " mniejszych"  klubów, można powiedzieć że to był test dla zawodników z mniejszym stażem. Żaden z zawodników z większym doświadczeniem nie znalazł się na liście powołanych - przyznaje. 

 

- Właściwie to mam dwa mecz na mojej liście wyjątkowych. Pierwszym jest mecz Górnik-Piast, w którym zdobyłem cztery bramki i zaliczyłem jedną asystę. Drugi to występ w Lidze Mistrzów przeciwko Chelsea, kiedy reprezentowałem Żilinę - dodaje. 

 

Zanim wylądował w Bruk-Bet Termalice, z bardzo dobrej strony pokazał się na Śląsku. Meczowy trykot Górnika założył 81 razy. Strzelił 19 goli, zaliczył 11 asyst. - Na pewno zdobyłem tam cenne doświadczenie. Przeżyłem wiele emocji, mogłem pokazać się w kraju innym niż Słowacja. Uważam, że w barwach Górnika rozegrałem dwa dobre sezony. Były one udane pod względem indywidualnych statystyk. Niestety to był mało udany czas dla zespołu, ponieważ nie utrzymaliśmy się w ekstraklasie - tłumaczy Gergel. 

 

To jego szósty rok gry w polskich zespołach. - Po tylu latach spędzonych tutaj, muszę przyznać, że jestem zadowolony z życia w Polsce. Dobrze pamiętam pierwsze dni w waszym kraju, kiedy przychodząc do Górnika Zabrze pojechałem na obóz przygotowawczy we Wronkach. W Górniku spotkałem byłego kolegę z Żiliny Roberta Jeża, który pomógł mi poznać bliżej język oraz drużynę. Porównując obecny czas do moich początków w Polsce, mogę powiedzieć, że dzięki temu, że dobrze znam język polski łatwiej jest mi odnajdywać się w różnych sytuacjach dnia codziennego. Sądzę, że Polska to dobre miejsce dla Słowaków. Nasze języki są podobne, kulturowo i obyczajowo nam do siebie blisko. Nie miałem problemów z zaaklimatyzowaniem nad Wisłą, w końcu Słowacja jest krajem sąsiadującym z Polską - zaznacza.

 

W obecnym zespole, czyli Termalice występuje od 2016 roku. I dobrze wpasował się w specyfikę klubu. - Wprawdzie w klubie są zawodnicy z dłuższym stażem niż mój, jestem jednak tu na tyle długo, że przywiązałem się do tych barw, jak i do pracowników, kolegów. To sprawia, że czuję się słoniem - stwierdza. Na koniec zaś ocenia dotychczasowy przebieg kariery: - Czy bym coś w niej zmienił? Trudno powiedzieć. Zawsze starałem się wykonywać swoją pracę na sto procent. Niektóre czynniki nie były zależne ode mnie, ale patrząc z dzisiejszej perspektywy wiem, że kilka swoich celów osiągnąłem. Jestem więc zadowolony z tego, co mam. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku