Robert Dadok. Stal Mielec bierze specjalistę od pięknych bramek

2020-01-14
Ten sezon był dla Roberta Dadoka, nowego pomocnika Stali Mielec, efektywny i efektowny. Jego znakiem rozpoznawczym stały się piękne gole. Do mieleckiej szatni może więc wnieść duży pierwiastek kreatywności. Może też ją wzbogacić podróżniczo, opowiadając o swoich prywatnych pasjach.

Dadok wybił się na pierwszoligowy poziom dzięki bardzo udanym występom w barwach Stali Stalowa Wola. "W sezonie 2019/2020 Robert był kluczowym zawodnikiem zielono-czarnych. Zagrał w 20 spotkaniach w 2 lidze oraz trzech meczach w Totolotek Pucharze Polski. Strzelił siedem goli. Bezsprzecznie należał do jednych z najlepszych zawodników w lidze" - czytamy na stronie poprzedniego klubu 23-latka.

 

Wątpliwości co do tego, że "Stalówka" traci kluczowego zawodnika, nie ma trener drugoligowca, Szymon Szydełko. - Transfer do Stali jest nagrodą dla Roberta za to, co dla nas zrobił, a zrobił dużo. To zawodnik, który przez pełne 90 minut pracuje na bardzo dużej intensywności. Robert tak samo angażuje się w grę ofensywną, jak i defensywną. Ma bardzo dobre uderzenie z dystansu, często szuka nieszablonowych rozwiązań, które pozwalają mu zyskać przewagę nad przeciwnikiem. Stanowił dla nas dużą wartość zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Potrafi jednym zagraniem zmienić oblicze meczu. To, że został najlepszym strzelcem zespołu, nie było przypadkiem. Z jednej strony, pomogły mu w tym rzuty karne [trzy], niemniej stwarza sobie tyle sytuacji, że strzela potem z tego gole - mówi Szydełko.

 

Na Twitterze Adam Delimat z Łączy Nas Piłka wrzucił filmik z kompilacją bramek Dadoka w "Stalówce". Ten krótki materiał, który ma ponad trzy tysiące wyświetleń, pokazuje z czego słynie piłkarz - z efektownych trafień. Przewrotka z Widzewem Łódź, przewrotka z Lechem II Poznań. Dalej: ładne uderzenie z rzutu wolnego z Gryfem Wejherowo, któremu wbił też gola strzałem po ziemi (to akurat bramki w poprzedniego sezonu). Także gol, kiedy zabiera się z piłką, stojąc z boku pola karnego, uderzając po dalszym słupku bramki GKS-u Katowice. Na dokładkę bramka zdobyta z Gryfem - mocny strzał zza pola karnego w samo okienko.

 

- Myślę, że nie z powodu efektowności moich bramek Stal postawiła na mnie. Jestem zadowolony z regularności, bo tego mi brakowało w poprzednim sezonie, kiedy dobre mecze przeplatałem słabszymi. Teraz grałem równo, nie miałem wahań formy. Szukałem klubu, w którym dostałbym pełne zaufanie i w którym mógłbym regularnie grać w pierwszym składzie. Po pobycie w Wigrach był to dla mnie priorytet. W Stali mogłem liczyć na zaufanie i odpłaciłem się dobrą grą - podkreśla Dadok. Poza siedmioma golami, zapisał na swoim koncie trzy asysty.

 

- Czego spodziewam się po transferze do Stali Mielec? Chcę się dalej rozwijać. Chcę pokazać jakość na boisku, jak najczęściej występować w podstawowej jedenastce, pomagać drużynie statystykami, zaangażowaniem - tłumaczy.

 

Ten łączący w sobie wszechstronność, boiskową fantazję, z powodzeniem mogący występować jako środkowy pomocnik, skrzydłowy i napastnik, zawodnik wraca na pierwszoligowy poziom z dużymi nadziejami. Poprzedni epizod w Wigrach (sezony 2016/17 oraz 2017/18) nie wyszedł mu. - Oprócz tego, że nie grałem, pozostałe kwestie były w porządku. Bo warunki do gry bardzo dobre, mam tu na myśli zarówno stadion, jak i atmosfera wokół klubu. Nie dostałem prawdziwej szansy i to największy minus pobytu w Suwałkach - wyznaje nowy gracz mielczan.

 

Zanim przybył do Wigier, spędził rundę w Pniówku Pawłowice Śląskie. W Pawłowicach Śląskich odbudowywał się po kontuzji w GKS-ie Bełchatów, w którym doświadczył ekstraklasy, lecz bez gry w niej. To była wiosna sezonu 2014/15. - GKS ściągnął mnie z juniorów Stadionu Śląskiego zimą, kiedy bronili się przed spadkiem. Byłem zadowolony, że w tak młodym wieku zwrócił na mnie uwagę klub z ekstraklasy. Mogłem zobaczyć wielką piłkę w Polsce. Spotkałem bardzo znanych zawodników, od których mogłem się sporo nauczyć, dotrzeć się piłkarsko. Nie udał mi się ten pobyt z tego względu, że zmagałem się z urazem. Drugą część rundy spędziłem, lecząc się - wspomina bełchatowski epizod Dadok.

 

23-latek może o sobie powiedzieć także: turysta. - Jestem bardzo rodzinnym człowiekiem, lubię aktywnie spędzać czas z najbliższymi. Kręci mnie podróżowanie z żoną. Niedawno wróciliśmy z Kuby. Żałuję, że to tylko dziewięć dni. Na Kubie widać biedę. Odczułem to najbardziej po ubogiej kuchni, a ja akurat lubię dobrze zjeść. Serwowane przez hotel dania nie bardzo przypadły mi do gustu, musieliśmy stołować się w restauracjach. A przyroda Kuby? Super pogoda i widoki. Lubimy rajskie plaży, a te na Kubie są przepiękne - tłumaczy.

 

W planach pana i pani Dadok jest podróż do Azji. - Tajlandia, Filipiny - te kierunki. Z Europy najlepsze wrażenie zrobiła na nas Grecja. Podoba nam się grecki styl życia. Tak nas zafascynował ten kraj, że byliśmy już kilka razy tam, konkretnie na Krecie, którą objechaliśmy wzdłuż i wszerz. I planujemy wrócić. Zwiedziłem też Włochy, ale to czasy gimnazjum. Za to na pierwszych wakacjach z obecną żoną byłem w Turcji. Pochodzę spod Cieszyna, więc siłą rzeczy odwiedziłem Czechy i Słowację, tamtejsze termy - opowiada 23-letni wszechstronny pomocnik.

 

- Pasję do podróżowania zaszczepił we mnie kolega Krzysztof Krzykawski, który jest podróżnikiem. Zakłada plecak na plecy i jedzie w świat. Pisze nawet książki podróżnicze. Prowadzi szkolenia o podróżowaniu. Sam pokazał mi kawałek tego pięknego świata! - podsumowuje Dadok.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku