Resovia komplikuje plany faworytom

2022-05-12
To piłkarze Apklan Resovii przerwali serię Arki, także oni wysoko pokonali na wyjeździe innego potentata Fortuna 1 Ligi – Widzew Łódź. Podopieczni Dawida Kroczka zrobili to w takim stylu, że nikt nie ma wątpliwości, czy te wygrane im się należały.

Nie na co dzień wygrywa się bowiem z dwoma wiceliderami różnicą trzech goli. A taki wyczyn był udziałem biało-czerwonych ze stolicy Podkarpacia. W 31. kolejce rzeszowianie rozbili rozpędzoną Arkę 4:1, która właśnie wskoczyła na 2. miejsce w tabeli. Tydzień później strzelili cztery gole kolejnemu wiceliderowi – Widzewowi i to w Łodzi! 

 

– Starcie z Widzewem miało szczególny dla mnie wymiar. Pochodzę z Łodzi, chcieliśmy zrobić wszystko, żeby wygrać. Wszyscy widzieli, że byliśmy zespołem lepszym, lepiej zorganizowanym, szybko zdobyliśmy pierwszą bramkę, potem dołożyliśmy drugą. Dobrze ustawialiśmy się w obronie. Taki był zamysł, by bronić w konfiguracji 5-4-1 i 6-3-1 i z tego wyprowadzić kontrę. Cieszę się, że zespół pokazał jaki ma potencjał. Różnie układała nam się ta runda. Podczas wcześniejszej serii pięciu remisów z rzędu brakowało detali, które przechyliłyby szalę na korzyść naszej drużyny. Może teraz patrzylibyśmy na większość drużyn z góry tabeli. Myślę, że ci zawodnicy udowodnili jak są wartościowi, że warto im zaufać – powiedział trener Dawid Kroczek.

 

Patent Jarocha

 

Wcześniejsza seria to kolejno 1:1 ze Stomilem Olsztyn oraz Podbeskidziem Bielsko-Biała, bezbramkowe remisy z Sandecją Nowy Sącz i Zagłębiem Sosnowiec i wreszcie remis 3:3 z Chrobrym Głogów. Nagle Resovia ogrywa żółto-niebieskich, stopując ich rozpęd, następnie to samo zrobiła z łodzianami. 

 

Z Arką Resovii zaczęło wszystko wychodzić w drugiej połowie. Do szatni schodzili przegrywając 0:1, chociaż od 11. minuty grali z przewagą jednego zawodnika po tym jak z boiska wyleciał za czerwoną kartkę Gordan Bunoza. W drugiej odsłonie do siatki trafiali Bartosz Jaroch, Marek Mróz, Bartłomiej Eizenchart i Dawid Kubowicz. – W późniejszej fazie meczu pokazaliśmy wielką klasę, za co całej drużynie należy się duży szacunek. Trzeba to wyraźnie podkreślić, że w przekroju całego spotkania spisaliśmy się bardzo dobrze – chwalił drużynę Kroczek.

 

Jaroch nadmienił, że w przerwie w szatni biało-czerwonych panował spokój. Byli pewni siebie i świadomi jakości drużyny. – Pierwsza bramka okazała się kluczowa – zaznaczył prawy obrońca, który ma swój osobisty patent na faworytów. W poprzednim sezonie wbił dwa gole w jednym meczu Bruk-Bet Termalice Nieciecza. W bieżących rozgrywkach zaliczył trafienie przeciwko Arce. 

 

Trafili z formą na faworytów

 

W Łodzi golami podzielili się Kubowicz, Bartłomiej Wasiluk, Rafał Mikulec i Paweł Wojciechowski. Osobisty powód do szczególnej satysfakcji mógł mieć zatem Kubowicz. Doświadczony defensor dołożył po jednej cegiełce do każdego z tych efektownych triumfów Resovii. – Potwierdziliśmy, że z drużynami z góry tabeli gra nam się łatwiej – stwierdził Mikulec. – Poprzednio wygraliśmy z walczącą o awans Arką 4:1. Następnie jedziemy na Widzew i ogrywamy go na jego stadionie. Cieszy to, że jako drużyna idziemy do przodu. Udowodniliśmy, że potrafimy grać w piłkę i że jesteśmy resoviakami z krwi i kości – dodał Wasiluk.

 

Resovia tylko w omawianych dwóch pojedynkach zdobyła niemal połowę swojego dorobku punktowego z rundy wiosennej (14). Strzeliła też blisko 50 procent wszystkich goli z wiosny (17). Przy okazji była konsekwentna – co zabrała Arce, zabrała także Widzewowi. Sprawiedliwi z Rzeszowa. – Myślę, że potrzebowaliśmy czasu. Widać było, że nasza gra zazębia się. I są teraz tego efekty – powiedział Wasiluk.

 

Rzeszowie zapewne mają świadomość, że wartość ostatnich zwycięstw wzrośnie, jeśli na finiszu rozgrywek zaprezentują równie skuteczne oblicze. Faworytów już pogodzili. A innych?



Autor: Piotr Wiśniewski / PZPN, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku