Reguła rzutów karnych według Szymona Skrzypczaka

2019-10-08
Szymon Skrzypczak w dwóch ostatnich meczach Odry Opole strzelał dwa rzuty karne, ale zaliczył w tym elemencie 50 procentową skuteczność. Pomny sytuacji z Zagłębiem Sosnowiec, z Chojniczanką Chojnice postanowił w inny sposób zaskoczyć bramkarza z jedenastego metra i tym razem nos go nie zawiódł.

Odra w 12. kolejce Fortuna 1 Ligi odniosła pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach. Zespół z Opola wygrał w Chojnicach z Chojniczanką 2:1. Wynik spotkania otworzył Szymon Skrzypczak. 29-letni napastnik w 3. minucie pokonał Andrzeja Witana strzałem z rzutu karnego. Pokonał, chociaż mógł mieć w pamięci, że Witan niedawno obronił jedenastkę Andrii Lukovicia z Rakowa Częstochowa w Pucharze Polski. Poza tym, sam kilka dni wcześniej przestrzelił jedenastkę przeciwko Zagłębiu Sosnowiec. Była 87. minuta, wynik 1:1, opolanie stanęli przed szansą na pierwszą wygraną. Skrzypczak nie wykorzystał sytuacji. W kolejnym meczu błędu nie powtórzył.

 

- Z Zagłębiem postanowiłem uderzyć podcinką. Bramkarz wyczekał i obronił. W Chojnicach uderzyłem mocno, przy słupku. Czy mogłem wybrać inne rozwiązanie karnego przeciwko Zagłębiu? We wcześniejszych sezonach cztery z pięciu karnych wykonałem właśnie w stylu Panenki. Nie jest więc tak, że nagle coś sobie wymyśliłem, czy chciałem ośmieszyć bramkarza. Spotkanie z Zagłębiem pokazywała telewizja. Wiadomo: kamera, flesze skierowane na ciebie, człowiek bardzo chce strzelić, do tego Matko Perdijć starał się wyprowadzić mnie z równowagi, biegając wzdłuż linii. Po fakcie wiem, że podjąłem złą decyzję. Cóż, najważniejsze, że to moja decyzja, za którą biorę odpowiedzialność - mówi Skrzypczak.

 

Mimo niewykorzystanego karnego w 11. kolejce, przy najbliższej nadarzającej się okazji znów wziął sprawy w swoje ręce. - Nie miałem oporów, czy strzelać z jedenastki w Chojnicach. Na boisku wykonuję swoją robotę, jako napastnika rozlicza się mnie z goli. Przestrzelony karny nie deprymuje mnie, nakręca myśl o bramce. Szybko mogłem się zrehabilitować. Wziąłem piłkę, ustawiłem na jedenastym metrze, pewnym krokiem ruszyłem w stronę piłki i gol. Noga mi nie zadrżała. Jestem profesjonalistą, nie mogę się przejmować takimi rzeczami. W Odrze to mnie wyznaczono pierwszego do karnych, więc trzeba sobie radzić z taką odpowiedzialnością. Chcę strzelać dla siebie, klubu, więc to było jasne, że mój jest ten karny - podkreśla napastnik opolan. 

 

Skrzypczak w obecnym sezonie ligowym dwukrotnie trafił do siatki. Mimo to razem z Mateuszem Czyżyckim jest najskuteczniejszym strzelcem opolan. - Czuję niedosyt, nie jestem zadowolony z tego jak wygląda sezon w moim wykonaniu. W ogóle całej Odrze brakuje bramek, co wynika z tego, że stwarzaliśmy mało sytuacji. A przecież napastnik żyje z podań. Jeśli je dostanę, to moją rolą jest zrobić pożytek z zagrań kolegów. Ciąży na mnie pewien ciężar z racji bycia napastnikiem, siłą rzeczą muszę strzelać, żeby drużyna punktowała. Oby tych goli było jak najwięcej, bo jako zespół na tym zyskamy. Teraz co mecz trafiamy, punktujemy, liczę, że przez to i moje statystyki się poprawią - tłumaczy 29-latek, który w sezonach 2016/17, 2017/18 oraz 2018/19 zdobył po dziewięć bramek dla Odry. 

 

- Dobrze się tutaj czuję, mam niezłe statystyki. W Opolu się zaaklimatyzowałem, mieszkam tu z rodziną. Zrobiliśmy awans, bramki zdobywam, nie choruję, nie widziałem przeciwwskazań żeby nie grać tutaj dłużej - przekonuje snajper. I wierzy, że dwa strzelone gole to dopiero jego początek dokonań w tej i następnej rundzie. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku