Przebudzenie Chrobrego. "Nie można się poddawać!"

2019-09-03
Tylko jeden zespół w Fortuna 1 Lidze pozostaje bez zwycięstwa. Jako przedostatni po komplet punktów sięgnął Chrobry Głogów, który przełamał się w Bełchatowie. - To jest dla nas znak, że trzeba mocno pracować, być cierpliwym i nie poddawać się! Postawiliśmy mały kroczek ku zmianie na lepsze - mówi trener Chrobrego Ivan Djurdjević.

Aż wypada zacytować słowa jednego z utworów Budki Suflera "Jest taki samotny dom", a konkretnie refren: "A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój", bo idealnie opisuje on nastroje w Głogowie. Burzliwe były pierwsze tygodnie pracy Ivana Djurdjevicia, gdyż jego zespół przegrał pięć meczów z rzędu. W szóstej serii spotkań Chrobry zdobył pierwszy punkt, a w weekend odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie. Euforii z tego powodu w głogowskim obozie nie ma, jest za to... spokój.

 

- Wygraną przyjmujemy z pokorą. Dalej jesteśmy w trudnej sytuacji, i nie możemy dać się ponieść emocjom. Na pewno jednak ta wygrana dała nam trochę spokoju, dużo pracy przed nami, żeby poprawić nasze położenie w lidze - mówi Djurdjević.

 

Ekipie z Głogowie nie szło, gdy zaskoczyła, to pokonała na wyjeździe GKS, który we wcześniejszych spotkaniach na własnym stadionie tylko i wyłącznie wygrywał, strzelił siedem goli, nie stracił ani jednej bramki. - Po serii porażek nikt z nas nie wiedział, kiedy wreszcie wygramy. Udało w Bełchatowie, chociaż już wcześniej powinniśmy to zrobić. Tak się nie stało z różnych powodów. Mimo słabszych wyników nie zmieniliśmy sposobu pracy, mieliśmy świadomość, że przy tylu zmianach trzeba będzie poczekać na efekty. Postawiliśmy na nowe schematy w grze, zespół jest w przebudowie, wyniki są skutkiem ubocznym. Nie sądziliśmy jednak, że tak długo będziemy czekać aż to zafunkcjonuje... - podkreśla szkoleniowiec "Pomarańczowo-Czarnych".

 

- Wynik jest składową kilku rzeczy. Wszystkie muszą się zgrać, żeby był on pozytywny. Cieszę się, że mogę pracować z bardzo zdeterminowaną grupą piłkarzy, buduje mnie ich zaangażowanie i postawa. Wiedziałem, że w końcu odwrócimy złą kartę. Chwila oddechu i wracamy do walki! Premierowe zwycięstwo cieszy mnie o tyle, iż wiem, ile wysiłku moi piłkarze wkładają na co dzień, żeby osiągać korzystne rezultaty. To jest dla nas znak, że trzeba mocno pracować, być cierpliwym i nie poddawać się. Postawiliśmy mały kroczek ku zmianie na lepsze - dodaje serbski trener Chrobrego.

 

Djurdjević podjął przed sezonem odważną decyzję. Na dzień dobry zaproponował zmianę ustawienia na 1-3-5-2. Nie bał się ryzyka, które niesie z sobą gra taką taktyką. Konsekwentnie trzymał się planu, mimo pięciu kolejnych przegranych. Lecz w 6. kolejce Chrobry zagrał czterema obrońcami. Tak samo z GKS-em.

 

- W Polsce zawsze mówi się, że problem leży w systemie. Nasze porażki nie wynikały z ustawienia, a prostych, indywidualnych błędów. Zrzucić winę na system jest dużym uproszczeniem. Inna sprawa, że na początku rozgrywek straciliśmy bardzo ważnego zawodnika, czyli Mateusza Machaja [kontuzja: zerwanie więzadła krzyżowego]. To duża strata ofensywny Chrobrego. Skutek był taki, że trzeba było w porę reagować. Musieliśmy dostosować się do okoliczności. Uważam, że ustawienie 1-3-5-2 pasuje do potencjału tej drużyny. Graliśmy dobrze, ale przegrywaliśmy, więc to nie ustawienie zawiniło. W kilku poprzednich meczach to my przeważaliśmy, stwarzaliśmy więcej sytuacji, wyników nie było. Dlatego trzeba było znaleźć jakąś alternatywę - podkreśla Djurdjević.

 

Na pozytywny rezultat w ostatnim spotkaniu zapracował m.in. strzelec gola Marcel Ziemann. Oprócz niego, w składzie Chrobrego znalazło się też czterech nowych zawodników - Michał Szromnik, Oliver Prażnowski, Maciej Diduszko, Miłosz Kozak. Jako zmiennik wszedł Hiszpan Gerard Artigas. - Z wszystkich nowych twarzy w naszej drużynie tylko Artigas potrzebuje więcej czasu, żeby się zaadaptować. Tu akurat chodzi o barierę językową, wyjazd zagraniczny, inną kulturę. Dla Oliviera Prażnowskiego, Marcela są to powroty do Polski. 1 Liga nie jest im obca. Pozostali bardzo dobrze wkomponowali się w zespół. Miłosz Kozak od razu wskoczył do pierwszego składu, no i miał asystę drugiego stopnia. A Marcel na pewno urośnie po tej bramce - wyjaśnia trener głogowian.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku