Późnojesienne przebudzenie Sandecji. "Dużo pracowaliśmy nad mentalem drużyny"

2020-12-08
Kibice Sandecji Nowy Sącz, dla których ten sezon jest egzaminem z cierpliwości, zapewne powiedzą, że lepiej późno niż wcale. Bo "Sączersi" w końcówce rundy jesiennej wreszcie zaczęli gromadzić punkty i wydostali się z ostatniego miejsca w tabeli. Prowadzona przez Dariusza Dudka drużyna nie przegrała od czterech kolejek.

W tych czterech kolejnych spotkaniach Sandecja zdobyła osiem punktów: zremisowała z Akplan Resovią (0:0), z Radomiakiem Radom (1:1) oraz wygrała 2:0 w Głogowie z Chrobrym i 1:0 z Puszczą w Niepołomicach. - Najistotniejsze jest to, że nie świecimy się już na czerwono w tabeli. Wyjście z dołka to niby mała rzecz, a jednak nas bardzo cieszy. Przez tyle kolejek byliśmy na dnie, przegrywaliśmy, że takie sukcesiki sprawiają radość - mówi doświadczony pomocnik drużyny Damian Chmiel.

 

Za taką przemianą "Sączersów" odpowiada w dużej mierze nowy trener Dariusz Dudek, który 11 listopada przejął pogrążoną w kryzysie ekipę. Może nie słabą sportową, tylko potrzebującą pozytywnego impulsu, że są w stanie wygrywać. Dudek zadbał o sferę mentalną. Niby nie wiele, a jednak wiele, bowiem piłkarze Sandecji zaskoczyli na boisku.

 

- Warto podkreślić, że dostałem zespół dobrze przygotowany fizycznie przez trenera Mandrysza, a z tym bywa różnie. O tyle dobrze więc, że zawodnicy nie mieli braków fizycznych, co jest tym ważniejsze, że cała drużyna przechodziła COVID-19. Trudno wchodzić do szatni, która doznała takiej serii porażek. Nie od dziś wiadomo, że im lepiej wiedzie się drużynie na boisku, tym wyższy mental. Odbyliśmy wiele rozmów z drużyną, to były także rozmowy indywidualne. W tym względzie wykonałem z moim asystentem Marcinem Malinowskim ogrom pracy. Najbliższe spotkania pokażą jak mocni jesteśmy mentalnie, albo ile nam jeszcze brakuje. Nie możemy popaść w samozachwyt. Mamy wiele mankamentów, wiele rzeczy do poprawy - stwierdza Dudek.

 

Sandecja w dwóch ostatnich spotkaniach odniosła komplet zwycięstw na wyjeździe, choć grała z wymagającymi przeciwnikami - Chrobrym oraz Puszczą. - Dwa zwycięstwa dały nam dużo, ale trzeba zbudować serię. Mam nadzieję, że zaczynamy lepszą passę. Trener Dudek pewne rzeczy pozmieniał. Złapaliśmy odpowiednie zachowania boiskowe. Dokonał małych korekt, które globalnie dużo wniosły do naszej gry. Gołym okiem widać poprawę. Na boisku czujemy się dobrze. Nie jest też tak, że nagle przypomnieliśmy sobie jak się gra w piłkę. Po prostu wcześniej nie punktowaliśmy. Chcieliśmy, nie wychodziło. Błędy, błędy i jeszcze raz błędy. Teraz tych błędów popełniamy mniej. Do tego stanowimy kolektyw - dodaje Chmiel.

 

- Ostatnio nie tracimy goli, pokazaliśmy, że możemy zagrać na zero z tyłu i przy okazji coś strzelić. Chłopacy wiedzą, że muszą ciężko trenować, żeby złapać odpowiednie nawyki. Ich gra pokazuje, że zrozumieli o co mi chodzi - podkreśla 45-letni szkoleniowiec.

 

Dla Dudka Sandecja jest trzecim pierwszoligowym klubem, w którym pracuje. Dwukrotnie prowadził on Zagłębie Sosnowiec, był również trenerem GKS-u Katowice. - Mogłem mieć obawy przed przejęciem Sandecji, która w dziesięciu ligowych meczach zdobyła punkt. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Dziś o te kilka meczów jesteśmy mądrzejsi i możemy cieszyć się, że wydostaliśmy się ze strefy spadkowej. Możemy się jeszcze w tym roku umocnić w tabeli. Mając na uwadze naszą sytuację, w pierwszej kolejności chcieliśmy zbliżyć się do dwóch zespołów przed nami, przez co łapać będziemy większą pewność siebie. Trzy-cztery tygodnie temu wiele osób przepowiadało spadek Sandecji. W tej strefie niepewości jest obecnie kilka zespołów - my, Resovia, GKS Jastrzębie, Zagłębie Sosnowiec, GKS Bełchatów. Trzeba naprawić ten sezon. I nie chodzi o to, że wygramy jedno, czy dwa spotkania, po prostu musimy piąć się w tabeli. Każdego z nas czeka rozliczenie, bo koniec końców najważniejszy jest przecież wynik - puentuje Dudek.

 

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku