[PIĘĆ PUNKTÓW SEZONU] Pod dyktando Miedzi i z powrotem Widzewa

2022-06-01
To był sezon dominacji Miedzi Legnica, zakończenia misji przez Widzew, wybudowania twierdzy w Głogowie, kolejnego rozczarowania w Gdyni i jednego z najważniejszych goli w karierze Jacka Kiełba.

Miedź zdeklasowała rywali

 

W XXI wieku tylko jednej drużynie udało się wygrać ligę z większą przewagą nad drugim miejscem niż w tym sezonie miała Miedź Legnica. Zespół trenera Wojciecha Łobodzińskiego od Widzewa zdobył aż 15 punktów więcej i bardzo wcześnie mógł świętować awans do ekstraklasy. Miedź wygrała najwięcej meczów i najmniej przegrała. Miała też najbardziej szczelną defensywę – tylko 22 stracone bramki. Sześć więcej goli strzeliła za to Arka Gdynia (62). Legniczanie lepiej punktowali na wyjazdach (40) niż u siebie (37). Zdominowała rozgrywki – liderem była od 15 listopada i tej pozycji już nie oddała. Między 1 października 2021 roku a 2 kwietnia 2022 roku nie przegrała ani jednego meczu.

 

A zespołem, który zakończył rozgrywki z większą przewagą był Widzew, który w sezonie 2009/2010 wyprzedził Górnika Zabrze o 16 punktów. Tak samo jak Miedź rozgrywki na początku XXI wieku zakończył Lech Poznań. Też miał 15 punktów więcej od drugiej drużyny.

 

Widzew – w siedem lat z czwartej ligi do ekstraklasy

 

Ostatni mecz w ekstraklasie Widzew rozegrał w 2014 roku. Spadł do pierwszej ligi, a po kolejnym sezonie znalazł się na największym zakręcie w historii klubu. Widzew nie miał pieniędzy i za zasługi Łódzki Związek Piłki Nożnej przyznał mu miejsce w czwartej lidze w sezonie 2015/2016. Od piątego poziomu rozgrywkowego zaczęła się odbudowa czterokrotnego mistrza Polski i półfinalisty Pucharu Europy z 1983 roku. Siedem lat później łódzki klub wrócił do ekstraklasy.

 

– Z Widzewa zostały zgliszcza i tak naprawdę odbudowa była właściwie od zera. To historia prawdziwie widzewska, bo pomimo wielu przeciwności, zakrętów ta reaktywacja się udała, choć była bardzo trudna. W 2015 roku trochę symbolicznie nazwaliśmy stowarzyszenie Reaktywacją Tradycji Sportowych. Celem było wejście na najwyższy poziom i z tego punktu widzenia można odpowiedzieć, że ta misja została zakończona. Trzeba jednak rozpocząć nową, w której marzeniem jest mistrzostwo Polski – podkreśla Tomasz Stamirowski, właściciel klubu.

 

Symbol prowadzi Koronę do ekstraklasy

 

Symbol klubu – zawodnik, który w ekstraklasie zadebiutował właśnie w tym zespole, przeżył gorycz spadku i słodycz awansu, który do tej drużyny wracał już cztery razy (bo zawsze witano go tu z otwartymi rękoma), który w tym sezonie zerwał wiązadła w kolanie i leczył się osiem miesięcy, który wrócił na boisko i w przedostatniej minucie dogrywki strzela gola na wagę awansu – czy to nie brzmi jak scenariusz na typowy amerykański film rodem z Hollywood? Tyle że to historia, która wydarzyła się naprawdę, a jej bohaterem jest Jacek Kiełb. W ekstraklasie zadebiutował w 2006 roku w wieku 18 lat. 16 lat później już jako zawodnik z ponad 230 meczami w ekstraklasie zapewnił Koronie Kielce powrót do krajowej elity.

 

Arka Gdynia – klątwa gospodarzy

 

Dwa sezony z rzędu zespół z trójmiasta był o włos od ekstraklasy. W poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce i przed półfinałem barażów już wiedział, że jeśli pokona ŁKS, to w finale też będzie grał przed własną publicznością (GKS Tychy grał wcześniej i przegrał z Górnikiem Łęczna). Tyle że gdynianie nie poradzili sobie z ełkaesiakami. W tym sezonie Arka długo goniła drugie miejsce dające bezpośredni awans do ekstraklasy. Dzięki passie 11 meczów bez porażki, w tym dziesięciu zwycięstw, odrobiła 10 punktów straty do Widzewa i nawet wyprzedziła go w tabeli. Jednak tylko na jedną kolejkę, bo to łodzianie lepiej finiszowali. W barażach piłkarze trenera Ryszarda Tarasiewicza mieli teoretycznie najłatwiejsze zadanie – grali z szóstym zespołem i na własnym boisku. Tyle że znów w Gdyni powinęła im się mogą i przegrali z Chrobrym Głogów.

 

Chrobry, Chrobry – byłeś dobry

 

Postawa drużyny z Głogowa była największą pozytywną niespodzianką na zapleczu ekstraklasy. Przed sezonem Chrobry nie był wymieniany wśród kandydatów do czołowej szóstki, a w pokonanym polu zostawił zespoły, które aspirowały do awansu – np. ŁKS, Podbeskidzie Bielsko–Biała czy GKS Tychy. To m. in. zasługa trener Ivana Djrudjevicia. Początek w Chrobrym miał bardzo trudny, bo po objęciu tego zespołu, jeszcze w 2019 roku pięć pierwszych meczów przegrał. Działacze zachowali chłodne głowy, a Serb powoli budował drużynę. I stworzył zespół, który w tym sezonie np. w dwunastu meczach w Głogowie nie dał sobie strzelić nawet jednej bramki. W efekcie Chrobry przystąpił do barażów z szóstego miejsca. W półfinale sprawił sensację i pokonał w Gdyni Arkę. Także w Kielcach zanosiło się na niespodziankę. Chrobry prowadził 2:1 i przez 25 minut mógł czuć się w ekstraklasie. Korona jednak wyrównała, a przed końcem dogrywki strzeliła decydującą bramkę.



Autor: Andrzej Klemba / PZPN, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku