Paweł Tomczyk - do Widzewa po gole, regularność i dobrą grę

2021-01-22
Widzew Łódź wzmacnia rywalizację w ataku. Do przedniej formacji, beniaminek Fortuna 1 Ligi pozyskał Pawła Tomczyka, który nie tak dawno miał bardzo dobre dokonania strzeleckie w 3, a potem 1 lidze. - To dobry krok, bym złapał odpowiednią formę i za jakiś czas znów zaatakował ekstraklasę - mówi.

Z ekstraklasy 22-letni napastnik trafił właśnie do Łodzi. W rundzie jesiennej występował w Stali Mielec, gdzie w jedenastu meczach strzelił jednego gola. To było wypożyczenie, bo cały czas był zawodnikiem Lecha Poznań. W Lechu wszystko się zaczęło. Tomczyk w młodym wieku trenował pod okiem trenerów akademii "Kolejorza". Dojrzewał, nabierał nawyków piłkarskich, przechodził proces wprowadzenia do piłki seniorskiej. W niej postawił pierwszy krok w sezonie 2015/16 w trzecioligowych rezerwach Lecha. Sezon później był już pierwszy zespół. Udało mu się uzbierać cztery w ekstraklasie. Grę w najwyższej klasie łączył z występami w rezerwach - tam dał się poznać jako bramkostrzelny zawodnik. Zdobył 20 bramek.

 

Żeby nie zatrzymać rozwoju piłkarza, Lech postanowił wypożyczyć Tomczyka do pierwszoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała. W ekipie ówczesnego trenera "Górali" Adama Noconia rósł z każdym meczem i z każdym strzelonym golem. Jedenaście trafień wywindowało go na czołowe miejsca klasyfikacji strzelców. W tej grupie był najmłodszym - 20-latkiem, który mając jeszcze 19 lat zaliczył sześć trafień w Fortuna 1 Lidze. - Liczę na to, że w Widzewie powtórzę taki sezon jak w Podbeskidziu. To był mój najlepszy sezon, grałem niemal w każdym meczu od początku, odpadły mi 3-4 kolejki przez pechową kontuzję palca. Regularna gra przełożyła się na moją pewność siebie. Czułem zaufanie trenera, gole dzięki temu przyszły same, a rywalizowałem o skład z Sabalą, reprezentantem swojego kraju, piłkarzem w 1 lidze cenionym - mówi dziś Tomczyk.

 

Po takim sezonie jak ten w bielskiej drużynie, siłą rzeczy musiał dostać kolejną szansę w Lechu. Szanse owszem i były (dokładnie dziesięć, dwa gole), tylko oczekiwania wszystkich na czele z Tomczykiem były większe. Bo i potencjał, umiejętności kazały widzieć w młodym napastniku dobrego, a przede wszystkim skutecznego snajpera. Wiosnę 2019 roku wychowanek Lecha spędził w Piaście Gliwice. Cztery mecze, dwie bramki i kierunek Poznań. Wracał z kolejnym doświadczeniem, a także bogatszy o wpis mistrzostwo Polski w CV.

 

Wcześniej dostał pierwsze powołanie do młodzieżowej reprezentacji Polski (rok 2017). Powołania przychodziły aż do eliminacji rozgrywanych w 2020 roku. Była też przerwa od kadry, gdy jego sytuacja w klubie była jaka była. Znalazł się za to w kadrze na EURO U-21. Na mistrzostwach nie wystąpił.

 

A w Lechu? Walczył o swoje. W poprzednim sezonie 15 razy pojawił się na ekstraklasowych boiskach, trzykrotnie zdołał wpisać się na listę strzelców. Dobrze mu szło w rezerwach (12 spotkań, 6 goli). Nowy sezon rozpoczął w Mielcu. Stal mogła skorzystać z opcji pierwokupu, ale tego nie zrobiła. Po zawodnika zgłosił się Widzew. Przed 22-latkiem otworzyły się nowe perspektywy. Nowe wyzwanie traktuje jako wstęp powrotu na właściwe tory.

 

- Przychodzę tutaj, żeby pomóc Widzewowi, odbudować się, wielu oczekuje ode mnie dobrej gry i chcę, aby tak było. Przede wszystkim jednak to ja wymagam od siebie. Postawiłem sobie cele, ale zachowam je dla siebie. Powiedzieć można wszystko, ale chodzi mi o to, żeby dobrze grać. Wierzę w to, że w Widzewie w pełni pokażę swój potencjał i przypomnę wszystkim, że potrafię strzelać gole. Jestem przekonany, że wszyscy na tym transferze skorzystamy. Bardzo mi zależy, by wszystkim towarzyszyły pozytywne odczucia co do mnie - tłumaczy.

 

Szybko zabrał się do pracy, by za słowami poszły czyny. W pierwszym sparingu Widzewa, w którym wystąpił, z Pogonią Grodzisk Wielkopolski strzelił gola (powtórzył to z Wartą Poznań - trafienie z rzutu karnego). Bramkę przeciwko Pogoni zdobył także Karol Czubak. Z nim, Marcinem Robakiem, Robertem Prochownikiem i Przemysławem Kitą będzie rywalizował o miejsce w ataku. Robak wydaje się nie do ruszenia, może zatem zagra obok niego? Robaka Tomczyk zna ze wspólnej gry w Lechu Poznań, co powinno pomóc im obu na boisku.

 

- Marcin bardzo dużo osiągnął w polskiej piłce. Na pewno cały czas mogę się od niego uczyć. Nie pozostaje nic innego jak walczyć o pierwszy skład, czy to grając obok niego, czy w innej konfiguracji. Marcin poza boiskiem to bardzo spokojny człowiek. Emanuje tym spokojem, czasami jest aż za cichy. Na boisku z kolei daje o sobie znać doświadczenie Marcina. To typ silnego napastnika, potrafi strzelać gole, nie bez powodu tyle strzelił goli w ekstraklasie [120] - podkreśla Tomczyk, który sam na poziomie ekstraklasy uzyskał osiem trafień.

 

- Też mam wrażenie, że z ekstraklasy mogłem wycisnąć więcej. Nawet nie wrażenie, ja to po prostu wiem. Ale Widzew to dobry krok, bym złapał odpowiednią formę i za jakiś czas znów zaatakował ekstraklasę. Od pierwszych dni dobrze się tutaj czuję. Ważne dla mnie jest to, że nie jestem tu wypożyczony. Teraz klub będzie mnie traktował jak swojego piłkarza, z którego może mieć określoną korzyść - zaznacza 22-latek.

Autor: 1liga.org, Fot. Widzew Łódź

Zobacz również



1 liga na Facebooku