Patryk Mikita zaczyna regularnie strzelać. W Radomiaku ma swoje małe i duże chwile radości

2019-10-02
Coraz lepiej wiedzie się Patrykowi Mikicie w Radomiaku Radom. 25-latek długo szukał swojego miejsca w Polsce, klubu, w którym udowodni, że jest prawdziwym napastnikiem. W zespole Dariusza Banasika może się spełniać jako snajper.

Patrząc na statystyki Mikity, do spełnienia w roli napastnika jeszcze daleka droga, ale są symptomy, świadczące o tym, że wychowanek Polonii Warszawa to co najgorsze w karierze ma za sobą, a właśnie otwiera ten zdecydowanie bardziej udany fragment przygody z piłką. Bardziej: kontynuuje go. W meczu ze Stalą Mielec strzelił dwa gole. - To mój pierwszy mecz w seniorach z dwoma trafieniami. Te dwa gole powodują, że czuję dużą satysfakcję z dobrze wykonanej pracy. Zrobiłem to, co należy do moich obowiązków. Zostało to nagrodzone bramkami - mówi Mikita.

 

W strzelaniu był konsekwentny - jednego gola zaaplikował rywalom w pierwszej połowie, drugiego po przerwie. - W pierwszym przypadku czekałem w polu karnym, licząc, że piłka spadnie mi pod nogi. Maciej Górski zrobił rajd, obrońca chciał wybić piłkę, która trafiła do mnie. Mogłem oddać strzał na pustą bramkę, chociaż niedaleko stał Seweryn Kiełpin więc to wcale takie oczywiste nie było. Druga bramka - miałem w głowie to, że sam zakończę akcję. Gdy minąłem jednego, drugiego, trzeciego rywala i wpadłem w pole karne to nic innego nie pozostało jak uderzyć na bramkę - opisuje napastnik Radomiaka.

 

To jego czwarte trafienie w sezonie, piąte z Pucharem Polski. - Cały czas stawiam sobie większe wymagania, wyżej zawieszam poprzeczkę. Będąc napastnikiem, muszę mieć liczby, w końcu z tego się nas rozlicza. Są mecze gorsze, lepsze, a jak idzie, to trzeba to podtrzymać. Tylko tyle i aż tyle. Nie podpalam, bo za nami dopiero 11. kolejek. Zaraz może być tak, że nie strzelę gola i pojawi się fala krytyki. Ważne, że drużyna się rozkręca - podkreśla 25-latek.

 

Radomiak wygrał w lidze piąte spotkanie z rzędu. Z kolei Mikita w drugim, kolejnym meczu zdołał wpisać się na listę strzelców. Zaliczył też trafienie w pucharowym starciu z Elaną Toruń. W tym sezonie pięć razy wychodził w podstawowym składzie, w tym w dwóch ostatnich pojedynkach. - Kadrę mamy wyrównaną, a wyniki pokazują, że jako drużyna jesteśmy na fali wznoszącej. Walka o skład jest zażarta. Obojętnie kto pojawi się na boisku, czy to dwunasty, czy szesnasty piłkarz z hierarchii, to jakość naszej drużyny na tym nie traci. Mamy bardzo dobry zespół. Rywalizacja sprawia, że na treningu nikt nie odpuszcza, co przekłada się na mecze. Duży szacunek dla trenera, który potrafi odpowiedni zarządzać naszymi zasobami. Robię więc swoje i czekam na kolejne szanse, ciesząc się z każdego gola - przekonuje Mikita.

 

O indywidualnych celach nie chce mówić głośno. - Kiedyś gdy grałem w ekstraklasie ustawiłem sobie limit. Nie osiągnąłem go, co spotkało się z dużą krytyką. Mając to doświadczenie, nie obnoszę się z własnymi postanowieniami. Krok po kroku. Nic na siłę, ważne, żeby się nie podpalić, bo w piłce przynosi to odwrotny efekt od zamierzonego - przekonuje 25-letni napastnik, który w ekstraklasie grał w barwach Legii Warszawa oraz Widzewa Łódź.

 

Potem wylądował w Dolcanie Ząbki, gdzie wypadł średnio. Tak samo było w Chojniczance Chojnice (35 spotkań ligowych, trzy gole). Pół roku spędził w Siarce Tarnobrzeg, aż w końcu wylądował w Radomiaku - Przychodziłem w momencie, kiedy Radomiak walczył o 1 ligę. Byliśmy w czołówce, niestety nie awansowaliśmy. Zostałem na kolejny sezon, chociaż różne myśli chodziły mi po głowie. Zastanawiałem się czy tym razem wypali. Wypaliło. Końcówkę sezonu miałem dobrą (trzy bramki w ostatnich kolejkach). Pomogłem drużynie wywalczyć awans. Po awansie dobra passa trwa. Sezon się rozkręca, może ja też? Ale spokojnie - dodaje.

 

Ma nadzieję, że Radomiak sprawi jeszcze niejedną miłą niespodzianką swoim kibicom. - Do każdego meczu podchodzimy z takim samym nastawieniem. Mamy za cel wygrać, dopiero boisko wszystko weryfikuje. Na szczęście na razie weryfikacja jest pozytywna, oby dobra seria Radomiaka trwała jak najdłużej.

 

Takie nastawienie daje Radomiakowi pozycję wicelidera.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku