Odrodzenie Maksymiliana Banaszewskiego. Gra znów sprawia mu radość

2020-09-16
Gdyby dało się określać piłkarzy na podstawie tego, jakie piętno odciskają na swojej drużynie, to o Maksymilianie Banaszewskim można by powiedzieć: "robiący różnicę". Akcja, po której strzelił gola z Widzewem Łódź zwiastuje, że słabszy czas kreatywny pomocnik ma już za sobą.

Już w spotkaniu 1. kolejki z Koroną Kielce, Banaszewski ciągnął grę Chrobrego. Jego wrzutkę na bramkę zamienił Michał Ilków-Gołąb. Z Widzewem Łódź 25-latek pokazał się z jeszcze lepszej strony. Ozdobą spotkania był jego gol na 2:0.

 

- Rzeczywiście, obrońca popełnił w tej sytuacji błąd, niemniej liczyłem, że źle obliczy tor lotu piłki po wykopie Kacpra Bieszczada. Moja najładniejsza bramka w ostatnim czasie? Chyba jednak bardziej mi się podobało trafienie z Zagłębiem Sosnowiec, kiedy podciąłem piłkę nad bramkarzem. Ja lubię precyzyjne dotknięcia piłki - mówi Banaszewski. Z Widzewem jednak też wykazał się precyzją przy strzale spoza pola karnego. Najpierw minął obrońcę, potem nie dał się mu wyprowadzić z równowagi, utrzymał się przy piłce i uderzył w światło bramki.

 

Druga połowa roku jest bardzo udana w wykonaniu 25-letniego piłkarza, czego nie może powiedzieć o pierwszych miesiącach, gdy był świeżo po rozstaniu z Arką Gdynia.

 

- Trener Ivan Djurdjević od dłuższego czasu mocno o mnie zabiegał. Do jego drużyny udało mi się trafić dopiero w lutym. Moje wejście do zespołu, tzw. adaptację, utrudniła pandemia. Chrobry po moim przyjściu wygrał dwa mecze, ja nie miałem kiedy się wdrożyć. Po pandemii zacząłem grać, czułem coraz większe zaufanie ze strony trenera i od razu przełożyło się to na dobrą grę. Liczę, że dopiero pokażę na co mnie stać. Jestem takim zawodnikiem, który zawsze chce brać ciężar odpowiedzialności za drużynę na swoje barki. W poprzednim klubie nie wyszło, w Chrobrym staram się wrócić na odpowiednie tory. Myślę, że będzie jeszcze lepiej - sugeruje Banaszewski, którego przygoda z żółto-niebieskimi skończyła się na ośmiu występach w ekstraklasie.

 

- Sam chciałbym poznać odpowiedź na pytanie: "Co poszło nie tak?". Gdybym dostał więcej szans, a Arka prezentowała się lepiej, to może zostalibyśmy w ekstraklasie. Nie zawracam sobie już tym głowy. Mam swoje zadania do wykonania w Chrobrym - zaznacza.

 

A tych zadań trener Djurdjević przydzielił mu sporo. - To wynika z tego, że każdy z piłkarzy Chrobrego musi mieć taką samą odpowiedzialność taktyczną w defensywie. I nie ma tu wyjątku. Wiadomo, że ja bazuję na dowolności w ofensywie, co zawsze mi sprzyjało, ale mam nadzieję, że przy trenerze Djurdjeviciu rozwinę się jeszcze bardziej pod kątem defensywy, bo w tym elemencie widzę u siebie braki - podkreśla.

 

- Trener powtarza, że stanowimy największą wartość jako kolektyw. Kładzie on duży nacisk na grę w defensywie. Na to, abyśmy byli scaleni. W ofensywie mamy dużo większą swobodę, co piłkarzom ofensywnym akurat bardzo odpowiada - dodaje.

 

Banaszewski jest na dobrej drodze, by znów było o nim głośno w 1 lidze. Taka sytuacja miała miejsce, kiedy występował w Stali Mielec (sezon 2017/18 i połowę sezonu 2018/19). - Stal i Chrobry grają inaczej. Zmieniła się też moja pozycja. W Chrobrym występuję na "ósemce" lub "dziesiątce". W Stali byłem najczęściej fałszywym skrzydłowym, schodzącym z piłką do środka. Z Widzewem na przykład grałem i w środku, i na skrzydle, choć dużo częściej operuję w centrum boiska. Już przed Stalą dużo grałem w centralnej strefie boiska, czy to w juniorach, czy w Zniczu Pruszków. Zobaczymy jakie ta zmiana przyniesie efekty - podsumowuje piłkarz.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku