Odra - Stal, czyli mecze... Skrzypczaka

2019-10-24
Gdyby sugerować się statystykami, to w meczu Odry Opole ze Stalą Mielec w ciemno można zakładać remis. Trzy ostatniej spotkanie pomiędzy tymi ekipami kończyły się bowiem podziałem punktów. Co ciekawe, cztery z pięciu goli strzelonych przez Odrę w tych spotkaniach strzelił jeden piłkarz - Szymon Skrzypczak.

Skrzypczak ewidentnie ma patent na Stal. Z drużyn grających obecnie w Fortuna 1 Lidze tylko Chrobremu Głogów - jako piłkarzy opolan - wbił równie dużo bramek. Cztery razy pokonał też bramkarzy Bytovii Bytów, tyle że Bytovia gra w 2 lidze.

 

29-letni napastnik uzyskał 80 procent trafień, jakie zanotowała Odra w ostatnich sezonach przeciwko Stali. W 10. kolejce sezonu 2017/18 jego gol zapewnił wygraną Odrze 1:0. W rewanżu było 2:2, Skrzypczak zaliczył dublet. Poprzedniej jesieni w spotkaniu, w którym padł wynik 1:1, nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Zrobił to za to w kwietniu tego roku. 

 

Wspomniane spotkanie do dziś odbija się czkawką mielczanom. - Nie ułożyło się ono po naszej myśli. Straciliśmy bramkę w nieprzewidzianym momencie pierwszej połowie, dostaliśmy też czerwoną kartkę, którą został ukarany Josip Soljić. Bardzo fajne relacje z zespołem przełożyły się na konkretną rozmowę w przerwie w szatni. W drugiej połowie wzięliśmy się w garść, wyglądaliśmy bardzo dobrze mimo że było nas o jednego mniej. Dominowaliśmy, doprowadziliśmy do remisu, nawet strzeliliśmy drugiego gola, który nie został uznany. To był taki przegrany remis... - wspomina były trener Stali Artur Skowronek.

 

Stal wyrównała w 78. minucie dzięki bramce Bartosza Nowaka. - Odra? Kilka goli jej strzeliłem - przypomina sobie Nowak. Dokładnie to pięć bramek - jedna w barwach Ruchu Chorzów, po dwie w   zespole z Mielca i Polonii Bytom. - Długo będę pamiętał mój dublet z meczu Polonia Bytom - Odra. Byłem młody, miałem 20 lat. Wtedy każdy bramka cieszyła bardzo, bo mało ich zdobywałem. Mało w porównaniu z ostatnimi miesiącami. Odkąd występuję w Stali nasz najbliższy rywal nie wywołuje u mnie dobrych skojarzeń. Czekamy na rewanż. W 30. kolejce poprzednich rozgrywek uciekła nam pełna pula w ważnym momencie, kiedy goniliśmy ŁKS. W Opolu zagraliśmy bardzo słabą pierwszą połowę. Daliśmy się zdominować. Dopiero w dziesięciu odrobiliśmy straty. Dogoniliśmy wynik, a mieliśmy okazję, żeby wygrać. Teraz jedziemy, żeby zagrać dobre 90 minut, a nie 45 - przekonuje 26-latek. 

 

Warto wspomnieć, że kilka lat temu, kiedy Nowak był zawodnikiem Ruchu grał w jednym zespole z Miłoszem Trojakiem. Trojak to dziś podstawowy zawodnik Odry. - Mam nadzieję, że będzie okazja porozmawiać przed meczem. Powspominać stare czasy, kiedy przebieraliśmy się w szatni, która była z sobą mocno zżyta - opowiada zdobywca pięciu bramek dla Stali w obecnym sezonie.

 

Bramkę w starciach Stali z Odrą ma koncie Grzegorz Tomasiewicz. Pomocnik mielczan wykorzystał rzut karny w spotkaniu rozegranym 5 października 2018 roku. - Nie szło nam wtedy, strzeliliśmy gola na 1:0, można powiedzieć, że na chwilę odżyliśmy. To było bardzo ważne trafienie. Szkoda, że nie dowieźliśmy korzystnego wyniku. Pamiętam wielką euforię w naszych szeregach po tamtym golu. Ogólnie, czy to grając w Siedlcach, czy teraz w Stali, toczyliśmy wyrównane spotkania z Odrą To rywal niesprzyjający mi, bo jeszcze z Odrą nie wygrałem - podkreśla Tomasiewicz. 

 

Skrzypczak, który tyle razy znalazł drogę do siatki drużyny z Mielca, niedawno nie wykorzystał drugiej jedenastki w sezonie. - Niezależnie od wszystkiego, podchodząc do kolejnego rzutu karnego siłą rzeczy pokazuje, że jest liderem Odry. Szymona akurat wprowadzałem na szczebel centralny. Przychodził jako junior z Zagłębia Lubin do Ruchu Radzionków. Dopiero co wchodził w życie piłkarskie. Wtedy był chłopaczkiem, dziś jest mężczyzną pełną gębą. Założył rodzinę. Występuje dalej na wysokim poziomie dzięki temu, że jest charakterny i ma potencjał. Na razie nie obudził się tak jak cała Odra - dodaje Skowronek. 

 

- Ta liga pokazuje, że w każdym meczu trzeba wybiegać swoje przez 90 minut. Mieliśmy dokładną analizę Odry, wiem, że mają dużo mocnych stron. Musimy być czujni od samego początku, bo z tymi z dołu tabeli traci się najwięcej punktów. W dodatku siedzą nam w głowie spotkania z poprzedniego sezonu. Zdobyliśmy tylko dwa punkty, być może w końcowym rozrachunku m.in. tych czterech punktów więcej zabrakło do awansu - przekonuje Tomasiewicz. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku