Nie takie trudne losy beniaminków w Fortuna 1 Lidze

2021-01-04
Postawa Górnika Łęczna, który po rundzie jesiennej Fortuna 1 Ligi zajmuje miejsce w czołówce, wpisuje się w ostatni trend rozgrywek: główna siła 2 ligi jest później jedną z głównych sił 1 ligi.

Dobra passa beniaminków zaczęła się od ŁKS-u Łódź. Łodzianie w sezonie 2017/18 zajęli 2. miejsce w 2 lidze, a w następnym... awansowali do ekstraklasy. Na finiszu pierwszoligowych rozgrywek lepszy okazał się tylko Raków Częstochowa (70 punktów, przy 69 Łódzkiego Klubu Sportowego).

 

Na najwyższy stopień rozgrywkowy, ŁKS wprowadził Kazimierz Moskal. Zaszczepił on w drużynie styl, za który ta była mocno chwalona. Nie była to sztuka dla sztuki, bo świetnie grający łodzianie przez rundę wiosenną (ich bilans wiosny to: 10-2-1, w bramkach 26:5) przeszli jak burza. - Na początku sezonu rozmawialiśmy o celach i stwierdziliśmy, że najpierw musimy poznać tę ligę, zobaczyć "z czym się ją je". Chciałem się zorientować, czy jesteśmy w stanie rywalizować z innymi zespołami, bo przecież my od sezonu 2016/17 co roku awansowaliśmy. Jeszcze dwa lata temu byliśmy na czwartym poziomie rozgrywkowym, a teraz jesteśmy na zapleczu ekstraklasy. Nastawienie zespołu było zupełnie inne niż jest teraz. Zespół okrzepł w pierwszej lidze, piłkarze zyskali pewność siebie, co widać po wynikach - mówił Moskal w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

 

W tamtych rozgrywkach z bardzo dobrej strony pokazał się też inny beniaminek - GKS Jastrzębie. Ślązacy sezon wcześniej wygrali 2 ligę, pierwszoligowe zmagania zakończyli na wysokim, 5. miejscu. Trzynastą lokatę zajęła Warta Poznań, trzeci z ówczesnych beniaminków. - 5. miejsce? Na pewno przed sezonem przyjęlibyśmy to w ciemno. Może nawet z jakimś niedowierzaniem, bo startowaliśmy do rozgrywek po kolejnym awansie. Były przed sezonem zmiany personalne, ale powiedziałbym, że dość skromne. Nie były one takie, jak w innych klubach. Początek też nie był obiecujący, bo mimo, że graliśmy nieźle, to punktów nie było. Ale przez pryzmat samej gry nie mieliśmy podstaw do tego, żeby się niepokoić. Wiedzieliśmy, że wcześniej czy później zaczniemy punktować. Ale szczerze mówiąc, nie spodziewaliśmy się, że skończymy tak wysoko - komentował trener GKS-u Jarosław Skrobacz.

 

Sezon 2018/19 pokazał, że "nowe zespoły" na pierwszoligowym froncie nie muszą być tylko dodatkiem, a mogą stanowić o realnej wartości ligi. I to dużej. Sezon 2019/20 dostarczył kolejny argument na to. O dobrą kondycję beniaminków zaraz po awansie zadbali piłkarze Radomiaka Radom. Radomiak wygrał drugoligowe zmagania na przełomie 2018 i 2019 roku i na tym nie zamierzał poprzestać. Z szatni drużyny Dariusza Banasika płynął jasny przekaz: chcemy iść za ciosem. O ambitnych celach wspominał zresztą sam Banasik. - Nie po to tyle lat Radomiak starał się o awans, żebyśmy teraz drżeli o utrzymanie. Chcemy zbudować silną drużynę, która powalczy o coś więcej. Musimy wykorzystać atut własnego boiska. Żałuję tylko, że nie gramy na nowym stadionie, który pomieści dziewięć, dziesięć tysięcy, bo tyle widzów na pewno przyszłoby na nasze mecze - tłumaczył szkoleniowiec.

 

Za słowami poszły czyny. Radomiak przez większość sezonu prezentował się dobrze. Grał ciekawą piłkę. Wniósł sporo ożywienia do rywalizacji w 1 lidze. Koniec końców, uplasował się na 4. miejscu, co dało mu możliwość gry w barażach. W nich pokonali 3:1 Miedź Legnica w półfinale, w finale zaś 0:2 przegrali z Wartą Poznań.

 

Tak pisaliśmy o drużynie z Radomia w podsumowaniu poprzedniego sezonu: "Postawa Radomiaka to jedna z największych pozytywnych niespodzianek w zakończonym właśnie sezonie. Beniaminek Fortuna 1 Ligi do końca walczył o przepustkę do ekstraklasy, przegrywając finalną partię z Wartą. Dużą zasługą trenera Dariusza Banasika jest, że zdołał tak gospodarować zasobami zespołu, że ten utrzymywał stałą, dobrą formę przez 34 kolejki plus starcia barażowe. Jesienią radomianie wywalczyli 36 "oczek" i byli pod tym względem czwartą siłą ligi. Wiosną zainkasowali 21 punktów, będąc w ścisłej czołówce (siódma lokata). Co więcej, Radomiak w tym roku tylko w jednym meczu stracił punkty, a tak to wyłącznie wygrywał. RKS swoją siłę opierał na ofensywie. Ofensywny tercet MMM - Rafał Makowski (7 goli, 5 asyst), Patryk Mikita (14 goli, 4 asysty), Mateusz Michalski (6 goli i 3 asysty) na boisku robili różnicę. Rozmontowywali niejedną obronę".

 

Co z innymi beniaminkami? Olimpia Grudziądz spadła, z kolei GKS Bełchatów zajął miejsce tuż nad strefą spadkową.

 

Podobną drogą, co Radomiak, podąża obecnie Górnik Łęczna. Po rundzie jesiennej ekipa z Lubelszczyzny jest w strefie barażowej, mało tego: zajmuje najniższe miejsce na podium. Wyprzedza m.in. Arkę Gdynia, Radomiak, Miedź, GKS Tychy, czyli - teoretycznie - drużyny z większym potencjałem. Ale czy na pewno? - Teraz tylko procentuje nasza praca z trenerem Kieresiem, którą zaczęliśmy w drugiej lidze. Po awansie nie osłabiliśmy się, dokonaliśmy przemyślanych transferów. Nowi ludzie, czyli Maciej Gostomski oraz Siergiej Krykun tylko dodają nam jakości, wartości, charakteru. Ta drużyna rośnie w siłę. Można było się spodziewać, że będziemy mieszanką wybuchową - przyznał doświadczony obrońca Górnika Tomasz Midzierski, czołowy defensor Fortuna 1 Ligi w jesiennej części sezonu.

 

Midzierski razem z Leandro, Pawłem Sasinem, Pawłem Baranowskim oraz bramkarzem Maciejem Gostomskim, stworzyli układ działający świetnie. To zestawienie tyłów gwarantuje Górnikowi spokój oraz małą liczbę straconych bramek. To także wymierne korzyści dla drużyny w ofensywie (Midzierski - 2 gole, Sasin - 2 gole, Baranowski - gol).

  

Sasin przeżywa w Łęcznej piłkarską jesień. - Wielu z nas grało w ekstraklasie, czy w 1 lidze, jednak te rozgrywki w ostatnim czasie bardzo się zmieniły. To liga ciężka, wystarczy spojrzeć, jakie zespoły tu występują. Inna sprawa, że po tym dziwnym i krótkim okresie przygotowawczym nasza forma była wielką niewiadomą. Pytań było wiele. Jednak wygrywając drugą ligę, czuliśmy się mentalnie mocni - zaznaczał 37-letni, prawy obrońca zespołu z Łęcznej.

 

Górnikowi zarzuca się ścisłe trzymanie harmonii w obronie, warto jednak podkreślić, że z gry górnicy zdobyli 20 bramek, najwięcej w lidze, tyle samo, co ŁKS i Bruk-Bet Termalica. Jeśli chodzi o gole ze stałych fragmentów gry to mają... 13. miejsce. Drużynowy InStat Index - 229 - daje im czwartą lokatę. W wykreowanych okazjach są na 8. miejscu. Mocną stroną piłkarzy Górnika są odbiory (31 - czwarty wskaźnik w lidze).

  

- Z całkowitą oceną Górnika poczekajmy na koniec rundy jesiennej. Poza tym, nie od dziś wiadomo, że runda wiosenna jest trudniejsza niż jesienna. Pracujemy, żeby dalej tak dobrze wyglądać - zaznaczył dyrektor sportowy Veljko Nikitović.

 

Pozostali beniaminkowie Fortuna 1 Liga zajmują 13. miejsce (Widzew Łódź) i 18. (Akplan Resovia).

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku