Nie ma to jak w 1 lidze, czyli przypadki Jakuba Wróbla

2021-03-03
Bez wątpienia 1 liga kojarzy się Jakubowi Wróblowi dobrze lub bardzo dobrze. Bo jakby mogło być inaczej, skoro tutaj przeżył to, co najlepsze w swojej karierze. Nawet w pierwszym meczu po powrocie do Fortuna 1 Ligi od razu wpisał się na listę strzelców.

Pierwsza styczność Jakuba Wróbla z 1 ligą jeszcze tak udana, jak kolejna, nie była. W sezonach 2012/13, 2013/14, 2014/15 reprezentował barwy Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Bardziej był w kadrze niż grał, bo jego występy na boisku można policzyć na palcach jednej ręki. Potem z Termaliką był w ekstraklasie, w międzyczasie reprezentował barwy drugoligowej Siarki Tarnobrzeg. W rundzie rewanżowej rozgrywek 2017/18 przeniósł się do grającego w 2 lidze Radomiaka Radom. Sezon później przywdziewał trykot Garbarni Kraków. W tym samym sezonie, tyle że w drugiej jego części wylądował w GKS-ie Jastrzębie.

 

W Jastrzębiu rozstrzelał się na dobre. Zaczął od czterech trafień wiosną 2019, do których jesienią 2019 dołożył kolejnych osiem goli. W nagrodę dostał zimą 2020 kontrakt od ekstraklasowego ŁKS-u Łódź. Jednak ani w ŁKS-ie (14 meczów w lidze), ani następnie w Stali Mielec (runda jesienna trwającego sezonu - 8 gier) nie zdobył żadnej bramki. Kiedy więc pojawiła się opcja powrotu na boiska, gdzie dobrze się czuł, zrobił to bez wahania. W telegraficznym skrócie wyglądało to następująco: Apklan Resovia, półroczne wypożyczenia, pomoc drużynie w walce o utrzymanie.

  

W tejże Resovii już w pierwszym spotkaniu strzelił gola. Rzeszowianie pokonali 2:1 Puszczę Niepołomice. Wymarzony początek wiosny dla rzeszowian, którzy wygrali trzeci raz w bieżących rozgrywkach i dla samego Wróbla. - Gol w debiucie w nowym zespole to fajny bodziec do dalszej pracy. Udało nam się z Kamilem Słabym zdobyć po bramce, ale to zasługa całej drużyny. Wygraliśmy ważny mecz, co cieszy najbardziej - mówi.

 

Bramki w debiucie powoli stają się jego specjalnością. - Pamiętam, że w Garbarni strzeliłem gola Warcie, w Jastrzębiu Odrze Opole, teraz w Resovii Puszczy - wspomina i dodaje: - Debiutancka bramka w Garbarni była moją pierwszą w ogóle w pierwszej lidze. Ale i ten gol z minionego weekendu ma dla mnie duże znaczenie. Jakby nie patrzeć, trochę czasu minęło od mojego ostatniego gola na szczeblu centralnym.

 

Zatem sprawdźmy. Wróbel ostatni raz w GKS-ie, przed transferem wyżej, trafił do siatki 30 listopada 2019 roku. W ekstraklasie miał przerwę od bramek. Dopiero w pierwszy weekend rundy wiosennej Fortuna 1 Ligi trwającego sezonu dopisał następne trafienie do swojej listy: "gole w 1 lidze". Ile to dni? 454.

  

Warto jeszcze zwrócić uwagę na regularność Wróbla, pod kątem bramek w 1 lidze. Od lipca 2018 roku do wspomnianego listopada 2019 zaliczył 17 trafień w 44 meczach. Jak więc widać, jest gwarantem goli na drugim szczeblu rozgrywkowym. - W półtora roku 17 goli plus siedem asyst to niezłe liczby, mam tylko nadzieję, że wrócę do regularnego strzelania i asystowania. Cieszę się, że trener Mroczkowski chciał mnie w Resovii, że mi zaufał. Mam nadzieję, że będę grał jak najwięcej i razem osiągniemy zakładany cel - podkreśla Wróbel.

 

27-letni napastnik nie jest wyjątkiem, jeśli chodzi o satysfakcję z bramek. Twierdzi, że każdy gol to chwila radości. A w życiu? Czuje się spełniony. Jest szczęśliwym tatą dwójki dzieci. Dwa miesiące temu urodził mu się synek, ma też trzyipółletnią córkę. Wszyscy są zdrowi, co stanowi dla niego największy wyznacznik szczęścia.

  

Na pewno pod pewnymi względami może czuć się spełniony w roli zawodnika. W młodości mocno postawił na piłkę. Dzięki determinacji osiągnął, co chciał. Jego bliscy nie sądzili, że mu się uda. Na początku był duży opór ze strony mamy. Mama, nauczycielka, dopiero z czasem zaczęła się przekonywać do myśli o synu piłkarzu. Uważała bowiem, że nauka jest najważniejsza, na nią trzeba kłaść nacisk. Do 17 roku życia Wróbel grał na poziomie ligi okręgowej, mało kto przypuszczał, że zostanie zawodowym piłkarzem.

 

- Nigdy nie byłem prymusem, nie lubiłem się uczyć. W pewnym momencie postawiłem na swoim, powiedziałem mamie, żeby pozwoliła mi trenować, a nie zawiodę jej. Zapewniłem ją, że zdam maturę i będzie ze mnie zadowolona. I co? Jestem na drugim poziomie rozgrywkowym, mam nadzieję, że znajdę się w ekstraklasie i że zdobędę debiutancką bramkę tam - podsumowuje.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku