Mocna ofensywa Tychów. Na jej czele m.in Kristo, który polubił polską piłkę

2019-09-20
Bardzo dobrą formę prezentują w ostatnim czasie piłkarze GKS-u Tychy. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza ograli głównego kandydata do awansu, nie przegrali od pięciu kolejek, strzelili najwięcej goli w Fortuna 1 Lidze. Dużo w ofensywie daje tyszanom Dario Kristo, który przyznaje, że bardzo polubił polską piłkę.

Zdanie na temat futbolu w naszym kraju pomocnik wyrobił sobie na podstawie gry w Widzewie Łódź oraz GKS-ie Tychy. W dwóch klubach zaliczył trzy poziomy rozgrywkowe - czwarty, trzeci, a teraz drugi. - Powiem prawdę: bardzo dobrze mi w Polsce! Jakoś mi pasuje wasza piłka i otoczka wokół niej. Nie mam na co narzekać. Żyję piłką u was, jestem tutaj szczęśliwy - podkreśla 30-latek.

 

Mówiąc o otoczce, ma na myśli m.in. nowoczesne stadiony. Tak się składa, że zarówno Widzew, jak i GKS dysponują pięknymi obiektami. - Wielka przyjemność móc grać na takich stadionach. Zupełnie inaczej się człowiek czuje się na boisku w takich okolicznościach - podkreśla Kristo.

 

Urodzony w Bośni i Hercegowinie, ale posiadający chorwacki paszport zawodnik, szybko zasymilował się z Polską, w czym ułatwiły słowiańskie korzenie oraz występy u naszych sąsiadów z południa. - Byłem dwa lata na Słowacji, półtora roku w Czechach, gdzie języki są podobne do polskiego. Przyjeżdżając do Polski, rozumiałem 50 procent słów. Potrzebowałem czasu, żeby zacząć mówić po polsku. To był mój priorytet. Znając miejscowy język, dużo szybciej można się zaaklimatyzować w danym kraju. Miałem tak, że słuchając dzień w dzień polskiego w szatni, siłą woli chciałem się go nauczyć - podkreśla pomocnik GKS-u.

 

Satysfakcja ze znajomości kolejnego języka to jedno. Równie wysoki poziom satysfakcji może czuć ze względu na serię swojej drużyny. GKS z kolejki na kolejkę rośnie w siłę, o czym świadczą wyniki poprzednich kolejek. W tym czasie tyszanie trzy razy wygrali w stosunku 2:1, raz zremisowali 1:1, rozbili Chrobrego Głogów 5:1.

 

- Swojej siły byliśmy świadomi od samego początku, tyle że zanotowaliśmy nieudany start. Pierwsze dwa mecze przegraliśmy po naszych prostych błędach, bo z gry nie byliśmy słabsi. Trener Ryszard Tarasiewicz oraz my zawodnicy cały czas wiedzieliśmy, że mamy w drużynie odpowiednio dużo jakości, więc nas czas przyjdzie - podkreśla Kristo.

 

Taki moment nastąpił po 4. kolejce. Mimo, że w każdym z pięciu kolejnych meczów GKS tracił bramkę, to nie przeszkodziło to ekipie Ryszarda Tarasiewicza w zdobyciu wielu punktów. - Gdy dowiedziałem się, że mogę trafić do GKS-u, zaznajomiłem się ze stylem gry tyszan. Czułem, że mi przypasuje. Tutaj mogę grać tak, żeby jak najwięcej korzyści osiągała z tego drużyna. Mamy w składzie wielu dobrych piłkarzy, doświadczonych. Jest u nas sporo jakości w tyłach, a także z przodu. Strzeliliśmy najwięcej goli. Jesteśmy silni w ofensywie, ale i z tyłu nie brakuje nam odpowiednich argumentów. Inna sprawa, że styl, jaki preferujemy wiąże się z tym, że nadziewamy się na kontry. Najważniejsze jednak, że zdobywamy dużo bramek, przez co wygrywamy mecze - przyznaje 30-letni pomocnik.

 

Kristo w bieżącym sezonie zgromadził trzy trafienia. W rundzie wiosennej sezonu 2017/18 w barwach Widzewa zdobył sześć bramek. W kolejnych rozgrywkach strzelił pięć goli, wszystkie jesienią. - Wszyscy wiemy jak kiepską wiosnę miał Widzew. Mi też nie szło. Miałem okazje, ale piłka nie chciała wpaść do bramki. Ja wcale nie mam ciśnienia na strzelanie goli. Jestem szóstką, ósemką, która ma pomóc drużynie w asekuracji tyłów, a gdy trzeba także dać coś w ofensywie. Bramki nie należą więc do moich głównych obowiązków. Skupiam się na innych obowiązkach - przekonuje Chorwat.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku