Michał Rzuchowski. Wrócił, strzelił, powtórzył swój wyczyn

2020-03-13
Efektowny gol z Wigrami Suwałki, piękna bramka w hicie z Wartą Poznań - Michał Rzuchowski zaczął piłkarską wiosnę w Fortuna 1 Lidze od mocnego uderzenia. Tak defensywny pomocnik zaakcentował powrót do podstawowego składu Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Odkąd pamiętamy, dobrze ułożona prawa noga była mocną stroną Michała Rzuchowskiego. Jeśli ktoś potrzebuje argumentów to niech posłużą za to gole strzelone przez 26-latka w dwóch pierwszych kolejkach rundy rewanżowej Fortuna 1 Ligi. Z Wigrami posłał bombę w kierunku bramki Dominika Kąkolewskiego, na co ten nie potrafił odpowiednio zareagować. Przeciwko poznaniakom uderzył równie technicznie, po dalszym słupku.

 

- Zapewniam, że potrafię strzelać brzydkie gole, co nieraz mi się już zdarzyło - śmieje się Rzuchowski. - Bramki zawsze umiałem zdobywać, jednak ze względu na różne problemy zdrowotne nie zawsze miałem okazję pokazać się z tej najlepszej strony. Powroty do optymalnej dyspozycji trwały długo, miałem więc ograniczone możliwości. Teraz znów się przypomniałem kibicom, mam nadzieję, że na tym nie poprzestanę, ale... wolę dmuchać na zimne. Napompowany balon oczekiwań potrafi pęknąć przy pierwszej okazji, dlatego staram się zachować spokój.

 

26-letni pomocnik tego sezonu, jeśli chodzi o grę, nie mógł zaliczyć do udanych. Jesienią wchodził tylko z ławki. I to pięciokrotnie. Wiosną wskoczył do wyjściowego ustawienia, zaliczając pierwsze i drugie trafienie w bieżących rozgrywkach. - Moje okazjonalne występy w rundzie jesiennej nie do końca wynikały z prezentowanej przeze mnie formy. Po prostu skumulowało się wiele czynników w jednym czasie. Nauczyłem się, że w piłce są różne sytuacje, z którymi trzeba sobie radzić i pracować wtedy jeszcze mocniej. A przyszłość na pewno to wynagrodzi. Tym bardziej cieszę się z obecnej sytuacji - podkreśla Rzuchowski.

 

Obecność w podstawowym składzie Rzuchowskiego na inaugurację wiosennych zmagań dla wielu kibiców Podbeskidzia mogła być zaskoczeniem. - Pod koniec minionej rundy mieliśmy rozmowy z sztabem trenerskim. Wiedziałem, że muszę walczyć o swoje, udowodnić w trakcie okresu przygotowawczego przydatność do drużyny. Wydaje mi się, że w meczach kontrolnych pokazałem się z dobrej strony. Dałem sygnał, że mogę pomóc drużynie, być wartością dodaną. Pod koniec przygotowań czułem, że jeśli utrzymam dyspozycję to mogę zagrać od początku wiosny - przyznaje pomocnik bielszczan. Dzięki wygranej z Wartą, do której dołożył cegiełkę, Podbeskidzie awansowało na 1. miejsce w tabeli. - W szatni głośno słowa awans nie wypowiadamy. Fakt, to nasz cel, ale koncentrujemy się na najbliższym spotkaniu. Patrzymy tylko z kim możemy zdobyć trzy punkty, a nie kiedy możemy być w ekstraklasie - zapewnia.

 

Ekstraklasa to temat dla niego ważny. - Pewnie, że marzy mi się ekstraklasa, zwłaszcza, że już kilka lat temu mi ją przewidywano. Miałem różne perypetie życiowe, które sprawiły, że nie miałem okazji zadebiutować na najwyższym poziomie. Patrzę zatem na to, aby być zdrowym i żeby mój zespół dobrze funkcjonował, tak jak obecnie - dodaje.

 

Nie przez przypadek mówi o zdrowiu. - Trochę tych kontuzji, operacji, zabiegów przeszedłem w swoim życiu. Na przeszkodzie w rozwinięciu skrzydeł oraz zagraniu w ekstraklasie stawały też nie do końca przemyślane przeze mnie decyzje. Od razu po transferze z Arki Gdynia do Ruchu Chorzów złapałem poważną kontuzję, która wykluczyła mnie z gry na pół roku. Wróciłem się odbudować do Arki, w której pierwsze dwa lata miałem bardzo dobre. Grałem praktycznie non stop. W drugim sezonie [2013/14] strzeliłem sześć goli w 1 lidze plus dwa w Pucharze Polski, grając na pozycji defensywnego pomocnika. Zaowocowało to transferem do Ruchu Chorzów, w którym zaczęły się problemy zdrowotne - przypomina.

 

Arka to ważny wpis w CV Rzuchowskiego. Gdynię traktuje szczególnie. - Jest mi ona bardzo bliska. W Gdyni się osiedliłem, tutaj mieszkam na stałe. Moja narzeczona też jest z Gdyni. Gdynia to moja oaza spokoju. Tu wypoczywam. Można już powiedzieć, że jestem gdynianinem. Narzeczona ciągle jest ostatnio w rozjazdach. Mamy plan, aby się przeprowadziła do Bielska, ale wiadomo jak to z życiem piłkarza - rzuca cię w różne strony. A ma też swoje plany na życie, należy do ambitnych kobiet, fajnie gdyby poświęciła się swojej pasji - stwierdza były arkowiec.

 

- Górskie powietrze także mi służy. Bielsko-Biała jest fajnym miejscem do życia i dobrze się tutaj czuje - podsumowuje Rzuchowski.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku