Michal Piter-Bućko, czyli doświadczenie kluczem do skuteczności

2019-11-14
Najlepszym strzelcem Sandecji Nowy Sącz jest obrońca Michal Piter-Bućko. 34-letni Słowak nie miał jeszcze w Polsce takich statystyk jak obecnie. - Myślę, że to efekt doświadczenia - mówi.

Piter-Bućko zdobywający bramki to nie jest żadna nowość w Sandecji. Wyraz tego, że statystyki są jego mocną stroną, dał już w poprzednich sezonach. - To mój najlepszy sezon pod względem goli w Polsce. A za nami dopiero półmetek, więc może być jeszcze lepiej - podkreśla słowacki obrońca, autor pięciu trafień w bieżących rozgrywkach.

 

W sezonie 2018/19 cztery razy wpisał się na listę strzelców - trzy gole strzelił z rzutu karnego. W sezonie 2017/18 zanotował trzy trafienia, tyle samo bramek miał w sezonie 2016/17. - Skąd taka skuteczność? Ciężko mi to racjonalnie wytłumaczyć. Piłka po prostu szuka mnie w polu karnym. Wszystkie bramki zdobyłem po stałych fragmentach gry. Albo był to rzut wolny, albo rzut rożny, a ostatnio - rzut karny. Cieszę się, że strzelam, chociaż najważniejsze są zwycięstwa, a tych w rundzie jesiennej Sandecja nie miała za wiele - przyznaje. 

 

On ze swojej postawy, właśnie ze względu na zdobycz bramkową może być zadowolony. - Myślę, że to efekt doświadczenia. Gdy jest stały fragment gry wiem jak się zachować. Szukam odpowiedniego miejsca, lata gry robią więc swoje. Z drugiej strony, bez szczęścia tego wszystkiego by nie było. Nie mówimy też o jakimś masakrycznie dobrym wyniku bramkowym jak na obrońcę. Są tacy, którzy strzelają więcej. Poza tym, nieważne kto strzela, lepiej gdyby nasi napastnicy częściej wpisywali się na listę strzelców, ale skoro są gole innych, to warto z kolei, aby przekładało się to na punkty - tłumaczy Piter-Bućko.

 

W ostatniej kolejce Sandecja pokonała 3:1 Olimpię Grudziądz. Słowak w 84. minucie podwyższył prowadzenie gospodarzy na 3:0. Ta bramka o czymś mu przypomniała. - W Olimpii grałem trzy lata, miło wspominam ten czas. Stworzyliśmy tam fajną ekipę, zrobiliśmy niezły wynik, było historyczne 4. miejsce w 1 lidze. Z ówczesnego składu Olimpii zostało tylko dwóch piłkarzy - opowiada.

 

Wygrana z beniaminkiem Fortuna 1 Ligi sprawiła, że "Sączersi" ostatecznie zajęli 12. miejsce po pierwszej rundzie. - Poprzedni sezon pokazał, że mamy niezłą drużynę. Uplasowaliśmy się na 4. miejscu, co spotęgowało nasze oczekiwania i ochotę na jeszcze więcej. Tymczasem wywalczyliśmy mniej punktów na tym etapie rozgrywek niż rok temu. Mamy więc do czego równać. Wiosną trzeba wziąć się do roboty i zdobywać punkty, które uciekły nam w rundzie jesiennej. Na wyjeździe wygraliśmy tylko raz - w Niepołomicach - i to był nasz pierwszy mecz poza domem. W tym elemencie musimy się poprawić. Jesienią został nam do rozegrania jeszcze jeden mecz wyjazdowy w Legnicy. Może tam powalczymy o pełną pulę? - zastanawia się Piter-Bućko. 

 

34-latek rozgrywa ósmy, kolejny sezon w Polsce, a szósty w Fortuna 1 Lidze. W Nowym Sączu gra od trzech lat. - Miasto znam już bardzo dobrze. Jednak kiedy mam więcej czasu wolnego, choćby dwa dni, to jadę do siebie do Preszowa. Z Nowego Sącza to półtora godziny jazdy samochodem. Lubimy za to z rodziną - z żoną i dwójką dzieci - skoczyć w okolicę - do Krynicy Górskiej, Zakopanego czy Szczawnicy. W Sandecji doświadczyłem niemal wszystkiego, co ważne dla piłkarza. Pierwszy sezon awans do ekstraklasy, drugi spadek z niej. Nie dużo zabrakło do utrzymania - czterech punktów. Trafiła nam się przykra seria ponad 20 meczów bez zwycięstwa. Na naszą niekorzyść działało to, że nie graliśmy w Nowym Sączu, a w Niecieczy. Cały sezon na wyjazdach. To nie pomagało - przekonuje zawodnik zespołu Tomasza Kafarskiego. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku