Mateusz Żebrowski - najlepszy barber w szatni Arki

2021-02-15
Mateusz Żebrowski staje się powoli specjalistą od goli. W poprzednim sezonie nie było od niego skuteczniejszego piłkarza na boiskach III ligi grupa II, żaden też piłkarz nie strzelił więcej goli w zimowych przygotowaniach od niego. Już jesienią należał do czołowych strzelców Arki, jednak wiosną może to zmienić się jeszcze bardziej na korzyść zawodnika, a wszystko przez zmianę pozycji.

Żebrowski został zimowym królem strzelców żółto-niebieskich. W grach kontrolnych zdobył pięć bramek. Żaden inny zawodnik grający w klubach Fortuna 1 Ligi nie może pochwalić się lepszym wynikiem. W meczu z Gryfem Wejherowo (4:0) zaliczył hat-tricka, kolejne gole strzelał z Olimpią Elbląg (4:0) oraz Bytovią Bytów (2:3). Wysoka skuteczność pomocnika wynika z tego, że nowy trener Arki Dariusz Marzec ustawiał go zimą w ataku.

 

- To prawda, trener ma na mnie nowy plan. Byłem przygotowywany pod grę wiosną właśnie jako napastnik - potwierdza Żebrowski, któremu zdarzało się grać w przedniej formacji w końcówce poprzedniego sezonu, gdy reprezentował barwy KKS-u Kalisz. W ten sposób strzelił kilka goli. Pozostałe trafienia zaliczył jednak operując na prawym skrzydle.

 

- Wielkiego doświadczenia w grze w ataku nie mam, w przeszłości nigdy nie byłem napastnikiem, staram się więc podpatrywać grę topowych napastników, jak na przykład Roberta Lewandowskiego. Od niego wiele można się nauczyć, myślę, że oglądanie go dużo mi daje - mówi.

 

W rundzie jesiennej w Arce występował w roli prawoskrzydłowego, tworząc ofensywne trio gdynian. Nie stałe, bo zmieniali się zawodnicy operujący po bokach pomocy i najbliżej pola karnego, niemniej rozegrał 14 meczów, 9 razy wychodził w pierwszym składzie. Czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. - Kiedy przychodziłem do Arki z niższej ligi, wiele osób skazywało mnie na pożarcie. Cieszę się, że obroniłem się liczbami. Arka to dla mnie fajna przygoda, teraz zaczynam grę na nowej pozycji, chciałbym więc zdobywać jeszcze więcej bramek - zaznacza.

 

To że potrafi strzelać, udowodnił zimą, jesienią, a także w poprzednim klubie. W KKS-u strzelił 20 goli. Średnią miał bardzo dobrą - ponad jedna bramka na mecz. Bo tych rozegrał 18. W sezonie 2018/19 uzbierał 12 trafień. Uważa, że taka skuteczność w minionych rozgrywkach to efekt współpracy z Ryszardem Wieczorkiem. Trener Wieczorek duży nacisk na zajęciach kładł na treningi strzeleckie. Żebrowski wyrobił sobie pewne automatyzmy. Później w meczu nie myślał za dużo, nie zastanawiał się co zrobić z piłką, tylko uderzał. I wpadało. Raz, drugi... dwudziesty.

 

W Kaliszu przez rok pracował z trenerem... Dariuszem Marcem. Marzec w maju 2019 roku odszedł z KKS-u, kilka miesięcy później przejął Stal Mielec, z którą awansował do ekstraklasy. - Co może dać trener Marzec Arce? Solidną grę, opartą na sztywnej defensywie. Chcemy tracić mniej bramek, być agresywniejsi, podchodzić wyżej do przeciwnika - zaznacza Żebrowski.

 

Żebrowskiemu, podobnie jak Marcowi, 1 liga nie jest obca. Ten pierwszy rundę wiosenną sezonu 2013/14 i dwa kolejne sezony spędził w Wigrach Suwałki. W klubie z Suwałk zanotował 59 gier, dołożył do tego 6 goli i 2 asysty. - Tam grałem jako młodzieżowiec, inna gra, inne oczekiwania z tym związane. W Arce chcę udowodnić, że wróciłem do 1 ligi i mam się dobrze - podkreśla.

 

Można odnieść wrażenie, że Żebrowski przeżywa rozkwit kariery, która w pewnym momencie stanęła pod znakiem zapytania. Wychowanek Korony Ostrołęka jako nastolatek trenował w Jagiellonii Białystok Piotra Stokowca. U niego zadebiutował w ekstraklasie (przeciwko Zawiszy Bydgoszcz). Więcej szans nie dostał. A przecież do stolicy Podlasia przychodził jako młodzieżowy reprezentant Polski. Miał za sobą grę w Młodej Ekstraklasie Legii Warszawa, treningi z pierwszym zespołem stołecznej drużyny. W kadrach Polski U-18 i U-19 prezentował się bardzo dobrze.

 

Ale to nie w stolicy Podlasia przeżył pierwsze rozczarowanie w zawodzie piłkarza, mimo że zamiast gry na poziomie ekstraklasy występował na poziomie III ligi. Po Wigrach pół roku pozostawał bez klubu, aż się zgłosiła Legionovia Legionowo. Rok później, czyli w styczniu 2018 znów był bezrobotny. Wówczas w sierpniu związał się z KKS-em Kalisz.

 

- Dwa razy pozostać bez klubu, łącznie rok, to trudny moment dla piłkarza. Ważne, aby w takiej sytuacji się nie załamać. Mnie na duchu podtrzymywała moja dziewczyna. Ona i rodzice zawsze mnie wspierali, we mnie wierzą. Podniosłem się piłkarsko także dzięki mojemu obecnemu menedżerowi. Miał plan na mnie, wyciągnął mnie z piłkarskiej próżni - opowiada zawodnik Arki.

 

Kiedy tak siedział bezczynnie i czekał na propozycję z jakiegokolwiek klubu, nachodziły go różne myśli. Myślał co robić, żeby zapomnieć o piłce. Mocno zainteresował się barberingiem. - Często jeździłem do Warszawy na spotkania. Chodziłem do mojego ulubionego barbera i pytałem co i jak. Chciałem jak najwięcej wiedzieć o brodzie, fryzurze, narzędziach, którymi się posługuje. Gdybym nie podniósł się wówczas w piłce, to poszedłbym w kierunku barberingu. Teraz traktuję to bardziej jako hobby. Obserwuję na Instagramie konta barberów. Bardzo mi się to podoba, przekładam co ciekawsze rzeczy na siebie, bo jestem osobą, która dużą uwagę przywiązuje do brody i fryzury. W Gdyni mam sprawdzony zakład. Fajni ludzie, znają się na piłce, mamy więc o czym porozmawiać - podkreśla Żebrowski.

 

Na pewno w sprawie brody nie rozmawiał z Bartłomiejem Drągowskim. Reprezentant Polski i bramkarz Fiorentiny zmienił ostatnio swój wizerunek. Stał się wikingiem. Dzięki brodzie Drągowski mocno poszybował w górę rankingu popularności. Włosi poznali inną naturę polskiego bramkarza. - No przyznam, zaskoczył mnie Bartek! Daję mu dziesiątkę za pomysłowość. Pamiętam, że jak byliśmy razem w Jagiellonii to grał z nami Rafał Grzyb. Bartek wchodził do szatni i tym starszym mówił na dzień dobry. Rafał: "Trenujesz z nami, nie panuj nam tu, bo staro się czujemy. Siema wystarczy i przywitanie". Bartek zawsze twardo stąpał po ziemi, nie bał się wyzwań. Dawał radę na bramce już jako młodzian. Jest w takim miejscu, na które sobie ciężko zapracował - kończy prawdopodobnie najlepszy barber w gdyńskiej szatni.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku