Mateusz Michalski - w ofensywie się spełnia

2019-12-06
Może statystyki tego nie oddają, ale Mateusz Michalski był jesienią bardzo ważnym piłkarzem w ofensywie Radomiaka Radom. Kimś bez którego trudno dziś wyobrazić sobie przednie formacje zespołu Dariusza Banasika.

Michalski w rundzie jesiennej strzelił cztery gole, miał jedną asystę. Czy taki wynik go satysfakcjonuje? - Jeszcze nie zdążyłem przeanalizować rundy jesiennej. Zrobiłem sobie 10 dni wolnego od piłki. A jeśli chodzi o liczby - zawsze może być lepiej... Gra się po to, aby pomagać drużynie, czy to strzelając gola, czy zaliczając asysty. Mam nadzieję, że w kolejnej rundzie poprawię swoje indywidualne statystyki - odpowiada. 

 

Obserwując grę Michalskiego można stwierdzić, że pasuje mu taktyka Radomiaka. - Wiedziałem jak grał Radomiak w sezonie, kiedy robił awans. Stawiali na piłkę ofensywną, co mi odpowiada. Dlatego tutaj jestem - podkreśla.

 

To jaką wyrobił sobie pozycję w zespole najlepiej świadczy fakt, iż rozegrał jesienią 20 meczów na 20 możliwych, zdecydowaną większość z nich zaliczył w pierwszym składzie. - Ja pewniak? W piłce nie ma nic pewnego, niemniej prawdą jest, że dostałem duży kredyt zaufania od trenera Banasika. Kiedy kończył mi się kontrakt z Widzewem, zadzwonił z propozycją przejścia do jego drużyny. Potem przed sezonem nakreślił mi zadania, poinformował na jakiej pozycji mnie widzi. Myślę, że swoją postawą na boisku odpłaciłem mu się za zaufanie, stąd 16 meczów w wyjściowej jedenastce. Cieszę się, że udało mi się wystąpić we wszystkich meczach rundy jesiennej. Ważne też, że obyło się bez żadnej kontuzji - zaznacza Michalski, który jest nominalnym skrzydłowym, ale w radomskim zespole pełnił różne funkcje na boisku.

 

- Na początku grałem na bokach pomocy, a w trzech ostatnich meczach byłem ustawiony w środku pola. Trener wiedział, że w przeszłości grałem w środku pola, czy na pozycji ofensywnego pomocnika, choćby w Polonii Warszawa Piotra Stokowca. W tygodniu poprzedzającym spotkanie z GKS-em Tychy trenowałem grę na "dziesiątce". Zapewniłem go, że dam z siebie 100 procent. Gdyby, czuł, że to miejsce nie dla mnie, na pewno bym to trenerowi zasugerował. Mam nadzieję, że się sprawdziłem. System, który preferuje mój obecny szkoleniowiec stwarza piłkarzom ofensywnym dużo możliwości w ataku. To nie tylko kreacja gry, ile okazja do strzałów na bramkę, ostatnich podań. Takie ustawienie pozycja pomaga każdemu zawodnikowi podbić statystyki - przyznaje zawodnik Radomiaka.

 

Spory wpływ na to, jak wkomponował się w zespół, może mieć obecność w Radomiaku wielu piłkarzy pochodzących z Warszawy. - Trener Banasik wiele lat pracował w Legii, z którą osiągał sukcesy w piłce młodzieżowej. Trzeba docenić go za to, że nie odcina się od poprzednich klubów. Ludzi, w których wierzy, ciągnie za sobą, stara się im pomóc. Maciej Górski, Rafał Makowski, Patryk Mikita, czy Mateusz Cichocki już pracowali z tym trenerem. Ich też obdarzył dużym zaufaniem, co przełożyło się na dobrą formę każdego osobna, jak i całej drużyny - twierdzi 28-latek.

 

Michalski to piłkarz pod wieloma względami ofensywny. Z tej strony dał się poznać w poprzednim klubie, czyli Widzewie Łódź, gdzie w trzy sezony strzelił 34 gole, miał siedem asyst. A ofensywny dryg to zaszłości z przeszłości. - Zacznijmy od tego, że moją pierwszą dyscypliną sportu wcale nie była piłka. Rozpierała mnie energia i musiałem jakoś ją ujarzmić, więc uprawiałem różne sporty. Startowałem w przeróżnych zawodach: w bieganiu, siatkówce, unihokeju. Grałem w koszykówkę. Ale szybko się okazało, że gdzie mi tam do niej z takimi warunkami fizycznymi?! - śmieje się i opowiada o swoich piłkarskich początkach: - Pojechałem kiedyś na turniej zorganizowany w firmie mojego taty dla rodzin pracowników. Był tam akurat trener, który współpracował ze Zniczem Pruszków. Podszedł i zapytał, czy gram w jakimś klubie. Nie grałem. Po chwili rozmawiał już z rodzicami, radząc im, aby zapisali mnie do klubu. 

Zobacz również



1 liga na Facebooku