Mateusz Marzec - strzela gole, ale nie ma patentu na grę w zespole lidera

2020-05-12
Powiedział "A" w momencie podpisywania kontraktu, nie powiedział jeszcze "B", bo na boisku w barwach nowej drużyny za wiele nie pograł. Mateusz Marzec walczy o awans z Podbeskidziem Bielsko-Biała i o koronę króla strzelców Fortuna 1 Ligi.

W rundzie jesiennej w barwach GKS-u Bełchatów Marzec zdobywał bramkę za bramką. Zaliczył jedenaście trafień, co stanowiło niemal połowę całego dorobku drużyny (24 gole). Swoją formą zwrócił na siebie uwagę ligowego konkurenta bełchatowian, Podbeskidzia, które sprowadziło go zaraz po zakończeniu pierwszej rundy. Dużo goli nie sprawiło jednak, że wylądował od razu w podstawowym składzie "Górali". Przed zawieszeniem rozgrywek zagrał raz - przeciwko Wigrom Suwałki, wchodząc z ławki.

 

- W drugim spotkaniu rundy musiałem już pauzować za kartki. Sumiennie pracuję na swoją pozycję w nowym zespole, myślę, że w bliższej perspektywie zaprezentuję się na tyle dobrze, że będę tutaj zapamiętany. Pod względem liczb runda jesienna tego sezonu była moją najlepszą, odkąd gram w piłkę. Dobrze czułem się w Bełchatowie, dostałem kredyt zaufania. Ale zanim to nastąpiło też musiałem wywalczyć sobie miejsce. Na ile mogłem, odwdzięczyłem się klubowi, kolegom, sztabowi trenerskiemu za to zaufanie na boisku. Trochę pomogłem chłopakom w realizacji celu. Resztę pozostawiam im, mam nadzieję, że podniosą się z dołka. Wierzę, że przy wsparciu miasta i sponsora, utrzymają się - komentuje Marzec. 

 

Po odejściu z Olimpii Grudziądz Omrana Haydary'ego, autora dwunastu goli, to Marzec i Mateusz Kuzimski (także jedenaście trafień) są faworytami wyścigu o koronę króla strzelców. - Zostało nam 12 meczów, w lidze są inni bramkostrzelni zawodnicy, choćby u nas Karol Danielak - 10 bramek - oraz Marko Roginić - 8 bramek. Między mną, Karolem, a Marko nie ma jednak żadnej wewnętrznej rywalizacji. Najważniejsza jest drużyna. Indywidualne statystyki schodzą na dalszy plan. Ale jeśli któryś z nas zostanie królem strzelców i awansujemy to dopiero byłoby pięknie! Jak mówię: skupiamy się na jak najlepszym wyniku. Siła i moc jest w każdym piłkarzu naszej kadry. Wiemy o co gramy. Przyświeca nam myśl: "Kiedy jak nie teraz"? Jeśli wszystko pójdzie dobrze, a my podejdziemy do swoich obowiązków z pokorą, spokojem, w pełni oddamy się pracy, to mamy szansę zrealizować swój cel - podkreśla.

 

Marcowi i jego rodzinie mocno przypadło do gustu życie na południu Polski u podnóża gór. - Muszę przyznać, że bardzo fajnie się tutaj żyje. Podoba mi się miasto, jego klimat, góry wokół. Zastanawiamy się nawet z żoną nad kupnem mieszkania w Bielsku-Białej, żeby zostać tutaj na stałe. Lubię górską atmosferę, od czasu do czasu udać się na pieszą wycieczkę w góry, pojechać do Wisły, Ustronia czy Szczyrku. To miejsce stwarza takie możliwości - podkreśla piłkarz urodzony w Ozimku.

 

- Z Ozimka pochodzi kilku bardzo znanych piłkarzy. Wspomnę tu o Pawle Olkowskim czy Waldku Sobocie. A to dwaj reprezentanci Polski. Piłkarsko jeszcze nie osiągnąłem pełnego spełnienia, niemniej fajnie iść drogą kogoś znanego. Ja, Waldek, Paweł spełniamy marzenia i podążamy w wybranym przez siebie celu, robiąc to, co kochamy - przyznaje Marzec. 

 

Wracając do ligi: Podbeskidzie w poniedziałek wznowiło treningi grupowe. - Najważniejsze, że wszyscy jesteśmy zdrowi i możemy znów normalnie trenować. Cieszymy się na możliwość wspólnych zajęć. W trakcie społecznej izolacji, poza treningiem indywidualnym - domowa siłowania, czy też bieżnia - zajmowałem się czynnościami typowo domowymi: gotowanie, sprzątanie. Dużo czasu spędzałem z synem i żoną. Czas w miarę szybko minął, chociaż za długo siedzieliśmy zamknięci w domu. Tym bardziej się cieszę na myśl o treningu w grupie - podsumowuje wicekról strzelców Fortuna 1 Ligi. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku