Mateusz Machaj i długa droga powrotu na boisko. Teraz radość z gola podwójna

2020-11-16
Końcówka sezonu 2018/19 pokazała, że Mateusz Machaj wciąż może wiele dać piłkarsko Chrobremu Głogów. Kolejny sezon rozpoczął się dla niego jednak fatalnie: na treningu przed meczem 3. kolejki doznał kontuzji. Diagnoza: zerwane więzadło krzyżowe. To był sierpień 2019 roku. Do gry wrócił w lipcu 2020 roku. A w trwających rozgrywkach zaliczył swoje drugie trafienie w lidze i to w sytuacji, kiedy pierwszy raz od początku zmagań pojawił się w podstawowym składzie.

- Myślę, że z każdym kolejnym golem i występem, Mateusz coraz mocniej docenia znaczenie zdrowia u piłkarza. Mimo że ciałem nie było go z nami, bo się leczył, oglądał z boku treningi, to duchem był z nami. Bardzo chcieliśmy, żeby uczestniczył w życiu drużyny, skoro jest jej ważną częścią. Wiem, co przechodził, jak było mu ciężko. Masz świadomość, że odzyskujesz formę, że ten sezon będzie twój i nagle życie pisze ci inny scenariusz. Znając Mateusza, ten trudny czas tylko go wzmocnił. Bardzo liczymy na jego doświadczenie. Choć nie zawsze gra, to zawsze służy pomocą, wskazówką młodszym zawodnikom. To też jest duża wartość. Sądzę, że kwestią czasu jest, kiedy znów pokaże pełnię swoich możliwości - mówi trener Chrobrego Ivan Djurdjević.

 

Djurdjević mocno odczuł stratę Machaja, który urazu nabawił się po 2. kolejce poprzedniego sezonu. Trwały przygotowania do pojedynku z Miedzią, Machaj nie ukończył treningu na własnych siłach. Okazało się, że zerwał więzadła. Nie dość, że "z głowy" miał co najmniej pół roku, to trener głogowian musiał zmieniać plan, taktykę, obraną pod pomocnika. Chrobry mimo wielkich trudności w pierwszych kolejkach wrócił na właściwe tory, Machajowi zajęło to niemal rok. Ponownie na boisku kibice ujrzeli go w 34. kolejce, dokładnie to 25 lipca 2020 roku.

 

- To jeden z najgorszych urazów u piłkarza. Uraz, który mocno odciska na tobie piętno. Piłkarze współpracują z psychologami, którzy właśnie w sytuacji z kontuzją podbudowują ich mentalnie. Nie jest łatwo nic nie robić tylko się leczyć. Nie wiesz co będzie, w jakiej formie wrócisz, jak twój organizm zareaguje. Wątpliwości jest wiele. W takich momentach zawodnik nawiązuje szczególną więź z fizjoterapeutą, z którym spędza najwięcej czasu. Ten fizjo staje się najbliższą ci osobą. Daje nadzieję, podtrzymuje na duchu - sugeruje Djurdjević.

 

Cały żmudny proces rehabilitacji Machaj spędził u boku fizjoterapeuty Chrobrego Grzegorza Mazura. Gdy w 4. kolejce tego sezonu wbił gola GKS-owi Jastrzębie, wchodząc z ławki, podbiegł w kierunku ławki i wyściskał fizjoterapeutę. - Ja z racji zawodu, jestem na trzecim, czwartym planie w zespole. W momencie, kiedy pojawiają się kontuzje, problemy ze zdrowiem, wchodzę do gry. A tu chodziło o prawie rok. Jak dzień w dzień pracujesz z jedną osobą przez 11 miesięcy, to albo kogoś znienawidzisz, albo polubisz. Nasza codzienna praca przerodziła się w pewną trwałą nić komunikacji. Zawodnik nie jest w stanie podziękować inaczej fizjoterapeucie niż spontanicznym gestem. W podobny sposób zachował się na mistrzostwach świata Luis Suarez wobec lekarza reprezentacji. To standardowe zachowanie w świecie piłkarskim - mówi Mazur.

 

- Sytuację z Mateuszem traktuję jako mały sukces, który pomoże mi w jeszcze efektywniejszej pracy. Mam przeświadczenie, że robię coś dla dobra zespołu, tworzymy w końcu jedną drużynę, przy okazji pomagałem jednostce w osiągnięciu szczęścia piłkarskiego. W przypadku rekonwalescencji i powrotu piłkarza do pełnej sprawności aspekt psychologiczny odgrywa dużą rolę. Trzeba wczuć się w sytuację piłkarza i zrozumieć, ze jakiegoś gorszego dnia nie chce wykonywać danych ćwiczeń. Mateusz jest silnym człowiekiem, znamy się długo. Był w Chrobrym, kiedy zaczynałem swoją przygodę z klubem. Dlatego nasza współpraca przebiega bardzo efektywnie. Jerzy Dudek kiedyś powiedział, że jedynego czego nie chce to kontuzji, bo musisz pracować dwa razy więcej niż w standardowym treningu. Dochodzi wiele dodatkowych ćwiczeń. Można powiedzieć, że pracowałem z Mateuszem na pełnym etacie - dodaje fizjoterapeuta Chrobrego.

 

Mazur postawił Machaja na nogi, ten z powrotem może czuć radość z gry i bramek, jak w wygranym meczu 3:0 ze Stomilem Olsztyn (skutecznie wykonany rzut karny). - Mateusz prezentuje sobą określoną jakość, jest bardzo wartościowym zawodnikiem. Miał różne etapy w swoim życiu, zwiedził wiele klubów. Głogów jest jego miastem i może tutaj jeszcze sporo pokazać. Tego oczekuje od siebie. Robimy wszystko, żeby wprowadzić go na wyższy poziom. Potrzebuje rytmu. Niedługo z pewnością pokaże, co potrafi - przekonuje Djurdjević.

  

Trener nadmienia, że ten proces odbudowy 31-letniego piłkarza wymaga stosowania zasady krok po kroku, stąd czasowe i stopniowe zwiększanie meczowych obciążeń pomocnikowi. - Nie możemy dać się zwariować, musimy postępować z głową. Jako trener muszę mieć wyczucie. Każdy gwałtowny ruch tylko utrudni proces przywracania Machaja do formy. Ważne, że Mateusz odbudowuje się jak trzeba. Nasza dobra gra i jego dobra gra z pewnością wszystko przyśpieszy - zaznacza szkoleniowiec.

 

Możliwe, że Machaj jeszcze nieraz ucieszy głogowskich kibiców swoją grą. Mówimy przecież o królu strzelców sezonu 2017/18. Zatem: to nie ostatnie słowo Machaja.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku