Mariusz Lewandowski: Nie wyobrażam sobie, aby Termalika nie wróciła do ekstraklasy

2020-01-15
Spore zmiany w pionie sportowym Bruk-Bet Termaliki. Pełnomocnikiem zarządu ds. sportowych został znany z występów w reprezentacji Polski Marcin Żewłakow, który współpracować będzie z byłym kolegą z drużyny narodowej Mariuszem Lewandowskim. Lewandowski objął stanowisko szkoleniowca i nie kryje się z ambitnymi planami. - Nie wyobrażam sobie, aby tak dobrze zorganizowany klub nie wrócił do ekstraklasy. Nie chcę jednak dużo mówić i obiecywać, wolę skupić się na czynach - mówi.

Nominacja Lewandowskiego na trenera "Słoników" to kontynuacja zmian, jakie zaszły w klubie. Ruchy te mają na celu poprawić sportową pozycję zespołu. - Do pracy w Bruk-Bet Termalice pchnęły mnie ambicja i ciekawe perspektywy, które rysują się w Niecieczy. Żeby rozwijać się jako trener muszę podejmować coraz to nowsze wyzwania, dlatego zdecydowałem się zostać trenerem Termaliki. Przede mną szansa zdobycia kolejnego doświadczenia, przy okazji możliwość uczestniczenia w bardzo interesującym projekcie, jaki tu powstał. Swoją pracę i rozwój traktuję bardzo poważnie. Tak jak wysoko zawieszam sobie poprzeczkę, tak tego samego oczekuję od zespołu - deklaruje opiekun niecieczan.

 

Głównym zadaniem nowego trenera będzie jak najszybsza poprawa miejsca, co wiąże się ze stopniowym awansem w tabeli. To tylko część ambitnego planu. - Strata do dwóch pierwszych miejsc jest bardzo duża, jednak będąc szczerym, nasze miejsce nie oddaje poziomu zespołu. Tabela zaciemnia rzeczywistą wartość Termaliki. Przyznam, że nie wygląda to zbyt ciekawie. Ale zrobię, co w mojej mocy, aby zmienić oblicze drużyny w rundzie rewanżowej. Abyśmy lepiej punktowali, zwłaszcza na wyjazdach, gdzie potraciliśmy sporo punktów. 10 miejsce w żadnym stopniu nas nie zadowala, ale jest ono efektem tego, o czym mówiłem, czyli słabej gry na wyjeździe - podkreśla Lewandowski. 

 

Lewandowski miał bogatą karierę piłkarską. Występował w Zagłębiu Lubin, Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Najwięcej czasu spędził w Szachtarze Donieck. Rozegrał 66 meczów z orzełkiem na piersi, dzięki czemu trafił do Klubu Wybitnego Reprezentanta Polski. Gdy był jeszcze czynnym zawodnikiem, zrobił papiery trenerskie. W listopadzie 2017 roku przejął Zagłębie Lubin, w którym pracował przez rok. 

 

- Każde doświadczenie, praca w każdym klubie, działa tylko na korzyść. Bycie trenerem to ciągła nauka. A jak to w nauce bywa - trzeba czasem popełnić jakieś błędy, które cię weryfikują. Mam przed sobą określone zadania, zresztą ambicja nie pozwala mi być minimalistą. Chcemy zrealizować cel postawiony przed sezonem - jest on jasny: awans do ekstraklasy - zaznacza szkoleniowiec Termaliki.

 

Bruk-Bet Termalikę przejął po roku przerwy w trenowaniu. Przez ten czas nie siedział bezczynnie, rozwijał się, jeździł na staże. Odwiedził choćby swój były klub Szachtar. - Staże są pomocne, ale nic tak nie wzbogaca warsztatu trenera jak codzienna praca z piłkarzami, bycie na bieżąco ze wszystkimi sprawami. Z drugiej strony, staż w pewnym sensie też rozwija, można niektóre rzeczy wykorzystać w pracy, wprowadzając nowinki podpatrzone od innych. Z moich czasów został w Szachtarze tylko Darijo Srna, który teraz jest asystentem trenera Luisa Castro. Wiadomo: piłkarzem nie jesteś całe życie, musisz szukać dla siebie innej drogi. Czas leci, a człowiek musi się rozwijać. I tak się składa, że z Darijo obraliśmy tę samą drogę - poszliśmy w trenerkę - podkreśla 66-krotny reprezentant Polski.

 

Kiedy Lewandowski rozpoczynał swoją przygodę z drużyną narodową (2002 rok), to ten etap powoli zamykał Marcin Żewłakow (ostatni występ w kadrze napastnika miał miejsce w 2004 roku). Zdążyli zagrać razem w kilku spotkaniach reprezentacji, teraz będą pracować na wspólne dobro "Słoników". 

 

- Nie wiem, czy w jakimś klubie było to przerabiane, aby pracowali ze sobą dwaj byli reprezentanci. To chyba nowość w Polsce? Ta sytuacja pokazuje, że Termalika jako klub chce się rozwijać na każdej płaszczyźnie. Cieszę się, że w tym projekcie znalazło się dla mnie miejsce. Mam nadzieję, że moja praca w Termalice nie będzie postrzegana przez pryzmat błędnej decyzji. Sam Marcin - uważam, że będzie wartością dodaną do klubu państwa Witkowskich. Nie da się ukryć, że klub, który się nie rozwija, stoi w miejscu. Nowi ludzie zawsze dokładają jakąś cegiełkę w kierunku postępu. Razem z Marcinem chcemy swoim doświadczeniem z boiska i nie tylko, przekazać w odpowiedni sposób piłkarzom. Dzięki doradztwu Marcina, Termalika może na tym tylko zyskać - zapewnia 40-letni dziś szkoleniowiec, kiedyś piłkarz. 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku