ŁNP: Jesień na zapleczu za nami. Młodzież zdolna, kasa większa, niespodzianki spore

2022-11-12
Runda jesienna na boiskach Fortuna 1. Ligi oficjalnie zakończyła się przed tygodniem, niedzielnym meczem Skry Częstochowa ze Stalą Rzeszów. Co możemy zapamiętać z pierwszej rundy na drugim szczeblu rozgrywek?

 

Więcej walki i charakteru

Całkiem niedawno w jednej z rozmów na twitterze pomocnik Zagłębia Sosnowiec Maksymilian Banaszewski pytany o poziom pierwszoligowych rozgrywek, w porównaniu do poprzednich lat, odpowiedział dość gorzko. – Uważam, że się nie podnosi. Więcej jest fizyczności, charakteru, woli walki, ale gry w piłkę i umiejętności technicznych, niekoniecznie – mówił gracz Zagłębia Sosnowiec, który akurat wyróżnia się niekonwencjonalnymi zagraniami.

 

Słowa te można odnieść do tego, jak na półmetku rozgrywek układa się ligowa tabela. Za idealny przykład może świadczyć trio, które najbardziej zaskakuje tej jesieni, a o którym nie można mówić, że piłkarsko ma największe możliwości: Puszcza Niepołomice, Ruch Chorzów oraz Chrobry Głogów, który w końcówce rundy jesiennej nawiązał do skutecznej wiosny.

 

Zawiedzionych w tak silnej lidze jest zdecydowanie więcej, ale chyba największy niedosyt jest w województwie małopolskim. Dwaj spadkowicze z ekstraklasy, Bruk – Bet i Wisła Kraków latem mieli duże ambicje. Według portalu transfermarkt.de to właśnie w Krakowie i Niecieczy zgromadzono najdroższych piłkarzy, tam są również największe budżety. Obecnie obie te ekipy nie plasują się nawet w strefie barażowej.

 

Raz góra, raz dół

W poprzednich latach na półmetku pierwszoligowych rozgrywek sytuacja w niektórych przypadkach była już na tyle wyjaśniona, że zimą można było robić przymiarki transferowe pod kątem gry w ekstraklasie. W tym sezonie żadna z drużyn nie wypracowała sobie na tyle dużej przewagi, a najczęściej powtarzane słowa w kontekście walki o awans to: „tu każdy może wygrać z każdym”.

 

I faktycznie tak jest, o czym przekonują się ci, którzy przystępowali do rozgrywek w roli faworytów. W ostatnich pięciu kolejkach jedynie gracze ŁKS Łódź oraz Podbeskidzia nie zaznali porażki, ale tylko ci pierwsi zanotowali serię czterech zwycięstw. Rundę czterema wygranymi zakończył również Chrobry Głogów, który przebojem wdarł się do strefy barażowej.

 

Cztery wygrane z rzędu to zresztą najlepszy wynik w tym sezonie. Na starcie sezonu podopieczni trenera Kazimierza Moskala oraz gracze Wisły zanotowali taką serię. Była góra, więc musiał przyjść dół... Co się później działo z Wiślakami, wszyscy doskonale wiemy. Łodzianie także mieli swoje kłopoty - w drugiej połowie sierpnia w trzech meczach zdobyli tylko trzy „oczka”. Od połowy września przez miesiąc obecny lider nie potrafił w ogóle wygrać meczu. Słabiej w meczach wyjazdowych spisywała się rewelacja z Niepołomic, w kratkę grała Arka, która fantastyczne mecze przeplatała zupełnie bezbarwnymi. W drugiej fazie jesieni nie błyszczał już tak Ruch Chorzów.

 

Czasem wydawało się, że do poprawy wyników wystarczał impuls. Nowy bramkarz zatrudniony w trakcie sezonu (Chojniczanka, Sandecja), w ostateczności zmiana trenera. Z pięciu ostatnich drużyn w tabeli na zatrudnienie nowego szkoleniowca zdecydowały się aż cztery. W każdym z tych przypadków, który miał okazję już sprawdzić się w boju (Resovia, Odra, Sandecja), Chojniczanka zmiany trenera dokonała bowiem w tym tygodniu, nowy trener ma lepsze wyniki aniżeli wcześniejszy. Czyżby w pierwszoligowych realiach, w których tak wiele zależy od charakteru, zmiana trenera dawała tak duży impuls?

 

 

Pieniądze to nie wszystko

Tabelę po pierwszej rundzie otwiera ŁKS - co akurat wielką niespodzianką nie jest - ale na kolejnych dwóch miejscach są drużyny Puszczy Niepołomice i Ruchu Chorzów. Ekipa z małopolski wiosną do przedostatniej kolejki walczyła o utrzymanie, a Niebiescy grę w pierwszej lidze zapewnili sobie w drugoligowych barażach. Dzisiaj coraz śmielej w obu klubach przebąkuje się o tym, że latem może jednak uda się zmienić poziom rozgrywkowy.

 

W obu tych klubach nie ukrywają, że sukces zawdzięczają gospodarności, bo bogatszych drużyn na tym poziomie jest zdecydowanie więcej. Obie ekipy miały pomysł na siebie, który zaczęły realizować już po zakończeniu ubiegłego sezonu. Od sprecyzowanych i konkretnych transferów, poprzez pomysł na grę i budowanie drużyny. W Chorzowie aż bije śląskość, większość w szatni Ruchu stanowią zawodnicy z regionu, trenowani przez ślązaków – trenera Jarosław Skrobacza i jego asystentów Jana Wosia i Wojciecha Grzyba, natomiast w Puszczy Niepołomice przynosi efekt prostota w taktyce niezastąpionego trenera Tomasza Tułacza. Doświadczeni zawodnicy o odpowiednich warunkach fizycznych, co zdaje egzamin zwłaszcza przy stałych fragmentach gry, które są najsilniejszą bronią wicelidera. Co jeszcze łączy oba te kluby? Trudno znaleźć w ich szeregach obcokrajowców.

 

Młodzież w głównych rolach

Zmienia się powoli rola młodzieżowców w pierwszej lidze. Już nie są wyłącznie zawodnikami, którzy „z musu” są w kadrze, ale w wielu wypadkach mogą stanowić o sile drużyny. Przekonuje o tym właśnie miniona jesień. W pierwszej rundzie na boiskach pierwszej ligi aż trzydziestu młodzieżowców zaliczyło blisko 600 minut lub więcej, co najlepiej świadczy, że rola młodych graczy nie była incydentalna. Oczywiście, w przekroju całej rundy rola poszczególnych młodzieżowców się zmieniała i właściwie tylko w Ruchu Chorzów Tomasz Wójtowicz był niezastąpiony. Tylko w jednym meczu ligowym wszedł na boisko z ławki rezerwowych. I to on, wraz z bramkarzami: Mikołajem Biegańskim i Przemysławem Pęksą, spędził jesienią najwięcej minut na murawie z wszystkich młodzieżowców.

 

O tym, że młodzieżowcy w pierwszej lidze stanowią już jakość, którą dostrzegają nawet selekcjonerzy reprezentacji młodzieżowych świadczyły wrześniowe powołania. Do kadr U-20 i U-21 powołania otrzymali przedstawiciele aż czternastu pierwszoligowych klubów. Zabrakło w tym gronie jedynie piłkarzy Zagłębia Sosnowiec, Sandecji Nowy Sącz, Arki Gdynia oraz Górnika Łęczna. Łącznie 22 młodych graczy. I chociaż niektórzy z nich to formalnie piłkarze klubów ekstraklasy, do pierwszej ligi jedynie wypożyczeni, to i tak może to świadczyć o dobrym rozeznaniu rynku i pewnym prawidłowym ekosystemie w naszej piłce.

 

 

Coraz lepsza oprawa, coraz większe środki

Pierwsza liga staje się coraz atrakcyjniejsza pod każdym względem. Jesienią poznaliśmy piątą edycję raportu firmy doradczej Deloitte 1 Liga Finansowa, przygotowanego we współpracy z Pierwszą Ligą Piłkarską oraz klubami Fortuna 1 Ligi. W sezonie 2021/2022 całkowita suma wpływów finansowych zespołów grających na zapleczu wyniosła 153,56 mln zł. To kolejny rekord. Liderem zestawienia był Widzew Łódź, przede wszystkim dzięki wpływom z dnia meczowego. W tym sezonie można spodziewać się, że liczby będą jeszcze większe. Co prawda Widzewa nie ma już w pierwszej lidze, ale teraz w stawce jest Wisła Kraków, która generuje równie duże zainteresowanie. O awans walczy Łódzki Klub Sportowy, który ma już do dyspozycji cały stadion, oraz mający dużą frekwencję Ruch Chorzów.

A pierwsza liga będzie jeszcze zyskiwać. Wiosną nowy stadion otwarty zostanie w Sosnowcu, właściwie pożegnanie z historycznym Stadionem Ludowym już nastąpiło, ale to dopiero początek zmian na tym szczeblu rozgrywek. Budowane są już bowiem kolejne obiekty, w Katowicach, Opolu, Nowym Sączu oraz w Częstochowie dla Skry.

Poniekąd potwierdzeniem coraz większych finansowych wpływów w pierwszej lidze jest dzisiaj... klasyfikacja strzelców, w której coraz więcej znaczą obcokrajowcy, co w poprzednich sezonach raczej się nie zdarzało. Liderem co prawda jest Kamil Biliński, ale w czołowej piątce są Luis Fernandez, Omran Haydary i Pirulo. Cała ta trójka przewodzi także klasyfikacji kanadyjskiej. Ponadto w Niecieczy i Łęcznej najlepsi strzelcy to stranieri.

 



Autor: Tadeusz Danisz / PZPN, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku