Jesień w F1L: Czołówka w pigułce [Część I]

2020-12-14
Od Bruk-Bet Termaliki Nieciecza do Miedzi Legnica. Przed nami pierwsza część podsumowania rundy jesiennej w Fortuna 1 Lidze. Jako pierwsze, ocenione zostały zespoły z miejsc 1-6.

W pierwszym półroczu zmagań na pierwszoligowych boiskach ton rywalizacji nadawały dwie drużyny: najpierw "karty rozdawał" ŁKS Łódź, który długo był liderem. Z czasem na czołowo wysunęli się piłkarze Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. W końcówce jesieni podopieczni Mariusza Lewandowskiego tylko powiększali swoją przewagę nad stawką. "Słoniki" mają aż dziesięć punktów przewagi nad strefą barażową, w której znalazły się beniaminek - Górnik Łęczna, Radomiak Radom, spadkowicz z ekstraklasy - Arka Gdynia oraz Miedź Legnica.

 

1. Bruk-Bet Termalika Nieciecza - 42 punkty

 

Rok temu najlepszy w stawce pierwszoligowców zespół po 17 kolejkach (Warta Poznań) uzbierał 34 punkty. To tylko pokazuje, jak świetny wynik zrobili jesienią zawodnicy z Niecieczy. O ile zdecydowana większość drużyn miała w pierwszej części sezonu lepsze i gorsze momenty, o tyle niecieczanie od początku zmagań prezentowali bardzo równą formę. Jedyną porażkę ponieśli w 5. kolejce, i to dość pechową, bramkę stracili w 89. minucie, z Arką Gdynia. Wcześniej jednak wygrali cztery mecze. A po porażce z gdynianami zanotowali serię... siedmiu wygranych z rzędu. Co prawda w trzech z pięciu ostatnich spotkaniach rundy podzielili się punktami z rywalami, ale i tak nie miało to wpływu na ich pozycję w lidze. Termalika wygrała najwięcej meczów, straciła najmniej bramek (8), razem z ŁKS-em uzbierała największą liczbę "oczek" na wyjeździe (16). - Lubię obserwować mecze, patrząc na reakcję trenerów. Trener Lewandowski emanuje spokojem. Widać, że dojrzał. [...] On na chłodno wszystko analizuje. W tym nie ma szaleństwa. Wiem, że działa układ partnerski w sztabie, z właścicielem. Skoro więc na górze wszystko jest poukładane, to na dole tej piramidy i zespół odpowiednio funkcjonuje. Termalika na tę chwilę jest faworytem numer jeden. Słonie nie idą, lecz mocno tupią nogami w kierunku ekstraklasy, ziemia się trzęsie pod nimi - komentował ekspert Polsatu Sport Janusz Kudyba.

 

2. Górnik Łęczna - 32 punkty

 

Kiedy uwaga większości kibiców i ekspertów skupiona była na rywalizacji Termaliki z ŁKS-em, grze Arki Gdynia, nierównej formie Widzewa Łódź, konsekwentnie i po cichu swoje robił beniaminek z Łęcznej. Mocnym punktem Górnika była obrona - Maciej Gostomski wyjmował piłkę z bramki 12 razy. To drugi najlepszy wynik w Fortuna 1 Lidze. I właśnie osoba Gostomskiego miała duży wpływ na wyniki beniaminka. Gostomski robił różnicę na boisku swoimi interwencjami. 32-letni golkiper, zatrudniony w Łęcznej przed tym sezonem, bronił jesienią świetnie. W wielu meczach stawał na wysokości zadania, chroniąc drużynę przed utratą gola. W siedmiu meczach zagrał na zero z tyłu. Co więcej, na korzyść ekipy z Lubelszczyzny działa zgrany i doświadczony blok obronny. Defensywa w żelaznym składzie: Paweł Sasin, Paweł Baranowski, Tomasz Midzierski, Leandro grała ze sobą już w 2 lidze. Oprócz tego, że zawodnicy ci skutecznie zadbali o tyły, to jeszcze z przodu dali coś ekstra (Sasin i Midzierski po dwie bramki, Baranowski jedno trafienie). - Nasza gra nie jest więc oparta na jednym bramkostrzelnym zawodniku, czego mieliśmy wyraz w poprzednim sezonie. Nasi piłkarze dzielą się bramkami, mamy zbilansowaną drużynę. Doświadczone tyły zostały wzmocnione Maciejem Gostomskim, który wprowadził jeszcze większy spokój w obronie. Środek pola wybiegany, szybkie skrzydła. Zazębiło się - oceniał dyrektor sportowy Górnika Veljko Nikitović.

 

3. ŁKS Łódź - 32 punkty

 

Przez długi czas wydawało się, że to łodzianom przypadnie pierwsze miejsce na koniec jesiennej rywalizacji w Fortuna 1 Lidze. Spadkowicz z ekstraklasy zaliczył piorunujący start. W siedmiu pierwszych pojedynkach ŁKS ani razu nie zgubił punktów, strzelał średnio niemal trzy bramki na spotkanie. Passę zwycięstwa tej ekipy przerwała Arka (0:0). Już z Resovią u siebie w 6. kolejce drużyna Wojciecha Stawowego miała problemy, wygrała 2:1, choć nie było łatwo i remis w Gdyni dla wielu oznaczał początek małej obniżki formy. Tymczasem w następnym ligowym starciu łodzianie 4:0 rozbili Chrobrego Głogów, po czym łatwo 2:0 pokonali Koronę Kielce i 3:0 GKS Jastrzębie. Dopiero na finiszu rundy zdarzył się gorszy moment ŁKS-owi, który przegrał i z Radomiakiem Radom, i Górnikiem Łęczna, i z Miedzią Legnica. Uległ też Termalice. To, co było siłą ŁKS-u przez kilkanaście kolejek, czyli mocna ofensywa, atak pozycyjny, na przełomie listopada i grudnia przestało funkcjonować, na co z pewnością miały wpływ kontuzje, absencje oraz zakażenia koronawirusem. Bo w ogólnej ocenie drużyny z Łodzi trzeba mieć na uwadze to, z jakim polotem grali w ofensywie i że ofensywna taktyka długo przynosiła wymierne korzyści.

 

4. Radomiak Radom - 30 punktów

 

Radomiak powtórzył wynik z rundy jesiennej poprzedniego sezonu. Wtedy jednak był beniaminkiem, dziś, jak powiedział o swoim zespole trener Dariusz Banasiak, jest solidnym ligowcem. W poprzednim sezonie drużyna z Radomia znalazła się w barażach o ekstraklasę, teraz także ma na to duże szanse, tym bardziej, że z tygodnia na tydzień radomianie wyglądali coraz lepiej. Rundę zakończyli spokojną wygraną 2:0 w Kielcach z Koroną, potwierdzając tym samym swoje aspiracje i to, że w drugiej części pierwszej części rozgrywek wskoczyli na odpowiednie obroty. To cieszy trenera i kibiców tego klubu tym bardziej, że przecież przed sezonem zespół przeszedł gruntowną przebudowę. Radomiak stał się ofiarą własnego sukcesu. Banasik musiał budować wszystko od nowa, odeszło mu sześciu graczy z podstawowej jedenastki. Jak już jego drużyna zaskoczyła, to przestała przegrywać. Ostatni raz pokonani z boiska radomianie zeszli 4 października, gdy ulegli Termalice. Banasik ma lidera w każdej formacji. Bardzo dobrze między słupkami radzi sobie Mateusz Kochalski, W obronie lepiej niż dobrze spisywali się Artur Bogusz, Mateusz Bodzioch, Damian Jakubik. Złotą jesień przeżywa Leandro. - W ofensywie jest duża konkurencja. Leandro strzelił sześć goli, Angielski pięć [już sześć], Podliński cztery. Mamy więc skutecznych ofensywnych zawodników. A Angielskiego i Podlińskiego lepiej poznałem, wiem już czego od nich oczekiwać - powiedział Banasik.

 

5. Arka Gdynia - 29 punktów

 

4:0 z GKS-em Jastrzębie, 3:2 z Puszczą Niepołomice, 4:0 z Miedzią Legnica, 1:0 z Termaliką, to wszystko zapoczątkowane efektowną wygraną 5:0 z Górnikiem Polkowice w Fortuna Pucharze Polski - Arka wystartowała w tempie sprinterskim. Grała efektownie. Jak z procy wystrzelił Juliusz Letniowski. 22-letni pomocnik, licząc Puchar Polski, w pierwszych czterech spotkaniach strzelił sześć goli. Apetyty kibiców żółto-niebieskich szybko zostały ostudzone. Między porażkami z GKS-em Tychy na własnym stadionie i na wyjeździe z Górnikiem Łęczna, przytrafiły się Arce trzy remisy z rzędu, przez co straciła ona kontakt z pierwszą dwójką. Potem efektownie wygrała w Nowym Sączu (5:1), by następnie w miarę regularnie punktować, poza starciem w Łodzi z Widzewem. Arka w ostatnich pojedynkach zdobyła pięć punktów - z przebiegu wydarzeń na boisku, można by napisać tylko, bo zawiodły skuteczność i finalizacja akcji. Skuteczny napastnik wydaje się być pierwszą potrzebą w zespole Ireneusza Mamrota, gdyż jeden Letniowski - szczególnie że to gracz drugiej linii i ostatnio prezentował się słabiej - może nie wystarczyć. - Co do całej rundy, to zawsze podkreślam, że mamy może nie całkiem nowy zespół, ale mówimy o dużych zmianach. Uważam, że czas będzie działał na korzyść zespołu, bo to widać choćby po grze defensywnej. W trzech ostatnich meczach straciliśmy tylko jedną bramkę, a gra w defensywie wygląda naprawdę przyzwoicie. Wiadomo, że są w ofensywie rzeczy do poprawy, by stwarzać jeszcze więcej sytuacji - przyznał Mamrot.

 

6. Miedź Legnica - 27 punktów

 

"Miedzianka" tak jak Radomiak, "przezimuje" na podobnym miejscu, co rok temu. Trzeba jednak pamiętać, że wtedy jesień liczyła dwadzieścia kolejek, teraz 17. Ale nie zmienia to faktu, że legniczanie cały czas balansują na granicy pierwszej szóstki i są czołową siłą rozgrywek. Od początku trwającego sezonu zespół prowadzi Jarosław Skrobacz. Latem doszło do zmiany nie tylko na ławce trenerskiej, ile w szatni, gdzie nastąpiła spora rotacja. Trochę wody musiało więc ubyć z Kaczawy, nim nowa Miedź weszła na odpowiednie tory. Końcówka jesieni to już pozytywne oblicze "Miedzianki": cztery zwycięstwa i remis. Bardzo dobrze odnaleźli się tutaj Kamil Zapolnik (11 goli) oraz Szymon Matuszek (6 goli). - Mieliśmy bardzo dużo roszad w jedenastce, teraz sytuacja się normuje, zwłaszcza w linii obrony, gdzie mamy względną stabilizację. Z powodów, które wymieniłem, ta drużyna nie funkcjonowała od początku tak, jak to sobie założyliśmy - przyznał Skrobacz.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku