Jedno miejsce barażowe, a dwóch chętnych. Niedziela prawdy dla Górnika i Miedzi

2021-06-10
Kibice wielu klubów Fortuna 1 Ligi mogliby przed ostatnią kolejką zanucić słowa kultowej piosenki Mieczysława Fogga "Ta ostatnia niedziela". Tej ostatniej niedzieli padną kluczowe rozstrzygnięcia. Zadecyduje się ostatecznie, kto zajmie szóste, ostatnie miejsce barażowe - Górnik Łęczna, czy Miedź Legnica.

Z wypiekami na twarzy niedzieli 13 czerwca wyczekują m.in kibice w Łęcznej oraz Legnicy. Ci pierwsi mają nadzieję, że ich zespół utrzyma się w top 6, ci drudzy wierzą, że uda się Miedzi przy sprzyjających okolicznościach przeskoczyć Górnika w tabeli.

 

- Myślę, że mimo wszystko w barażach zagra Górnik Łęczna. Przełamali się w ostatniej kolejce na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec i to jest dla nich dobry prognostyk. Mieli poważny kryzys, jednak w kluczowym momencie pokazali, że są na tyle doświadczoną drużyną, że nie wypuszczą tego - uważa ekspert Polsatu Sport Janusz Kudyba.

 

Podopieczni Kamila Kieresia 1 kwietnia pokonali u siebie Chrobry Głogów 3:0. Od tamtego momentu w dziewięciu kolejnych meczach nie wygrali ani razu. Kiedy wydawało się, że stracili impet na dobre i że wykorzysta to Miedź, w 33. kolejce sytuacja znów odwróciła się na korzyść beniaminka Fortuna 1 Ligi. Legniczanie stracili punkty w Olsztynie, Górnik minimalnie ograł Zagłębie. W niedzielę Zagłębie jedzie do Legnicy, Górnik podejmie Sandecję. 

 

- Nasze nastroje są takie, jakbyśmy doznali tu jakiejś druzgocącej porażki. Ale nie ma się co temu dziwić, bo sytuacja w tabeli zrobiła się już dla nas naprawdę trudna. Musimy liczyć na korzystny układ innych wyników. Cóż… Trzeba przepracować ten tydzień, spokojnie podejść do ostatniego spotkania u siebie, wygrać ten mecz i czekać na rozwój sytuacji - mówił trener Miedzi Jarosław Skrobacz.

 

Prawdopodobnie losy gry łęcznian w barażach kosztem legniczan przesądził Tomasz Midzierski. Doświadczony obrońca strzelił bardzo ważnego gola w Sosnowcu. Ta bramka może być warta więcej niż kilka innych trafień.

 

- W trakcie tej nieszczęsnej serii mimo że przegrywaliśmy to mieliśmy świadomość, że nasza gra nie wygląda aż tak słabo jak wyniki. Siedziała w nas sportowa złość. Brakowało nam czegoś takiego, co da impuls do dalszej drogi ku zwycięstwom. Jesienią odbieraliśmy rywalom na tyle dużo punktów, że znaleźliśmy się w czubie tabeli. Cały czas na tym miejscu byliśmy, więc nie mógł to być przypadek, tylko efekt naszej formy. Zespół dojrzewał, znaleźliśmy swój rytm i wróciliśmy na drogę zwycięstw - podkreśla Midzierski, który w sezonach 2013/14 - 2016/17 był piłkarzem Miedzi. Chichot losu sprawił, że może pozbawić baraży swoją byłą drużynę.

 

- Ta jego bramka w Sosnowcu... to zawsze był facet dobrze grający w powietrzu. Dobry timing, wyjście do piłki - zawsze były jego mocną stroną. Ma dobre warunki fizyczne, które wykorzystuje. Z Zagłębiem wyszedł w porę do piłki, odpowiednio skontrował i trafił. Być może to najważniejsza bramka w jego karierze, jeśli dzięki niej Górnik zagra w barażach - sugeruje Kudyba. Kudyba w przeszłości prowadził Miedź, w której właśnie występował Midzierski.

 

- Sytuacji mieliśmy kilka, tyle że ja okazałem się katem Zagłębia. Tak na szybko to z pięć naszych okazji mogę się doliczyć. Z drugiej strony gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego, mieli dwa słupki. Szybko strzeliliśmy gola, mogliśmy szybki zamknąć spotkanie, ale potem nic już nie wpadało - dodaje obrońca Górnika.

 

W przypadku równej liczby punktów na koniec sezonu, pod uwagę brane będą bezpośrednie mecze zespołów z Łęcznej i Legnicy. Tutaj mamy idealny remis, każda z ekip zanotowała wygraną 1:0.

 

- Górnik i tak zrobił już wynik ponad stan. Jesień mieli rewelacyjną, ich gra w obronie była dobrze poukładana. Im dalej w sezon, tym ci doświadczeni zawodnicy stali się łatwiejsi do rozszyfrowania dla przeciwnika. Między innymi z tego wyniknął spadek formy. Kamil Kiereś jest na tyle obytym w pierwszoligowych realiach trenerem, że mając wszystko w swoich rękach, u siebie tak ważny mecz, będzie wiedział jak to rozegrać. Za dużo tam doświadczenia, żeby tego nie unieśli. Śpiączka, Midzierski, Baranowski to ludzie, którzy liznęli ekstraklasę i mają ostatnią szansę, by w niej się mierzyć lub do niej mierzyć. Jest w nich poczucie obowiązku, że muszą to zrobić, czyli dostać się do baraży - zaznacza Kudyba.

 

Mieć wszystko w swoich rękach w przypadku podopiecznych Kamila Kieresia nabiera podwójnego znaczenia. Przeciwko Zagłębiu świetnie spisał się bramkarz Maciej Gostomski, który obronił uderzenie z rzutu karnego Szymona Sobczaka. - Rozmawialiśmy o tym w szatni. Jak jeden coś zawali, to drugi musi pomóc. I tu Maciek Gostomski pokazał klasę - stwierdził Kiereś.

 

To tylko potwierdza słowa Janausza Kudyba o pozytywnym efekcie doświadczonej szatni Górnika.



Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku