Jan Biegański wraca do korzeni. W Tychach odnajduje swoje miejsce

2022-09-22
Czasem trzeba wykonać krok w tył, by za chwilę zrobić dwa do przodu – z takiego założenia wyszedł Jan Biegański, który po trudnym okresie w Lechii Gdańsk zdecydował się na roczne wypożyczenie do GKS Tychy. „Swojemu” klubowi ma pomóc w walce o awans do ekstraklasy, ale przede wszystkim chce się odbudować i odzyskać walory piłkarskie, dzięki którym zyskał opinię jednego ze zdolniejszych graczy młodego pokolenia w naszym kraju.

Dla Jana Biegańskiego GKS Tychy to klub wyjątkowy. Przy ulicy Edukacji pobierał pierwsze lekcje futbolu, uczył się dorosłego „piłkarskiego” życia, w końcu debiutował w seniorskiej piłce. – W Tychach miałem przyspieszony rytm wchodzenia w dorosłość, bo przecież w wieku 15 lat już byłem w pierwszej drużynie. Bycie samemu i wejście w wiek pełnoletni nie było łatwe, ale niektóre szczeble życiowe przeszedłem bardzo szybko. Na pewno mam teraz większą świadomość piłkarską i życiową – mówi 19-letni zawodnik, który debiut w seniorskiej drużynie GKS Tychy zaliczył ponad cztery lata temu.

Po bardzo dobrym sezonie 2019/2020 Biegański miał oferty z kilku klubów ekstraklasy. Był testowany również między innymi przez zespoły młodzieżowe... Chelsea. Mógł grać za granicą, gdyż otrzymał propozycje z Lazio. Zdecydował się jednak zostać w Polsce i wybrał ofertę z Gdańska. Biegański opuszczał Tychy pod koniec 2020 roku. Plany miał ambitne, ale jednak tylko pierwsze miesiące na północy Polski były udane. – Wszedłem do Lechii za trenera Piotra Stokowca i na początku był przeskok, który poczułem już na pierwszym treningu. Ten pierwszy rok miałem udany, a później przyplątały się problemy ze zdrowiem i decyzje kadrowe – opowiada ambitny pomocnik. Dodajmy, że po raz ostatni od pierwszej do ostatniej minuty w zespole Lechii Biegański zagrał... 5 kwietnia 2021 roku. W kolejnym sezonie w wyjściowym składzie pojawił się tylko dwukrotnie. – Półtora roku w Gdańsku sprawiło, że z chłopaka zmieniłem się w mężczyznę i na wiele rzeczy patrzę inaczej. Wiem, że trzeba się cieszyć z tego co jest i mam świadomość tego, że jeżeli jest zdrówko, to resztę można osiągnąć na spokojnie. Piłkarsko także dojrzałem – dodaje pomocnik, grający najczęściej na pozycji „6”.

19-letni pomocnik swój powrót na Śląsk określa jako świadomy krok. – Czasem trzeba wykonać krok w tył, by z czasem wykonać kilka kolejnych do przodu. Byle tylko było zdrowie – mówi młody gracz, który ze swoich występów po powrocie do Tychów może być zadowolony. Już dwa dni po ogłoszeniu wypożyczenia zagrał w meczu z Resovią, ale wtedy na boisku pojawił się w drugiej połowie. W każdym kolejnym spotkaniu, również w wyjazdowym meczu Pucharu Polski z Zawiszą Bydgoszcz, zagrał od pierwszej do ostatniej minuty.

Defensywny pomocnik nie potrzebował więc zbyt wiele czasu, by się wkomponować w drużynę, w której od ostatniego pobytu jednak trochę się zmieniło. Już w pierwszym meczu w podstawowym składzie, przeciwko Arce Gdynia na wyjeździe, najważniejsze statystyki Biegańskiego zaczynały przypominać liczby z poprzednich występów w tyskiej drużynie. Nasz bohater zdecydowanie najlepiej prezentuje się jeżeli chodzi o odzyskanie piłki. Takich prób w dotychczasowych meczach GKS Tychy miał 21, a to tylko w strefie wysokiego ataku (od bramki rywala do trzydziestego metra). Biegański najaktywniejszy w odzyskaniu piłki jest jednak w środkowej strefie, czyli tam gdzie jest jego boiskowe „królestwo”.

O jego możliwościach, ale również sile mentalnej świadczy to, że niemal z marszu stał się podstawowym zawodnikiem GKS. Aklimatyzacji nie potrzebował przechodzić, w Tychach cały czas czuje się bowiem jak w domu, nie zmienia to jednak faktu, że błyskawicznie wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. – Przy każdej nadarzającej się okazji bywałem w klubie, czy to na meczach pierwszej drużyny, czy nawet na rezerwach. Miałem dobre relacje w klubie cały czas, wiem czego wymagają kibice. Uważam, że mamy dobrą drużynę i możemy zrobić coś więcej, chcę pomóc tej ekipie w awansie – mówi Biegański, który od dziecka uczony był gry na małej przestrzeni. Dobrze się także czuje w powietrznych pojedynkach – obecnie 63% ma z nich wygranych.

Pochodzący z Gliwic zawodnik ze swojej gry po powrocie na Śląsk może być zadowolony. Gorzej jednak to wygląda pod względem drużynowym. Tyszanie chcieli walczyć o awans do ekstraklasy, w tym celu właśnie ściągnęli na wypożyczenie młodego pomocnika, ale jednak do tej pory zespół trenera Dominika Nowaka gra zbyt chimerycznie. Lepsze mecze przeplata słabszymi. – Mam nadzieję, że teraz już nie będzie problemów z naszą dobrą grą, bo uważam, że tu jest dobra drużyna i możemy z nią sporo osiągnąć – mówi o swoich kolegach z GKS Tychy młody pomocnik. Co prawda w tyskim zespole przejął koszulkę z numerem ósmym, którą w ostatnich latach nosił Łukasz Grzeszczyk, ale Biegański nie przymierza się do pozycji, którą miał Grzeszczyk, czy to na boisku, czy też w szatni tyskiej drużyny.

Na pewno trener Nowak nie mógł spodziewać się, że Biegański wzmocni siłę ofensywną GKS, ale pod tym względem akurat w Tychach jest dość spory wybór. W dotychczasowych meczach ligowych w tyskiej jedenastce Biegański oddał sześć strzałów, co jeszcze nie jest wynikiem najgorszym, bo takie same liczby mają chociażby Patryk Sikora z Ruchu Chorzów czy też Robert Mandrysz z Chrobrego Głogów, a więc zawodnicy, którzy jednak na pierwszoligowych boiskach w tym sezonie spędzili więcej czasu. Konkurenci mają już jednak w tym sezonie liczby, a w przypadku gracza GKS Tychy zagrożenie dla bramki rywala było po tych próbach znikome - cały czas 19-latek czeka na pierwszy celny strzał w tym sezonie.

Tutaj nie może być jednak żadnego zdziwienia - w tych statystykach Biegański nigdy nie błyszczał. Przede wszystkim nie ta pozycja na boisku, ponadto brak doświadczenia i pewności siebie, co w decydujących momentach również robi swoje. Do tej pory w barwach tyskiej ekipy zaliczył dwie bramki, w Lechii natomiast dwie asysty. Obecnie coraz częściej podłącza się do akcji ofensywnych, ale brakuje jeszcze wykończenia. Większość indywidualnych prób Biegańskiego kończy się stratą. Co ciekawe, przy uderzeniach z dystansu bardzo łatwo przedstawić charakterystykę Jana. Wszystkie strzały zostały oddane lewą nogą - podobnie zresztą było jeszcze za czasów Lechii. Wszystkie te próby również były inicjowane zza pola karnego, z 20-30 metra.

Powrót do Tychów pozwolił Biegańskiemu osiągnąć również drugi cel - chodzi o kolejne powołanie do reprezentacji młodzieżowej U-20. Przed naszą młodzieżą w najbliższych dniach bardzo ciekawe wyzwania - Polska zagra bowiem z Niemcami w piątek na wyjeździe oraz we wtorek w Stalowej Woli z Portugalią. – Chcemy zagrać jak najlepiej, czekają nas duże wyzwania. Już się nie mogę doczekać tych konfrontacji – zaciera ręce blondwłosy pomocnik.



Autor: Tadeusz Danisz / PZPN, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku