Jak Kamil Kuzera został pierwszym trenerem

2021-04-01
Krótko, bo krótko, ale jednak: Kamil Kuzera z piłkarza, asystenta, przeszedł drogę na szczyt hierarchii w sztabie szkoleniowym. Został rzucony na głęboką wodę, bo przejął pierwszą drużynę Korony Kielce. Nie pracuje w tej roli długo, możliwe, że jest w niej tylko na chwilę, co nie zmienia faktu, że w trudnej sytuacji podołał zadaniu i może myśleć o swojej przyszłości - szefa sztabu.

Patrząc na koleje losu Kamila Kuzery, można by napisać, że funkcję pierwszego trenera wcześniej czy później by mu powierzono. Karierę zakończył w kwietniu 2015 roku i od tego momentu sprawuje różne funkcje szkoleniowe. W latach 2015-2017 pracował w rezerwach Korony. Następnie był asystentem Macieja Bartoszka w pierwszym zespole za pierwszym podejściem Bartoszka w Koronie.

 

Odchodzący potem z Korony Bartoszek wziął Kuzerę do swojego sztabu w Bruk-Bet Termalice Nieciecza. Pracowali w jednym sztabie także w Chojniczance Chojnice. W 2019 roku Kuzera wrócił do Kielc, był przy drużynie U-19, kilka miesięcy później trafił do sztabu seniorów kieleckiego klubu.

  

Kuzera ma licencję UEFA A, dwa lata temu razem z innymi trenerami z województwa świętokrzyskiego zaangażował się w projekt PRO Individual Football Training skierowany głównie dla osób od 7. do 18. roku życia. Celem projektu jest uzupełnienie zajęć akademii treningami indywidualnymi dostosowanymi do potrzeb młodych adeptów futbolu.

 

Najpoważniejszemu wyzwaniu w trenerskiej rzeczywistości Kuzera został poddany po odejściu z Korony Macieja Bartoszka. Bo bycie pierwszym szkoleniowcem, a asystentem to jednak różnica. Wiąże się z tym większa odpowiedzialność, ale i stres. Jako trener z licencją UEFA A mógł w trzech spotkaniach prowadzić Koronę. Poszło mu dobrze, Korona więc na czas poszukiwania nowego szkoleniowca postanowiła, że Kuzera pozostanie na swoim stanowisku dłużej - plan zakłada, że nawet do końca sezonu. Kielczanie zwrócili się do Polskiego Związku Piłki Nożnej z prośbą o przedłużeniu tego stanu tymczasowości. Zespół Kształcenia i Licencjonowania Trenerów PZPN przychyli się do wniosku klubu.

 

Kuzera, który o sobie mówi, że jest "koroniarzem" w pełnym tego słowa znaczeniu, ma świadomość, że to, czego nauczył się o piłce z perspektywy piłkarza niekoniecznie przekłada się w późniejszej pracy szkoleniowej. Z drugiej strony, nie przeszkadza. Pomaga wieloletnie obycie z szatnią, znajomość jej ducha, przyzwyczajeń zawodnika.

 

- Różnica między Kamilem Kuzerą piłkarzem, a Kamilem Kuzerą trenerem jest widoczna. Choćby po tym jak się wypowiada. W słowach jest wyrachowany. Na plus, że odważył się poprowadzić Koronę w trudnym momencie i w trzech meczach zdobyliśmy siedem punktów. Zna szatnię tego klubu, był przecież kapitanem zespołu, ze swoim przekazem trafił do nas - mówi pomocnik Jacek Kiełb, który z Kuzerą dzielił szatnię Korony. Razem tworzyli kielecką "bandę świrów", gdy drużynę prowadził Leszek Ojrzyński. Jedną z bardziej wyrazistych postaci tamtej ekipy był dzisiejszy tymczasowy trener przedstawiciela Kielc w Fortuna 1 Lidze.

 

- Nie był typem agresora, który wyładowywał na rzeczach martwych swoje emocje. Co rzadkie u niektórych, złość przenosił na boisko. Nie chodzi o faul, nieczysta zagranie tylko ostre zasuwanie. Niejednokrotnie graliśmy na jednej stronie boiska. Przy nim czułem się bezpieczny. Wiedziałem, że mając Kamila za sobą on mnie wspomoże, uzupełni. Kiedy widzieliśmy jak on zasuwa i walczy, automatycznie nam się udzielało. Działaliśmy jak mechanizm: jeden drugiego napędzał - opowiada Kiełb.

 

Kuzera właśnie taki był: zostawiał serce na boisku. Za co kochali go kibice. Na tym zbudował szacunek. Przesiąkł czerwonym i żółtym kolorem - barwami Korony. Tego samego oczekuje od drużyny, będąc jej trenerem. - Tak jak kiedyś pozytywnie nakręca szatnię. Podniósł nas na duchu. Dał nam bodziec, wykrzesał z nas to, co najlepsze - sugeruje pomocnik kieleckiej drużyny.

 

W zawodzie piłkarza Kuzera mógł osiągnąć jeszcze więcej. Sam nawet o sobie mówił, że był nadzieją polskiej piłki, wiecznym talentem. Z reprezentacją Polski U-17 grał na mistrzostwach świata w Nowej Zelandii. Z U-16 uczestniczył w młodzieżowym EURO w Izraelu. Zdobywał mistrzostwo Polski juniorów z Wisłą Kraków. Z seniorami "Białej Gwiazdy" dwa razy stawał na najwyższym stopniu podium ligowego. Poza tym w Krakowie wywalczył dwa Puchary Polski i jeden Puchar Ligi. Występował ponadto w Górniku Zabrze, Widzewie Łódź, Polonii Warszawa. Był prawym obrońcą, nieustępliwym.

 

- Kamil dobrze wypośrodkował proporcje między piłkarzem, a trenerem, znalazł w tym równowagę, dzięki czemu wie jak na nas wpływać - ocenia Kiełb. Nie tylko on uważa Kamila Kuzerę za pozytywną postać, z pozytywnym wpływem na relacje wewnątrz drużyny. Bramkarz Korony Marek Kozioł widzi w szkoleniowcu osobę, która nie zwykła narzekać.

 

- Więcej robi niż mówi. Mniej gadania, za to konkrety. Charakter z boiska przenosi na prowadzenie drużyny. Motywator, nie chce, abyśmy nawet na centymetr odpuścili. To jego styl. Nie ma w zwyczaju wychylać się przed szereg, robi swoje w inny sposób. Obok kogoś takiego nie można przejść obojętnie, bo to siła charakteru. Ciężki kawał chleba przejść natychmiast z roli asystenta do pierwszego trenera. Mimo to odnajduje się w takim "przejściu" - podkreśla Kozioł.

 

Na pewno praca u boku Macieja Bartoszka, czy gra w zespole Leszka Ojrzyńskiego sprawiły, że Kuzera jeszcze bardziej uwypuklił mocne cechy swojej osobowości. To szkoleniowcy, którzy odciskają swoje piętno na prowadzonych zespołach i oddziałują na otoczenie. A dla Kuzery takie oddziaływanie to nie pierwszyzna. Nawet więcej: chleb powszedni.

Autor: 1liga.org

Zobacz również



1 liga na Facebooku