Ireneusz Kościelniak - nowy trener Miedzi, ale nie nowy w środowisku szkoleniowym

2020-06-30
Grał m.in. w GKS-ie Katowice, Pogoni Szczecin, Amice Wronki, Górniku Łęczna, Górniku Zabrze, czy Arce Gdynia. Po zakończeniu kariery piłkarskiej nadal działał w futbolu, ucząc się go ze wszystkich stron. Zdobył wszystkie najważniejsze uprawnienia szkoleniowe, dzięki czemu może realizować się w roli trenera. O kim mowa? O Ireneuszu Kościelniaku, nowym opiekunie Miedzi Legnica.

Ireneusz Kościelniak w "trenerce" działa od 2015 roku. Był drugim trenerem GKS-u Katowice, prowadził w 2 lidze Polonię Bytom. Następnie przez dwa lata był zatrudniony w Polskim Związku Piłki Nożnej. Pracował w charakterze asystenta Dariusza Gęsiora w reprezentacji U-19 oraz w sztabach kadr U-16, U-18 oraz U-20.

 

- To był czas, kiedy kształtowałem się jako trener. Nabierałem doświadczenia i dziś uważam, że jestem gotowy na trenerskie wyzwania. Tak, praca w Miedzi to poważny sprawdzian dla mnie, ale jestem na to przygotowany. Znam pierwszoligowy poziom. Ogromnie się cieszę, że mogę prowadzić bardzo dobry zespół. To klub bardzo ambitny, a ja jestem ambitnym trenerem - mówi Kościelniak.

 

Mimo że na szczeblu centralnym jest stosunkowo postacią nową, to wiedzy merytorycznej oraz praktycznej mu nie brakuje. W przeszłości miał okazje uczestniczyć w zagranicznych stażach - w FC Liefering, czyli rezerwach Red Bull Salzburg oraz w Leicester City. - W Austrii brałem udział w całym mikrocyklu treningowym. Poznałem zespół od środka, prowadziłem zajęcia razem z trenerami. Byłem przy każdej analizie, odprawie. Pierwszy trener zapytał mnie nawet, jaką mam wizję wykonania jednego ze stałych fragmentów gry. Czułem się pełnoprawnym członkiem sztabu. Z kolei podpatrując przedstawiciela Premier League za kadencji Brendana Rogersa, przyglądałem się całej piramidzie w strukturze klubu - od akademii po seniorów. To była bardziej wizytacja. Zebrałem mnóstwo ciekawych wniosków. To bardzo wartościowe wyjazdy, które mocno człowieka rozwijają. Ogólnie, kiedy tylko jest możliwość, to poświęcam swój czas na zbieranie coraz to nowszych doświadczeń - dodaje.

 

Nowy trener Miedzi stara się z każdego doświadczenia i z każdej poznanej osoby, która ma dużą wiedzą na temat piłki, wyciągnąć jak najwięcej dla siebie. - Z Michałem Probierzem grałem w Górniku Zabrze. To było bardzo dawno temu, ale nadal się przyjaźnimy, mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Bardzo sobie cenię relację na linii trener-zawodnik ze Stefanem Majewskim, z którym współpracowałem w Amice Wronki. Wrócił wówczas z Niemiec, wprowadzał nowe ustawienie - nowatorskie na tamte czasy - 1-4-4-2. W mojej ocenie zrobiliśmy duży progres jako drużyna. Zdobyliśmy puchar, to był fajny czas, który miło wspominam - podkreśla. - Sporządzałem szczegółowe notatki z pracy trenerów. Coś ciekawego wyciągnąłem od każdego szkoleniowca. I dziś systematycznie wprowadzam do swojego warsztatu różne rzeczy - wyjaśnia.

 

Skąd pomysł na zostanie trenerem? - Po prostu nie wyobrażam sobie życia bez piłki. Od najmłodszych lat grałem i trenowałem z przekonaniem, że to kwestia czasu jak zacznę robić karierę na boisku. Udało mi się spełnić dziecięce marzenia. Byłem piłkarzem przez ok. 17 lat, z czego 16 lat zawodowo. Ostatni rok to kontuzja, która pokrzyżowała mi plany w Arce Gdynia. Płynnie przeszedłem drogę z boiska na ławkę. W ostatnim sezonie w Górniku Łęczna za trenera Jacka Zielińskiego pełniłem funkcję kapitana. Byłem łącznikiem między szatnią, a trenerem. Złapałem bakcyla. Później zrobiłem licencję UEFA B, UEFA A, następnie UEFA Pro. Do swojej kariery podchodzę z dużą pokorą. Zaliczałem się do piłkarzy, którzy na boisku wykonują brudną robotę. Miałem w drużynie wielu kreatywnych kolegów, ja zabezpieczałem tyły. Razem osiągaliśmy sukcesy, bo piłka to sport drużynowy. Chętnie sięgam pamięcią do czasów z boiska. I wspominam na przykład grę z Pawłem Kryszałowiczem. "Kryszał" to świetny piłkarz, ale też człowiek - podkreśla.

 

Amica w składzie z nim, Kryszałowiczem, Dawidowiczem, czy Królem zdobyła trzy Puchary Polski, poza tym wywalczyła dwa Superpuchary Polski. To była drużyna zbudowana według konkretnego pomysłu. On sam ma pomysł na Miedź.

 

- Będę chciał przede wszystkim skoncentrować się na wprowadzeniu równowagi w naszej grze, co dotyczy zarówno defensywy, jak i ofensywy. Na początku muszę zadbać o podstawowy fundament, czyli obronę. W pierwszym moim meczu udało nam się nie stracić gola. Widać, że zawodnicy dobrze zareagowali na bodźce treningowe. Warta nie mogła znaleźć lekarstwa na nasza obronę w pierwszej połowie, po przerwie zrobiły się między nami większe przestrzenie, trzeba więc znaleźć receptę na dyscyplinę przez 90 minut. W Miedzi jest wielu kreatywnych piłkarzy. Ja nie z tych, co selekcjonują zawodników na tych od obrony i na tych od ataku. Jesteśmy jednym monolitem, razem atakujemy, razem bronimy - zastrzega Kościelniak.

 

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku